Ludzie obserwują ruch wirowy od niepamiętnych czasów, lecz często budził ich obawy. Rzeczne wiry czy trąby powietrzne zagrażały życiu i zdrowiu. W wielu regionach wierzono, że w wirze powietrznym (np. na Mazurach zwanym „świnim gównem”) podróżuje diabeł. Niecodzienność tych zjawisk sprawiała, że wirowanie nieraz łączono z sacrum i zabiegami typu magicznego. W Japonii bączki wykorzystywano do wróżenia, w Malezji używano w ramach obchodów Nowego Roku. Jeszcze w końcu okresu międzywojennego w Czechach na Wielkanoc chłopcy chłostali drewniane bączki. Najpewniej były to relikty wierzeń przedchrześcijańskich, wedle których w czasie przesilenia wiosennego należało pobudzić naturę do rozwoju przez bicie, chłostanie i „śmiganie”. 

Od starożytnych grobowców po krzyżackie zamki

Gdzie jest praojczyzna bąków? Okazuje się, że zabawki wirujące powstawały niezależnie od siebie w różnych kręgach kulturowych, na różnych kontynentach, poczynając od neolitu. Jest ich wiele rodzajów. Za najstarszy znany bączek rozkręcany palcami, czyli palczak, uchodzi znalezisko z królewskiego grobowca z Ur z około 5000 r. p.n.e.

W słynnym grobowcu faraona Tutanchamona (koniec XIV w. p.n.e.) znaleziono drewniany bąk chłostany, czyli poruszany biczykiem – ekskluzywny, bo inkrustowany wkładkami z hebanu, kości słoniowej i fajansu. Prostszy ceramiczny bąk sprzed około 4 tys. lat został znaleziony w ruinach Troi podczas badań Heinricha Schliemanna.

Znanych jest co najmniej kilkadziesiąt greckich naczyń, przede wszystkim z VI–V w. p.n.e., na których przedstawiono sceny z bąkami chłostanymi i rzucanymi. Taką ceramiczną zabawkę odkryto też na terenie rzymskiej prowincji Germanii. Dodajmy, że wzmianki o bąkach znalazły się już w starożytnych dziełach greckich, m.in. Homera („Iliada”), Platona („Politeja”), Arystofanesa („Komedie”), a także rzymskich Pliniusza („Historia naturalna”), Cycerona („De Fato”), Kalimacha (epigramy).

Biedota zbija bąki

Najstarsze bąki na terenie Polski – drewniane sznurkowce chłostane – pochodzą z wczesnośredniowiecznych miast, m.in. z Gdańska. W późnym średniowieczu pojawiły się sznurkowce rzucane. Jeden z najstarszych palczaków, będący jednocześnie sześciopolową kostką do gry, znaleziono na terenie zamku krzyżackiego w Pucku w nawarstwieniach datowanych na XV stulecie.

W Polsce najczęściej używa się określenia bąk, a rzadziej – ze staropolska – fryga. Prof. Jerzy Bralczyk wskazuje, że ma ono etymologię odzwierzęcą. W XII-wiecznej polszczyźnie słowo bąk wiązane było z ptakami. W XVI stuleciu nazwa ta przeszła też na buczące owady. W XIX w. bąkami zaczęto określać buczące dziecięce zabawki. Nosiły one także nazwy: cyga, kręglica, warkotka, wartołka, kryzel (Mazury), krojska (Wielkopolska), bąkorz (Śląsk) etc. Co zaskakuje, w monograficznych opisach polskich zabawek ludowych, autorstwa Tadeusza Seweryna, próżno szukać informacji o bąkach! Mimo uniwersalności tego typu zabawek na przełomie XIX i XX w. nie występowały one w niektórych regionach albo pamięć o nich zaginęła.

W powszechnej świadomości do dziś pozostało „zbijanie bąków” będące synonimem marnotrawienia czasu. Tymczasem to echo drobnomieszczańskiego postrzegania gry podwórkowej polegającej na wybijaniu bąków przeciwnika z określonego pola (na podobnej zasadzie jak w popularnym zbijaku). Z analizy socjotopograficznej bąków z późnośredniowiecznego Elbląga, dokonanej przez Mirosława Marcinkowskiego, wynikało bowiem, że drewniane bąki wprawiane w ruch sznurkiem znajdowane były przy ulicach zamieszkiwanych przez biedotę i średniozamożnych.

