Za tym niewątpliwym sukcesem stoją przedstawiciele Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk. Badany obszar znajduje się w pobliżu jednego z najważniejszych wczesnośredniowiecznych zespołów osadniczych w regionie. Cmentarzysko pochodzi z okresu od VIII do X wieku i wyróżnia się nietypowymi formami pochówków. Znajdują się tam między innymi groby przypominające niewielkie domy oraz wczesnośredniowieczny kurhan.
Czytaj też: Rzymskie miasto gwałtownie wyludniało. Poszlaki znalezione w akwedukcie ujawniły, co za tym stało
Co wiemy na temat nowo odkrytego obiektu? Ma około 4,5 metra długości i niecałe 1,5 metra szerokości. Jego zarys wyraźnie przypomina wczesnośredniowieczną dłubankę, czyli łódź wykonaną poprzez wydrążenie pnia drzewa. Archeolodzy podkreślają jednak, że na tym etapie nie można jeszcze powiedzieć, czy w grobie rzeczywiście znajdowała się łódź. Drewno nie przetrwało do czasów współczesnych, a badacze rekonstruują wygląd obiektu na podstawie pozostałości i układu warstw ziemi.
Sama forma pochówku jest wyjątkowo interesująca. Groby łodziowe kojarzą się przede wszystkim ze Skandynawią oraz obszarami nadbałtyckimi. Wśród społeczności słowiańskich spotyka się je zdecydowanie rzadziej. Znane przykłady koncentrują się przede wszystkim na Pomorzu, w Meklemburgii i w rejonie Wolina. Podobne znalezisko odnotowano również w Myszęcinie. Chodlik dostarczył jednak pierwszego takiego przykładu z terenu dawnej Małopolski.

Na tym niezwykłość znaleziska się nie kończy. W obrębie pochówku archeolodzy znaleźli przepalone ludzkie kości, w tym fragmenty zębów, a także liczne kawałki naczyń ceramicznych. Zidentyfikowali również kilkanaście części stopionego srebra i nadtopione blaszki, prawdopodobnie będące pozostałościami wczesnośredniowiecznej biżuterii. Jednym z pierwszych przedmiotów związanych z tym obiektem była srebrna zausznica ozdobiona charakterystycznymi paciorami i granulacją.
Jeszcze większe zainteresowanie uczonych wzbudziły szczątki zwierzęce. Wśród nich znajduje się między innymi ząb konia. Tego rodzaju znaleziska są stosunkowo rzadkie w kontekście pochówków słowiańskich wywodzących się z wczesnego średniowiecza. Archeolodzy nie wiedzą jeszcze, czy obecność końskich szczątków ma związek z konkretnym rytuałem pogrzebowym, statusem osoby pochowanej czy może kontaktami kulturowymi.
Kim była osoba pochowana w niezwykłym grobie i dlaczego zdecydowano się na tak nietypową formę pochówku? To również pytania pozbawione konkretnych odpowiedzi. Chodlik był jednak ważnym ośrodkiem położonym na szlakach komunikacyjnych. Przez okolicę przebiegały trasy łączące tereny zachodnie i wschodnie, a istotną rolę odgrywała również Wisła. Archeolodzy dodają, iż w znaleziskach z Chodlika widoczne są wpływy z różnych kierunków – między innymi z Rusi, terenów nad Renem i Wielkich Moraw.
Być może dalsze badania dostarczą upragnionych odpowiedzi. Jak na razie archeolodzy zabezpieczają stanowisko i poddają je szczegółowym analizom. Poszukują między innymi fragmentów roślin, węgla drzewnego oraz innych pozostałości, które mogłyby powiedzieć więcej o przebiegu ceremonii pogrzebowej. W międzyczasie powstaje szczegółowa dokumentacja trójwymiarowa, dzięki której możliwe będzie stworzenie cyfrowej rekonstrukcji całego obiektu. W przyszłości mają natomiast ruszyć badania antropologiczne, dendrologiczne i radiowęglowe.
Źródło: Polskie Radio Lublin
