Zapis z czarnej skrzynki samolotu świadczy o pasywności członków zespołu. Posłuchajmy. Drugi pilot: „Sprawdźmy lód na skrzydłach, skoro jeszcze stoimy”. Kapitan: „Nie, myślę, że zaraz będziemy ruszać”. Po dłuższej chwili – odgłos startu Boeinga. Drugi pilot, komentując odczyty instrumentów pokładowych: „To nie wygląda dobrze, co? Hej, to nie jest w porządku!”. Kapitan: „Jest w porządku”. Drugi pilot (niepewnie): „Może i jest… Nie wiem…”. Odgłos silników samolotu, bezskutecznie próbującego nabrać wysokości. Drugi pilot:  Larry, spadamy!!!”. Kapitan: „Wiem…”. Odgłos katastrofy. Wszystko, co w biznesie najlepsze: innowacje, wysokiej jakości obsługa, produkty budzące zachwyt rynku, bierze się z odwagi. „Jeżeli w zespole zabraknie atmosfery, która sprzyja wyrażaniu swoich poglądów, nawet tych najbardziej nieortodoksyjnych i heretyckich, otoczymy się przeciętnością. Wtedy o Stevie Jobsie będziemy mogli tylko czytać w zachodniej literaturze biznesowej. Żaden geniusz jego pokroju nie pojawi się w polskiej firmie” – ostrzega Julia Izmałkowa, dyrektor zarządzająca firmy badawczej Izmałkowa. A Magdalena Olechnowicz, specjalistka w firmie Berndson Szkolenia, dopowiada, że konformizm świadczy o egoizmie. Zgadzając się zawsze, we wszystkim i z każdym – wskazuje – zyskujemy sympatię otoczenia i święty spokój. A że łódź, na której razem siedzimy, idzie na dno, to w ogóle nas nie obchodzi.

„Nie wolno nabierać wody w usta, gdy widzimy, że firma, rodzina lub inna grupa popełnia kardynalne błędy i podąża w niewłaściwym kierunku – uświadamia Olechnowicz. – Milczenie, potakiwanie, wypieranie niewygodnych faktów to skuteczny sposób na zbiorowe samobójstwo. Najpierw jest miło, ale wcześniej czy później utkniemy na mieliźnie lub rozbijemy się na jakiejś skale”.

 

Szufladkowanie ludzi

Jeśli wierzyć badaniom, menedżerowie gorzej opłacają asertywnych podwładnych. Odwaga, szczerość i  bezkompromisowość pracowników – co jeszcze wystawia ego lidera na ciężką próbę? Wyzwaniem mogą być również wszelkie mniejszości – narodowe, etniczne, seksualne. Polityczna poprawność każe nam zachwalać filozofię multi-kulti. Ale praktyka odbiega od ideału, co pokazuje chociażby stosunek rekruterów do kandydatów dojrzałych wiekiem – po pięćdziesiątce coraz trudniej o zatrudnienie. Wbrew oczywistej prawdzie, że niektórzy z nas stają się najbardziej produktywni na półmetku życia (lub później).

Anthony Hopkins sukcesy aktorskie zaczął odnosić jako 54-latek. Dokładnie w tym samym wieku Margaret Thatcher została pierwszą w historii kobietą premierem Wielkiej Brytanii. Sieć McDonalds’a założył 52-letni Ray Kroc.

Natomiast wybory prezydenckie w USA często wygrywają siedemdziesięciolatkowie. „Szkoda, że nikt nie chce słuchać mądrości starców. To jakby nie jeść jabłek, bo zdarzają się robaczywe” – pisze poetka Julia Hartwig. A reżyser Janusz Majewski dodaje, że dawniej bardziej poważano seniorów: „Decydowały o tym m.in. powody praktyczne: ktoś, kto uczył się kowalstwa od ojca lub dziadka, lepszy był od tych, którzy takiej możliwości nie mieli”.

Ageizm, czyli dyskryminacja z powodu wieku, dotyka też młodych, na co zwraca uwagę Maja Chabińska-Rossakowska, dyrektor ds. komunikacji personalnej w DHL Express Poland. Denerwuje ją narzekanie na rzekomo nieodpowiedzialnych i nielojalnych millenialsów. Po pierwsze – mówi – nie wolno generalizować, po wtóre – najbardziej produktywne są środowiska złożone z iksów i igreków. „Kto jednemu pokoleniu przypisuje arogancję, a innemu solidność i rozwagę, strasznie upraszcza rzeczywistość – argumentuje menedżerka z DHL. – Nawet braki kompetencyjne i charakterologiczne nie są problemem, kiedy ludzie się uzupełniają.

Ważne, żeby budując i prowadząc zespół, kierować się zasadą komplementarności”. Jacek Santorski podpisuje się pod tymi słowami obiema rękami – jeżeli za sterami stoi ktoś taki jak Mariusz Łukasiewicz – otwarty na głosy załogi, lecz stanowczy i umiejący obrać właściwy kurs kapitan.