Badacze z University of Rhode Island pobrali próbki skał gruntowych w południowej części Oceanu Spokojnego na głębokości od czterech do sześciu km i przez przypadek znaleźli miejsce, które prawdopodobnie jest najmniej zasiedlonym przez organizmy miejscem na dnie światowego oceanu — oczywiście w porównaniu z fragmentami dna oceanicznego, które już wcześniej zostały zbadane przez ludzi.

Oceanograf Steven D’Hondt zorganizował ekspedycję, mającą na celu zebranie cylindrycznych próbek skalnych w dość spokojnej części Pacyfiku. W jednym z fragmentów skał biolodzy znaleźli zaledwie tysiąc żywych komórek na jeden centymetr sześcienny skały. To o 3-4 razy mniej, niż w innych skałach osadowych. Wcześniej naukowcy pobierali próbki w pobliżu wybrzeża, uważając, że otrzymane dane można uogólnić na cały ocean.  Teraz okazuje się, że nie do końca jest to prawdą - twierdzi D’Hondt.

Ponieważ dany obszar jest niezwykle oddalony od lądowych źródeł osadów, oraz tak ubogi w organizmy żywe, dno oceaniczne narasta w tym miejscu ekstremalnie wolno - zgodnie z dotychczasowymi obliczeniami zaledwie 8 cm w ciągu 1 miliona lat. Część mikrobów żyjących w tym miejscu żywi się atomami wodoru, które powstają wskutek rozpadu naturalnych radioaktywnych pierwiastków, znajdujących się w dnie oceanicznym. Pokarmem dla pozostałych organizmów są natomiast organiczne resztki, które dostają się na dno z powierzchni oceanu.

Według badaczy dane te świadczą o tym, że życie może istnieć również w wilgotnych skałach na innych planetach. Jeśli mikroorganizmy istnieją w tak ubogich miejscach oceanicznego dna, przetrwają również i tam – twierdzą autorzy badania. Naukowcy mają zamiar kontynuować analizę i znaleźć miejsca na dnie światowego oceanu, które są jeszcze uboższe w ślady życia.  JSL

źródło: www.uri.edu