Kiedy Europejczycy zaczęli przemierzać rozległe puszcze środkowoamerykańskiego półwyspu Jukatan, najwspanialsze miasta klasycznej cywilizacji Majów już od dawna porastała dżungla. O ich istnieniu wspominały jedynie powtarzane przez Indian miejscowe legendy. W 1696 r. franciszkanin Andres de Avendano y Loyola przypadkowo natrafił na jedną z takich metropolii. Pokryte bujną roślinnością, imponujące majestatyczne budowle zrobiły na nim tak wielkie wrażenie, że opisał je z detalami. „Wśród tych wysokich gór, przez które przechodziliśmy, są starożytne budynki. Niektóre z nich rozpoznałem jako miejsca do mieszkania”. Dziś uważa się, że misjonarz był pierwszym Europejczykiem, który odwiedził miasto Tikal. Naukowa ekspedycja dotarła tam dopiero w 1848 r.

Od początków XIX w., kiedy zaczęto odkrywać opuszczone miasta Majów, metropolie te stanowiły dla uczonych kompletną zagadkę. Choć porastała je gęsta roślinność, wydawały się nietknięte. Zupełnie tak, jakby ich dawni mieszkańcy spakowali dobytek i ruszyli w nieznane. Albo zostali wymordowani czy też wymarli z powodu wysoce śmiertelnej choroby zakaźnej. Do dziś powstało mnóstwo teorii tłumaczących nagły upadek klasycznej cywilizacji Majów – wojowniczy sąsiedzi, bunt wieśniaków i społeczne niepokoje, przerwanie odwiecznych szlaków handlowych, katastrofa ekologiczna to tylko niektóre z tych koncepcji. Bowiem najnowsze badania wykazują, że aby odkryć prawdziwą przyczynę, dla której Majowie opuścili swe metropolie, trzeba sięgnąć głębiej. Według wielu naukowców, w tym Richardsona B. Gilla, autora książki „The Great Maya Droughts: Water, Life and Death” („Wielkie susze Majów: woda, życie i śmierć”) migrację Indian spowodowała długotrwała susza, która dotknęła tereny Jukatanu w latach ok. 800–1000. To ona była bezpośrednią przyczyną upadku klasycznej cywilizacji Majów w X w. Część Indian wyrżnęła się w bratobójczych walkach, część wymarła, a reszta przeniosła się na północ Jukatanu.

Skąd jednak wiadomo, że susza dotknęła tereny zamieszkane przez Majów? Przeprowadzone kilka lat temu badania dowiodły, że pozostawiła ona po sobie ślady w postaci charakterystycznych osadów na dnie zbiorników wodnych, które zawierają więcej jednego z dwóch obecnych w wodzie izotopów tlenu – cięższego O-18. O-16, najczęściej występujący w przyrodzie izotop, jako lżejszy – wyparowuje szybciej. Poza tym podczas suszy, kiedy wody w zbiornikach jest coraz mniej, wytrąca się z niej gips – uwodniony siarczan wapnia. Datowanie osadów pochodzących ze środkowoamerykańskich jezior metodą węgla C-14 pozwoliło ustalić, że pierwsze oznaki nadchodzącej katastrofy pojawiły się już ok. 760 r., zaś 40 lat później susza osiągnęła apogeum. Wiele wskazuje na to, że nie było to zjawisko o zasięgu lokalnym. W tym samym czasie klimat zmienił się i po drugiej stronie kuli ziemskiej – w Chinach, gdzie także doszło do niepokojących wydarzeń. Na skutek militarnej rebelii i postępującego wewnątrzpaństwowego chaosu w 907 r. upadła dynastia Tang. Opublikowane kilka lat temu w „Nature” wyniki badań niemieckiego uczonego Geralda Hauga z GeoForschungsZentrum dowodzą, że chińska susza była wynikiem przesuwania się strefy konwergencji tropikalnej (czyli obszaru niskiego ciśnienia obejmującego pierścieniem Ziemię). Przesuwa się ona na północ, kiedy na półkuli północnej panują wyjątkowo wysokie temperatury. Wtedy wiatry wiejące zimą są silniejsze, letnie opady monsunowe zaś mniejsze. Mniej wody oznacza gorsze plony i głód. Czy susza, która dosięgła państwo Majów, to rezultat przesuwania się strefy konwergencji tropikalnej? Według Hauga ta zbieżność nie jest przypadkowa.

WOJNA O WODĘ