Zatem gdy jakaś myśl się pojawi, przyznaj, że jej istotą jest pustka. Utraci ona natychmiast moc wzbudzenia następnej myśli i łańcuch złudzeń dobiegnie końca.

Dzongsar Kjence Rinpoche

Niedawno, zaledwie kilka godzin temu, kochałeś się z kobietą. Rozmyślasz o tych chwilach, siedząc na ławce w parku, ze stopami zanurzonymi w jesiennych liściach. Jesteś sam. Raz za razem odtwarzasz sobie w głowie film z minionych uniesień. Twoje ciało odczuwa spełnienie. Widzisz swoją rękę, która wsuwa się pod jej spódnicę. Nie zadajecie sobie trudu, żeby rozpinać guziki, zrywacie z siebie ubrania. Dłonie ściskają pośladki, pośladki szukają dłoni. A cóż dopiero podbrzusza, tam się dzieje!

Tak więc siedzisz sobie na tej ławce w łagodnym słońcu popołudnia, a w twoim umyśle Myślak [głos w twojej głowie]wyświetla film erotyczny, w którym odgrywasz główną rolę. Wszystkie komórki twojego ciała są poruszone spektaklem.

Nagle obrazy się zmieniają, jakby Myślak bez uprzedzenia przełączył projekcję na inny program. Tym razem widzisz twarz kobiety, z którą się kochałeś. Wyraz twarzy jest zimny, zamknięty. Twarz odwraca się od ciebie, za każdym razem, gdy mówisz o swoich marzeniach i planach. „Nie wiem” – odpowiada. „Nie wiem”, podczas gdy zbieracie z podłogi porozrzucane ubrania. „Nie wiem, a teraz zostaw mnie w spokoju!”. Film się urywa, coś jakby trzeszczy i przeskakuje: klik, klik, klik… Brutalne lądowanie. W sali kinowej zapalają się światła.

Nadal siedzisz na tej samej ławce. W oddali bawią się dzieci. Rzucają w powietrze naręcza liści, a ich głosiki brzmią jak świergotanie ptaków. Wieje ciepły wiatr niosąc aromat ogniska. Wszystko wokół pogrążone jest w spokoju. Wszystko oprócz ciebie. Ty cierpisz. Cóż takiego się dzieje? Cóż takiego się stało? To proste. W ułamku sekundy miłość egotyczna podmieniła film! Piękny, prawdziwy film o miłości, został wyparty z wewnętrznego ekranu przez twoje Ja, domagające się miejsca dla siebie!

Miłość bez Ja może istnieć jedynie w czasie teraźniejszym. W innym czasie umiera. To, co ci wiruje w głowie, nie ma nic wspólnego z miłością. To marzenia, fantasmagorie, egotyczne urojenia! Miłość nie żyje dniem wczorajszym, tak jak nie żyje dniem jutrzejszym, i znana formułka „kocham cię bardziej niż wczoraj, ale mniej niż jutro” jest jedynie nieporadną bzdurą. Miłość JEST. Kropka. Teraz. Tutaj. Uwolniona od Myślaka! Miłość to sprawa chwili obecnej. Jak więc należy jej się w pełni oddawać? Przerywając bieg umysłu.

Myślak, aby chronić swoje istnienie, w zarodku odrzuca to wszystko, co może go hamować i dać mu do zrozumienia, że jest martwy. Lub odrzucony. Lub wykluczony. Mierzy swoją wartość żwawością swego pędu i ocenia każdą chwilę pod kątem tego, co mogłoby sprawić, że utraci punkty. To dlatego bezustannie porównuje, mierzy, osądza. Czuje się zaniedbany wtedy, gdy uznaje, że przestał być tak ważny, jak miał nadzieję, że będzie. Gdy w swym mniemaniu nie jest już „kimś”. Gdy Myślak podejrzewa, że coś powoduje najmniejsze nawet spowolnienie, jego kołowrót zaczyna skrzypieć. Za cierpieniem psychicznym idzie fizyczne. Wkrótce cierpi całe twoje ciało. Ból się rozszerza. Wydawałoby się, że nie ma na to rady.

 

Ćwiczenie

Ale teraz już to wiesz − sposób, żeby uniknąć cierpienia, za które odpowiedzialne jest twoje ego, jest prosty. Musisz nauczyć się obserwować samego siebie i zrozumieć, że obrazy i odczucia są ściśle połączone. W rezultacie, w chwili gdy obrazy zmieniają się w umyśle, pociągają za sobą zmiany w ciele (odczucia).

Odkryj swoją umiejętność panowania nad tym procesem. Znajdź park, ławkę, ciepły wietrzyk, łagodne światło, śpiewające ptaki… W skrócie: usiądź gdzieś w miłym miejscu, W SPOKOJU!

A teraz wejdź do kina swojego umysłu. Wybierz jakiś film spośród rupieci swojego neuronalnego archiwum. Najlepiej jakąś historię miłosną, a dokładniej, jedną z tych historii, które w twoim życiu zaczęły się od rozkosznej bezsenności i zakończyły potwornymi koszmarami sennymi. Któż nie przeżył takiego uczuciowego zjazdu? A teraz wyświetl sobie scenę erotyczną. No dalej, nie krępuj się, to tylko ćwiczenie, nie ma w tym nic niezdrowego! Obserwuj, jak stopniowo przyjemność zaczyna ogarniać wszystkie komórki twojego ciała. Poczuj, jak ogarnia cię błogość. To dzieje się natychmiast.

