
Wykopaliska na obszarze 3200 metrów kwadratowych
Skala tegorocznych prac robi wrażenie. Archeolodzy, działający do końca 2025 roku, przebadali teren o powierzchni ponad 3200 metrów kwadratowych. Dzięki temu udało się odtworzyć praktycznie ciągłość osadnictwa, od preceramicznego neolitu, przez neolit ceramiczny, aż po wczesną epokę brązu. To jak przeglądanie kroniki dziejów strona po stronie. Najstarsze odkryte struktury, datowane na lata 9000-8500 p.n.e., zadziwiają geometryczną regularnością planu siatkowego. Nieco młodsza, licząca około 9500 lat, jest duża konstrukcja komunalna, która najprawdopodobniej pełniła rolę miejsca spotkań całej społeczności. Znaleziska z epoki brązu, jak precyzyjnie wykonany kanał wodny, świadczą z kolei o zaawansowanych umiejętnościach inżynieryjnych.
Czytaj też: Dolmen Menga miał ukrytą funkcję. Znalezione w nim szkielety pochodzą z zupełnie innej epoki
Prawdziwą kapsułą czasu okazał się jednak cmentarz z wczesnej epoki brązu (2900-2750 p.n.e.). W ośmiu zbadanych grobach znaleziono bogate dary: ceramikę, przedmioty z miedzi i brązu, narzędzia oraz sztylety. Szczególnie intrygujące są dwie odnalezione pieczęcie. Zdaniem naukowców, ich obecność może wskazywać na istnienie wczesnych sieci wymiany handlowej oraz zróżnicowanych ról społecznych. Co ciekawe, sam układ pochówków nie sugeruje jednak istnienia sztywnej, głębokiej hierarchii.
Genetyczne połączenia z Mezopotamią i Kaukazem
Najbardziej zaskakujące odkrycia przyszły jednak z laboratoriów genetycznych. Okazuje się, iż Çayönü wcale nie było odizolowaną osadą samotnych pionierów rolnictwa. Wstępne analizy DNA ujawniają wyraźne i trwałe powiązania z odległymi regionami: Mezopotamią oraz Kaukazem. Oznacza to, że na te tereny przybywali ludzie z daleka, osiedlali się i integrowali z lokalną społecznością.
Te połączenia nie są teoretyczne. Możemy obserwować je bezpośrednio w genomie. Ludzie przemieszczali się, mieszali i tworzyli tu nowe więzi społeczne – tłumaczy Ömür Dilek Erdal z Uniwersytetu Hacettepe
Badane szkielety ukazują obraz niezwykle zróżnicowanej grupy pod względem biologicznym i kulturowym. To ważne spostrzeżenie, które burzy dość popularny mit o homogenicznych, zamkniętych klanach z początków neolitu. Zamiast tego wyłania się obraz dynamicznej mozaiki, w której różne grupy o rozmaitym pochodzeniu współtworzyły jedną z pierwszych na świecie społeczności rolniczych. Pełen raport z badań genetycznych ma zostać opublikowany w latach 2026-2027.
Fizycznie wymagające życie pierwszych rolników
Analizy bioarcheologiczne szkieletów nie pozostawiają złudzeń co do charakteru życia w tamtych czasach. Było ono niezwykle ciężkie i pozostawiło wyraźne ślady na kościach. Co więcej, nawet szczątki dzieci noszą oznaki wczesnego angażowania się w prace domowe i pomoc w gospodarstwie. Dzieciństwo w neolicie było krótkie i pełne obowiązków. Podział zadań był wyraźnie zaznaczony, ale – co warto podkreślić – zdaje się dość zrównoważony. Na szkieletach mężczyzn widoczne są ślady po aktywnościach związanych z hodowlą oraz pracą na zewnątrz. Kobiety noszą zaś charakterystyczne zmiany wskazujące na długotrwałe, powtarzalne prace przy produkcji domowej, np. mielenie ziarna. Zebrane dotąd dane nie sugerują jednak istnienia sztywnych, nieprzekraczalnych barier czy drastycznych nierówności.
Czytaj też: Pod dżunglą Jukatanu skrywała się nieznana metropolia stworzona przez Majów
Odkrycia z Çayönü Tepesi stopniowo układają się w spójną, choć złożoną opowieść. Pokazują, że rewolucja neolityczna nie była nagłym wynalazkiem jednej grupy, a raczej efektem powolnych procesów, migracji i wymiany pomiędzy różnymi społecznościami. To historia nie tylko o uprawie zbóż, lecz również o ludzkiej mobilności i zdolności do adaptacji.