Oni i one

Do tej pory najwięcej uwagi przykładano do wyrównywania szans zawodowych kobiet i mężczyzn. W Polsce zmiany w tej dziedzinie zachodzą wolniej niż na Zachodzie. „Z badań Hay Group wynika, że na stanowiskach specjalisty przeważają kobiety, ale im wyżej na zawodowej drabinie, tym ich mniej. Co więcej, nadal niewiele kobiet deklaruje chęć awansu. One nie chcą walczyć na męskich zasadach, a na takich tworzone są zarządy. Polskie organizacje dopiero zaczynają wprowadzać programy, które mają nauczyć kobiety większej pewności siebie i metod wywierania wpływu na współpracowników” – mówi Mik Kuczkiewicz, prezes zarządu Hay Group. 

Mocną stroną kobiet jest wykształcenie (stanowią 55 proc. absolwentów uczelni wyższych), to, że inaczej radzą sobie ze stresem i stale podnoszą kwalifikacje. Dłużej żyją i dłużej pozostają na rynku pracy. I są tu coraz bardziej doceniane. Okazuje się bowiem, że ich obecność w firmie rzeczywiście przekłada się na wyniki finansowe. Według badania Amazone Eurofund 2, większy udział kobiet w kadrze menedżerskiej korporacji  pozwala osiągać wyższą przeciętną rentowność kapitału, zysk operacyjny i wzrost wartości akcji powyżej średniej w sektorze. „Do podobnych wniosków skłaniają jedne z najdłużej prowadzonych – blisko dwie dekady – badań tego typu  w szwedzkich firmach. Okazuje się, że w krótkim czasie efekty finansowe organizacji mających w zarządach duży odsetek kobiet są nieco słabsze, wskaźniki wzrostu nie idą tak dynamicznie w górę jak w firmach kierowanych wyłącznie przez mężczyzn. To dlatego, że kobiety są mniej skłonne od mężczyzn do podejmowania ryzyka. Ale na dłuższą metę kobiecy udział w zarządzaniu dawał większą stabilność na rynku i wyższe zyski” – mówi Mik Kuczkiewicz. Tak więc najlepszym wyjściem dla firmy, która chce być konkurencyjna, jest wykorzystanie kobiecego potencjału. „Kobiety będą skuteczniejsze w miejscu pracy, jeśli pracodawca ułatwi im harmonijne połączenie życia rodzinnego i zawodowego” – dodaje Kuczkiewicz. 

Firmy najchętniej inwestują w młodych pracowników, do 35 lat. Ale w tym samym okresie większość kobiet rodzi dzieci, odchodzi na urlop macierzyński i wychowawczy. Po dłuższej przerwie często nie mają już do czego wracać. Jeśli pracodawca szukałby pracowników nie według kryterium wieku, ale długości stażu, dałby szansę również matkom małych dzieci. Prokobiece rozwiązania to m.in. urlopy tacierzyńskie, ale przede wszystkim elastyczne formy zatrudnienia.