Trudno tu w zasadzie mówić o fenomenie ograniczającym się do jednej lokalizacji. Powtarza się natomiast co innego: w pewnych okolicznościach wydmy emitują dźwięki przypominające niski pomruk, buczenie, a nawet przeciągły krzyk. Opisy tego zjawiska pojawiały się już w relacjach Marco Polo z XIII wieku. Dziś nasza naukowa wiedza pozwala zrozumieć ich pochodzenie. Skąd się więc biorą?
Czytaj też: Liverpool wychodzi z cienia Beatlesów. I właśnie dlatego w warto go w tym roku zwiedzić
Zacznę od tego, czego mogliście się spodziewać: dziwne odgłosy nie mają nic wspólnego z legendami o duchach pustyni. Zamiast tego odpowiada za nie niezwykle rzadkie połączenie warunków fizycznych i właściwości samego piasku. Fenomen ten występuje jedynie w kilkudziesięciu miejscach na świecie. Najbardziej znane śpiewające wydmy znajdują się między innymi w Maroku, Omanie, Chinach, Namibii, Kazachstanie czy Dolinie Śmierci w USA.
Kiedy ogromne masy piasku zaczynają osuwać się po zboczu wydmy, powstaje dźwięk słyszalny nawet z kilku kilometrów. Niekiedy przypomina on odległy grzmot, innym razem wibrację wiolonczeli albo niski ton silnika odrzutowego. W niektórych przypadkach dźwięk utrzymuje się przez kilkanaście minut. Według naukowców kluczową rolę odgrywa rozmiar i kształt ziaren piasku. Muszą być one niemal idealnie okrągłe, bardzo gładkie i mieć zbliżoną średnicę. Najczęściej chodzi o ziarna bogate w krzemionkę o wielkości od około 0,1 do 0,5 milimetra. Równie ważna jest wilgotność. Nawet niewielka ilość wody potrafi całkowicie stłumić zjawisko.
Fenomen, który ma naukowe wyjaśnienie. Jak wydmy wytwarzają te dźwięki?
Właśnie dlatego “śpiew” wydm występuje zazwyczaj podczas wyjątkowo suchych i gorących dni. Naukowcy od lat próbują dokładnie wyjaśnić mechanizm powstawania dźwięku. Obecnie najpopularniejsza teoria zakłada, iż podczas osuwania się piasku miliardy ziaren zaczynają poruszać się synchronicznie. Powstające wibracje rezonują wewnątrz suchej warstwy wydmy, tworząc potężny naturalny instrument. To właśnie rezonans wzmacnia dźwięk do poziomu słyszalnego na ogromne odległości.
Poza tym badania sugerują, że częstotliwość odgłosów zależy od wielkości ziaren piasku. W wielu przypadkach wydmy emitują dźwięki o częstotliwości około 450 Hz, choć niektóre potrafią generować całe zakresy tonów. Kompletnie nie dziwi mnie to, iż przez stulecia to pustynne zjawisko było określane mianem nadprzyrodzonego. Marco Polo pisał o pustyniach, które wypełniają powietrze dźwiękami instrumentów i bębnów, a mieszkańcy różnych regionów świata przypisywali odgłosy duchom lub ukrytym pod ziemią istotom.
Czytaj też: Księżycowa turystyka to jeden z dziwniejszych trendów, jakie widziałem. Zyskuje ogromną popularność
Współcześnie znamy prawdę, a warto przy okazji wspomnieć, iż podobne zjawisko można czasami zaobserwować poza pustyniami. Naukowcy odnotowali przypadki takiego śpiewającego piasku na plażach, gdzie suche i odpowiednio drobne ziarna wydawały wysokie piszczące dźwięki podczas chodzenia. Takie miejsca istnieją w Stanach Zjednoczonych oraz Japonii. Różnią się jednak od pustynnych wydm częstotliwością i siłą emitowanych odgłosów.
Źródło: Physical Review Letters
