Kilkumilimetrowe owady z rodzaju Neotrogla mają niezwykłe obyczaje seksualne. Uprawiają prawdziwy sek­sualny maraton - akt płcio­wy zajmuje im nawet trzy doby. Jednak świat biolo­gów bardziej poruszyło to, że genitalia samic są podobne do penisa. Samce natomiast mają „pochwy”, do których wspomniany „penis” pasuje jak zamek do klucza. Odwrócone są także role i zachowania. Samice są agresywne, a samce wzbraniają się przed aktem płciowym, podczas którego „penisopodobny” organ pene­truje ich ciała i za pomocą specjalnego rowka pobiera plemniki wraz z dużą porcją substancji odżywczych. U Neotrogla to „panie” nie gardzą łatwą okazją do podboju płci przeciwnej, „panowie” zaś są wybredni.

Perwersja z głodu?

W trakcie kopulacji samiec nie może pozbyć się napastującej go samicy, ponieważ kolce znajdujące się u podstawy jej genitaliów mocno kotwiczą ją wewnątrz tułowia partnera. Gdy próbowano na siłę rozdzielić owady, samica tak mocno trzymała się samca, że jego głowa wraz z częścią odwłoka została w ręku nieostrożne­go badacza, a genitalia nadal były sczepione z partnerką.

W świecie zwierząt bardzo rzadko samice są rozwiązłe i agresywne (tak jest na przykład u owadów zwanych wojsiłkami). Równie rzadko zdarza się, że odwrócona jest także anato­mia, i to samica ma narząd do penetracji ciała samca. Tak jest u niektórych owadów - przędziorków i chrząszczy z rodziny Scirtidae - oraz koników morskich. Jednak u żadnego z tych stworzeń „penis” samicy nie jest wyposażony w haczyki tak jak u Neotrogla!

Dr Kazunori Yoshizawa z Uniwersytetu Hokkaido, jeden z odkrywców niezwykłych owadów, uważa, że przyczyną tak zaskakujących ewolucyjnych rozwiązań może być po prostu głód. Wszystkie znane nauce gatunki Neotrogla żyją w skrajnie suchych jaskiniach w Brazylii, gdzie żywią się odchodami nietoperzy oraz ich zwłokami. To dość skąpe źródło pokarmu, dla­tego samica potrzebuje dodatkowego zastrzyku substancji odżywczych, jeśli ma złożyć jaja. Świetną okazją ku temu jest kopulacja, podczas której jej organizm wchłania „opakowanie” plemników. Z kolei dla samca wyprodukowanie pakietu z nasieniem to wielki wysiłek. Nic więc dziwnego, że bywa wybredny i pierwszej z brzegu samicy nie chce go oddać, ona zaś robi wszystko, by ten pakiet zdobyć.

Walka na penisy

Taka per wersja nie powinna zaskakiwać. Genitalia w świecie owadów ewoluowały naj­szybciej ze wszystkich części ciała. W efekcie są o wiele bardziej zróżnicowane niż nogi, czułki, oczy. Często się zdarza, że bardzo blisko spokrewnione gatunki owadów - much, motyli dziennych, ciem, pluskwiaków - niczym się nie różnią poza kształtem genitaliów. Dlatego spe­cjaliści od systematyki bezkręgowców od ponad stu lat bardzo wnikliwie przyglądają się narzą­dom płciowym. Tyle że przez długie lata jedynie opisywali genitalia, nie starając się tłumaczyć, skąd bierze się ich niesamowita różnorodność.

Wszystkie stworzenia duże i małe, u których przebiega zapłodnienie wewnętrzne, po­siadają narząd dostarczający męskie komórki płciowe w okolice żeńskich komórek płcio­wych. Czasami ta operacja wymaga nie lada inwestycji, jak w przypadku pąkli - morskich skorupiaków hermafrodytów, które spędzają całe życie na stałe przytwierdzone do jednego miejsca. By znaleźć i zapłodnić odpowiedniego partnera, wykształciły rekordowy penis - aż ośmiokrotnie dłuższy niż ich ciało. Kształt męskich narządów bywa tak wymyślny, że wydaje się nie mieć żadnego związku ze swoją funkcją. Koci penis ma kolce, małpi skrzydełka, jednak rekordy oryginalności biją owady. Ich genitalia wyglądają jak kotwice, maczugi, śrubokręty; mają nierówną powierzchnię często pokrytą blaszkami, guzkami, tarczkami lub kolcami!

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu naukowcy przyznawali rację Karolowi Darwinowi, który twierdził, że penis niczym „klucz do drzwi” ma chronić przed obcymi. Według tej teorii męskie przyrodzenie to bariera chroniąca przed krzyżowaniem się różnych gatunków. Jeśli penis nie będzie idealnie pasował do pochwy, zapłodnienie nie nastąpi. Pomyłka byłaby bowiem czystym marnotrawstwem.