Z czasem wątki dotyczące tych zabaw pojawiły się w dziełach literackich. Porównanie do furkoczącego bąka znalazło się w „Chłopach” Władysława Reymonta. Inne zestawienie znajdujemy w „Lalce”. Bolesław Prus porównywał tam ruchliwość swoich bohaterów do frygi i bąka.

To nie była tylko zabawa

Co niezmiernie ciekawie, zabawkowe bąki były często „produktem ubocznym” eksperymentów naukowych i wynalazków – przecież o skuteczności ruchu wirowego decydują prawa fizyki. Pierwszy żyroskop w 1852 r. zaprezentował J.B. Léon Foucault (znany też z budowy słynnego wahadła). Został on potem wykorzystany w zabawkach. U schyłku XIX stulecia popularne stały się wirujące blaszane lalki, które pod sukniami i spódnicami kryły mechanizmy żyroskopowe. W 1889 r. podczas otwarcia wieży Eiffla hitem stały się żyroskopy ustawiane na szczycie miniatury tej wyjątkowej budowli. Zasadę żyroskopu wykorzystywały także zabawkowe pojazdy.

Bąki stały się również pomocami naukowymi wyjaśniającymi prawa optyki: w latach 60. XIX w. popularny był bąk – kameleon. Zachwyt budziły także bączki z namagnesowanymi igłami, wokół których poruszały się ferromagnetyczne gwiazdki czy żmijki. Odpychanie się magnesów wykorzystywano w figurkach tancerek, które zaczynały wirować, gdy zbliżano do nich figurki grajka albo lustro. Do dzisiaj z niedowierzaniem obserwuje się magnetyczne lewitrony (wirujące bączki unoszące się w powietrzu dzięki wykorzystaniu wzajemnego oddziaływania pól magnetycznych wytwarzanych przez „wirnik” i podstawę) czy „kamienie celtyckie” (asymetryczne, łódkokształtne przedmioty przypisywane celtyckim druidom – w jedną stronę kręcą się bez ograniczeń, rozkręcone w drugą zatrzymują się i zaczynają obracać w przeciwnym kierunku).

Wszystko gra

Wróćmy jednak do zabawy. Zbijanie bąków czy jak najdłuższe utrzymywanie ich w ruchu bywało tylko jedną z form rywalizacji. Najpewniej z Azji należy wywodzić tradycję walk bączków zderzających się na arenie. Z Pogórzem Alpejskim wiązało się ruletki tyrolskie – w nich wirujący na miskowatej arenie bączek z kanciastą igłą wbijał kulki do punktowanych zagłębień i łuz. W innych grach same bączki wpadały do zagłębień albo zatoczek, określając liczbę zdobytych punktów. W odmianach gry zwanej rumpel bączek przewracał kręgle ustawione na planszy przypominającej rozkład pomieszczeń w domu czy zamku.

Już współcześnie bączki wykorzystuje się w planszówkach jako rekwizyty wskazujące określone działania albo jako prozaicznej kostki do gry. Trafiły nawet do filmów! Monstrualnym pływającym śrubowcem poruszał się główny bohater „Podróży Pana Kleksa” (1986). Także w kinowym hicie „Titanic” (1997) pojawia się scena z chłopcem z bąkiem – filmowcy „ożywili” oryginalną fotografię z 1912 r., zmienili tylko typ zabawki. Jednak najbardziej znany jest błyszczący palczak z innego hitu z Leonardo DiCaprio: z „Incepcji” (2010). 

To fragment artykułu, którego autorem jest Jerzy Łapo – archeolog, historyk, regionalista, założyciel Obwoźnego Muzeum Bąków. Więcej o historii tych niezwykłych zabawek i innych tematach, o których nie przeczytasz gdzie indziej, w nowym Focusie Historia nr 4/2021.