Blisko 40% respondentów uważa, że największą obawą rodziców sześcio- i siedmiolatków, która dotyczy posłania dziecka do szkoły, jest zbyt duża liczba dzieci w klasach. W przypadku edukacji wczesnoszkolnej (klasy I-III szkół podstawowych), dopuszczalna liczba uczniów w klasie została określona w Rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z dnia 23 grudnia 2008 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół i wynosi 26 osób. Niestety, nie wszystkie szkoły stosują się do tego przepisu najczęściej ze względów oszczędnościowych. Tymczasem zbyt duża ilość uczniów w klasie utrudnia proces adaptacji dziecka do nowej sytuacji, jaką stanowi szkoła oraz negatywnie wpływa na jakość kształcenia. Im większa liczba uczniów w klasie, tym mniejsza szansa na dopasowanie tempa nauczania indywidualnie do każdego z nich.

Przepełniona liczebnie klasa oznacza również możliwość wchodzenia w relacje z większą ilością rówieśników z bardzo zróżnicowanych środowisk. To z kolei wzbudza dodatkowy niepokój wśród rodziców. 30% respondentów uważa bowiem, że jedną z obaw rodziców sześcio- i siedmiolatków  stanowi kontakt z dziećmi, które posiadają złe wzorce zachowania wyniesione z domu. Istnieje zatem zagrożenie powielania negatywnych zachowań u dzieci, które dążąc do uzyskania akceptacji wśród swoich kolegów, będą starały się ich naśladować. Dlatego, jak podkreślają pedagodzy, szkoła powinna być miejscem, w którym w sposób szczególny kształtuje się właściwe postawy u dzieci względem otoczenia. Jak twierdzi psycholog Renata Trojanowska, założyciel szkół ARGONAUT, zadaniem nauczycieli jest reagowanie na bieżąco na niepokojące zachowania uczniów.

Im bardziej nauczyciel angażuje się w kształtowanie asertywnej postawy u dziecka i przekazuje wartości obowiązujące w relacjach społecznych, tym większa szansa, że uczeń będzie w przyszłości mniej podatny na negatywne wpływy ze strony rówieśników. Dzięki temu będzie mógł zawierać nowe znajomości bez poczucia odrzucenia ze strony tych, którzy mogą działać na nie destruktywnie.”

Warto zwrócić uwagę na to, że respondentów martwi również brak zajęć - tak deklaruje 14 % ankietowanych. Przepełnione liczebnie klasy uniemożliwiają nauczycielom indywidualne podejście do każdego ucznia. Natomiast zajęcia pozalekcyjne to często jedyna szansa dla dzieci na nadrobienie zaległości programowych. Tymczasem nie każdy rodzić dysponuje odpowiednią wiedzą
i kompetencjami, aby samodzielnie pomóc swojemu dziecku w nauce. Dlatego zajęcia pozalekcyjne oferowane przez szkołę są nie tylko koniecznością, ale też szansą dla każdego dziecka, do odkrycia jego pasji i zamiłowań. A jak podkreśla Sylwia Dąbrowska, dyrektor szkół ARGONAUT „rozwijanie naturalnych zdolności dziecka jest podstawą do świadomego zdefiniowania swojej przyszłej kariery zawodowej”.