Połowa pracodawców w Polsce ma problem ze znalezieniem odpowiednich pracowników – wynika z raportu „Niedobór talentów” opublikowanego przez ManpowerGroup. A będzie coraz gorzej! Czy jest więc jakiś cudowny przepis, by przyciągnąć i zatrzymać u siebie tych najlepszych? Z odpowiedzią przychodzi najnowsza książka Laszlo Bocka, który przez 10 lat odpowiadał za HR w Google’u.

„Należy odrzucić wszystkie narzędzia, po które najchętniej sięga kadra menedżerska. Wszystko, czego potrzeba, to wiara, że ludzie z samej natury są dobrzy” – pisze Bock. Dzięki takiemu założeniu szefowie wyzbędą się lęku przed dzieleniem się informacjami z pracownikami, a co za tym idzie łatwiej im będzie tworzyć przyjazne miejsce pracy. „U nas każdy nowy informatyk pierwszego dnia swojej pracy dostaje niemal nieograniczony dostęp do bazy kodów źródłowych – opowiada Bock.

Bo właśnie swoboda i otwartość sprawiają, że ludzie od początku czują się odpowiedzialni za to, co robią. Zagwarantuj ludziom na tyle dużo zaufania, wolności i władzy, byś odczuwał pewien dyskomfort. Jeśli go nie doświadczasz, to znaczy, że pozwoliłeś im na zbyt mało” – podpowiada. Taka postawa oczywiście wymaga odwagi i generuje zagrożenia. „Mniej więcej raz do roku mamy do czynienia z istotnym wyciekiem informacji. Za każdym razem wszczynamy dochodzenie i osoba, która dopuściła się nadużycia, jest zwalniana. Nie ma tu znaczenia, czy to był przypadek, czy może świadome działanie” – zaznacza Bock. Nie ujawnia się nazwiska tej osoby, za to wszyscy w firmie dowiadują się, jakie informacje wyciekły i jakie były tego następstwa.

Po drugie – ludzie potrzebują wolności. Pokolenie Z, czyli ludzie urodzeni po 1995 r. mają jasno określone oczekiwania – żyć na własnych zasadach i mieć z tego frajdę. Chcą, żeby dostrzeżono ich kreatywność i uszanowano granice wolności. „Pracownicy szczebla kierowniczego, którzy zdołają zapewnić podwładnym właściwe środowisko, będą przyciągać najwybitniejsze talenty z całego świata. Ale to wymaga przemodelowania postawy szefów. Muszą być oni gotowi na to, by oddać władzę.

W Google’u bezpośredni przełożeni nie decydują kogo zatrudniać, zwolnić, nie oceniają wydajności ani nie przyznają premii czy awansu. Te wszystkie decyzje podejmowane są kolektywnie – rozstrzyga je zespół współpracowników, specjalnie powołana grupa robocza. „Czym zajmuje się przełożony, który nie dysponuje swoimi tradycyjnymi kijem i marchewką? Może się skupić na jedynej rzeczy, która mu jeszcze została – może służyć swojemu zespołowi – tłumaczy Bock i dodaje, że typowym sposobem zarządzania w Google’u jest system, w którym przełożony koncentruje się na usuwaniu przeszkód i zapewnianiu swoim podwładnym inspiracji. – Najwybitniejsze umysły na tej planecie chcą zajmować się czymś, co będzie dla nich inspirujące”.

DEKALOG GOOGLE’A

1. Skoncentruj się na użytkowniku, a reszta przyjdzie sama.

2. Najlepiej robić jedną rzecz dobrze, naprawdę dobrze.

3. Szybko jest lepsze niż powoli.

4. W internecie panuje demokracja.

5. Nie musisz być przy swoim biurku, aby dostać odpowiedzi.

6. Możesz dobrze zarabiać, nie czyniąc zła.

7. Zawsze znajdzie się więcej informacji.

8. Potrzeba dostępu do informacji nie zna granic.

9. Bez garnituru też można być poważnym.

10. Świetnie to za mało.

 

GDY SIĘ COŚ SCHRZANI… (RADZI LASZLO BOCK)

1. Przyznaj się do błędu.

2. Zbieraj rady od wszystkich.

3. Napraw to, co nie działa.