Sekrety starożytnych budowniczych. Polacy odczytali inskrypcje na temat ich działań

Kamienne giganty wznoszące się na pustyniach Bliskiego Wschodu od wieków świadczą o potędze dawnych władców. Ich monumentalne formy przetrwały, ale losy tysięcy rąk, które je wzniosły, przez długi czas pozostawały zagadką. Teraz światło na tę zapomnianą historię rzucają polskie badania skupione na inskrypcjach pozostawionych przez samych rzemieślników. Okazuje się, że za perfekcyjnymi fasadami świątyń krył się świat żelaznej dyscypliny, rodzinnych tradycji i przerażających kar. Praca budowniczego, choć prestiżowa, odbywała się pod ciągłą presją, a jeden błąd mógł kosztować życie.
...

120 inskrypcji ujawnia tajemnice rzemieślników

Kluczem do zrozumienia codzienności starożytnych budowniczych stało się zgromadzenie około 120 napisów z terenów dzisiejszego Iraku, Syrii i Jordanii. Aleksandra Kubiak-Schneider z Uniwersytetu Wrocławskiego przeanalizowała teksty wydrapane w kamieniach świątyń w takich ośrodkach jak Hatra, Palmyra czy Petra. Te często niepozorne notatki, pozostawione przez samych wykonawców, pozwalają nam dziś zajrzeć za kulisy wielkiego budownictwa sakralnego z okresu rzymskiego i partyjskiego. Inskrypcje koncentrują się wokół kultów dwóch bogiń: Allat i Atargatis. Pokazują one, iż świątynie były nie tylko domami bóstw, ale też politycznymi wizytówkami miast, demonstrującymi ich siłę i zamożność. Dzięki tym zapiskom anonimowi rzemieślnicy odzyskują tożsamość. Dowiadujemy się o ich fachu, rodzinach i społecznych zależnościach, które kształtowały ich świat. Reguły panujące w świętych przybytkach były bezlitosne. Samo odłupanie fragmentu kamienia w najważniejszej części świątyni w Hatrze mogło się skończyć wyrokiem śmierci. Jeszcze straszliwszy los czekał na złodziei narzędzi.

Czytaj też: Starożytne walce ujawniają kulisy wielkiej renowacji. Stał za nią władca Babilonu

Za kradzież młotka, siekiery czy dłuta groziła kara śmierci. W dodatku była to straszliwa kara, bo wymierzona przez bóstwo, czyli mogło być to zatopienie lub na przykład spalenie – tłumaczy Kubiak-Schneider

Ta surowość wynikała ze świętego charakteru pracy. Każdy detal architektoniczny musiał być idealny, ponieważ świątynie miały przetrwać wieczność. Ciekawostką jest przy tym duża swoboda zwykłych wiernych, którzy mogli umieszczać na murach pamiątkowe napisy. Dziś te właśnie, niebędące wandalizmem, graffiti są bezcennym źródłem historycznym.

Od rzeźbiarza do mistrza budownictwa

Na szczycie drabiny zawodowej stał mistrz budownictwa, czyli architekt i projektant odpowiedzialny za całościową wizję oraz wykonanie techniczne. To on decydował o proporcjach, układzie dekoracji i nadzorował pracę. Jego swoboda twórcza nie była jednak absolutna. W Hatrze zleceniodawcami byli wysocy urzędnicy lub władcy, w Palmyrze – wpływowe rodziny kapłańskie, a w Wadi Rum widać wyraźną zależność od monarchy. Rzemieślnicy zrzeszali się w bractwa, często o charakterze rodzinnym, gdzie wiedza przekazywana była z ojca na syna. Jedna z inskrypcji wspomina cech złożony z dziesięciu osób. Kariera rozpoczynała się od pozycji pomocnika lub rzeźbiarza od prostych dekoracji.

Czytaj też: Unikatowy pierścień łucznika ma kilkaset lat. To jedyny taki przedmiot na świecie

Z czasem i doświadczeniem można było awansować na stanowisko mistrza, które wiązało się z większym prestiżem i wynagrodzeniem. Cała struktura była zhierarchizowana: obok artystów pracowali też zwykli budowniczowie układający bloki i przygotowujący zaprawę. Efekty badań opublikowano w książce pt. Serving the Gods: Artists, Craftsmen, Ritual Specialists in the Ancient World, a projekt sfinansowano z grantu Narodowego Centrum Nauki.