 

Zmień scenę. Wybierz tę, która ukaże ci moment, w którym twoje marzenia się rozbiły w drobny mak, w którym wszystko zaczęło się psuć. To trudne, prawda? Masz chęć kontynuować, iść jeszcze dalej i nagle powraca do ciebie ta sekunda, w której jakiś głosik w twojej głowie krzyknął: „Nie mogę! Nie mogę się zaangażować. Całe życie kochać się z jedną i tą samą osobą, to nie dla mnie. A teraz żegnaj!”.

Zaobserwuj, jak twoje ciało ogarnia złe samopoczucie, rozlewając się po wszystkich tkankach, napinając mięśnie. Teraz też dzieje się to momentalnie. Wczuj się w zmiany biochemiczne, hormonalne, fizjologiczne. Wystarczyło tych kilka obrazów, żeby je wywołać, tylko tyle. OBSERWUJ!

A teraz wyjdź z kina. Nadal znajdujesz się w tym spokojnym miejscu, które wybrałeś na początku, aby przeprowadzić doświadczenie. Zaczerpnij głęboko powietrza, wdychaj je przez nos, aby poczuć okoliczne zapachy. Poczuj kontakt stóp z ziemią. Przysłuchaj się śpiewowi ptaków. Przypatrz się bawiącym się dzieciom. Skup uwagę na ich gestach, ich śmiechu, ich niewinności. CAŁĄ SWOJĄ UWAGĘ! Nie pozwól się rozproszyć. Poczuj, jak w żyłach krąży ci krew, a z nią życie. To nie żart – poczuj, że żyjesz! W tej właśnie chwili wkroczyłeś do królestwa życia pozbawionego ego. Brawo!

Jeśli twoja głowa jest wypełniona jedynie odczuciem krążącej wewnętrznej energii (to znaczy zero słów), wówczas zrozumiesz prawdę, tę, której domagała się cisza od tak dawna. Dobrostan uwolniony od wad Myślaka, od jego niedomogów.

Jednakże pozostań czujny, ponieważ to małe stworzenie w każdej chwili może znów się pojawić i rozpocząć swój zwykły harmider! Jeżeli jesteś uważny, dostrzeżesz, że się pojawia. Może cię to nawet rozśmieszyć. Przenieś wówczas swoją uwagę na bawiące się dzieci, na dochodzące z otoczenia zapachy, na muskające cię powiewy wiatru. Włączyć się. Wyłączyć się. Włączyć się. Wyłączyć się. Wtenczas w twojej głowie zapanuje cisza, cisza, która sprawi, że bardziej niż kimś „specjalnym” staniesz się kimś szczęśliwym.

Na zewnątrz nic w twoim wyglądzie nie będzie wskazywało na to, że uzyskałeś jakiś specjalny status. Nikt, gdy będziesz przechodził, nie będzie się obracał za tobą, aby stwierdzić: „Oho, to ktoś oświecony! To ktoś wolny. Człowiek, którego opuściło cierpienie”. Będziesz wyglądał zwyczajnie, nawet bardzo zwyczajnie. Nikt nigdzie nie zwróci na ciebie uwagi, nie będziesz wywierał spektakularnego efektu, jaki wywiera na przykład znana osoba wchodząca do pomieszczenia pełnego ludzi, ale przekonasz się, że w głębi duszy będziesz czuł się dobrze i lekko.

Musisz jednak być przygotowany na to, że w pewnych okolicznościach staniesz się obiektem krytyki. Niech cię to nie zdziwi. Zrozum, co się będzie działo - Myślaki innych ludzi będą próbowały atakować ciszę, która zamieszkuje twój umysł, ten właściwy ci spokój, który będzie stanowił dla nich ujmę, obelgę, powód do skrępowania. Ty sam będziesz od tego chroniony. Nie masz już ego, które mogłoby posłużyć im za żer, ego, które by reagowało, dąsało się, obrażało, atakowało, odpowiadało obroną na atak, czyli − w skrócie − nadymało się. Co będziesz miał w zamian? Wolność. Przestrzeń, której nikt nie będzie mógł przeniknąć. Filmy, które wyświetla twój umysł są jedynie reinterpretacją pewnych minionych wydarzeń, w żadnym wypadku nie są one rzeczywistością. Rzeczywistość już przeżyłeś. To, co teraz z nią robisz, nigdy nie miało miejsca. To jedynie migawki rzucane na ekran twojego umysłu. Nic rzeczywistego. A więc gdy umysłem zaczyna władać spokój, całe ciało to czuje i raduje się. To właśnie jest samoredukcja.

Wydaje ci się to zbyt proste? A może głupie? Spróbuj, a zobaczysz. Poświęć temu całą swoją uwagę. Całą! Do chwili, gdy w twojej głowie nie będzie już niczego, gdy zapanuje w niej pustka. Jeśli jednak spróbowałeś tego doświadczenia i nadal nie jesteś do niego przekonany, oznacza to, że Myślak ciągle gna w kółko w twoim mózgu, próbując uciec przed goniącym go lękiem.

 

Fragment pochodzi z książki "Wrzuć na luz! Jak poskromić i uspokoić swój umysł"  (Marquis Serge, Wydawnictwo Czarna Owca).