Wiesław Myśliwski, jeden z największych współczesnych pisarzy polskich, napisał: „Żeby być sobą, trzeba wiedzieć, kim się jest”. Jak się tego dowiedzieć?

Przyda się do tego pokora – właściwa ocena siebie – ani niżej, ani wyżej. Własna równowaga emocjonalna w czasach nierównowagi jest szalenie istotna. Żeby do niej dojść, trzeba troszczyć się o siebie, czyli odnaleźć się we właściwym dla siebie miejscu, wedle swoich talentów i możliwości. Trzeba stale sprawdzać się i szukać siebie, przymierzając różne ubrania. W końcu znajdziemy to właściwe. To jest proces, droga.

Znowu wysiłek. Często wolimy iść wydeptaną ścieżką.

Dlatego warto zadać sobie pytanie: czy chcemy mieć subiektywną przyjemność z życia, czy realizować obiektywne dobro? Odpowiedzialne podejście do życia wymaga refleksji. Tylko dzięki myśleniu krytycznemu zyskamy siebie, swoją wolność, siłę, autonomię.

Jak docenić pożytek z myślenia krytycznego?

Ono jest bardzo istotne w czasach wielkich możliwości, w których przyszło nam żyć. Warto myśleć krytycznie i mieć własną opinię, żeby dokonywać odpowiednich wyborów życiowych. Tymczasem, jak już kiedyś mówił duński filozof Søren Kierkegaard, na świecie pełno jest ludzi, którzy zamiast chodzić na własnych nogach czekają, aż tłum ich poniesie. Wielu tak żyje i całe życie czeka na okazje. A rozmaite ideologie na tym żerują.

Z czego wynika taka postawa życiowa?

Z braku wykształcenia i braku znajomości kultury. Jeśli mamy wiedzę, na każdą rzecz możemy spojrzeć z różnych perspektyw. Możemy nie tylko lepiej ją ocenić, ale także nabrać dystansu do życia, do innych, do swoich ocen. A w efekcie żyć mądrzej. Brak wykształcenia spłaszcza myślenie, upośledza pewne funkcje życiowe. Podobnie działa także otaczanie się nowoczesnymi technologiami. Na przykład kiedyś, jeśli człowiek nie skupiał się na pisaniu, musiał być przygotowany na mękę powtórnego przepisywania. Prostota narzędzi wymuszała koncentrację, odpowiedzialność. Teraz panuje kultura: kopiuj/wklej. Dlatego mamy zalew szmiry, miernoty, bezideowości. Młodych ludzi przeraża przeczytanie 300-stronicowej książki. W głowach mają tylko memy.

Czyli wysiłek wymusza większą odpowiedzialność?

Nie ma kontaktu z kulturą bez wysiłku. Zbyt wczesne korzystanie z ekranów dotykowych przez maluchy opóźnia u nich naukę pisania, bo wytwarza odruch nożycowy palców, który jest przeciwny sposobowi trzymania długopisu. Już nie mówiąc o tym, że pisanie na komputerze daje wprawdzie poczucie gromadzenia informacji, ale za to niszczy ośrodek pamięci w mózgu. Studenci notują na komputerach, a potem mają problem z egzaminami ustnymi, bo nie umieją tej wiedzy przyswoić. Wprowadziłem zakaz notowania na wykładach na tabletach. Zmuszam do ręcznego pisania, bo wykonujemy je w większym skupieniu, a to pozwala zapamiętywać.

Ale ręka boli, więc znowu wysiłek.

A kto powiedział, że życie to zabawa? Zabawa to jest tylko pewien fragment życia. Wszystko nam się pomieszało. Wybieramy zabawę, bo doświadczenie hedoniczne nic nie kosztuje. Żeby opanować wiedzę, trzeba się namęczyć. Na filologię klasyczną wybiera się rocznie 4–5 osób, bo trzeba uczyć się łaciny, greki, mitologii, historii. A np. popularne studia bezpieczeństwa zewnętrznego nie wymagają tylu poświęceń. Niektóre kierunki są proste i przyjemne. Można przyjść i zaliczyć, a potem skończyć ze słuchawką w supermarkecie i zarabiać 1000 zł. I mieć pretensje do życia.

Jak zacząć myśleć? Jak uchronić się przed powtarzaniem cudzych sądów?

Są różne sposoby. Już Grecy uczyli, że ważne jest zdziwienie: zastanów się nad czymś, obok czego inni przechodzą obojętnie. Z kolei teolog Abraham Joshua Heschel doradzał zdumienie: zatrzymaj się obok czegoś, co cię przerasta, jak piękno, czyli doświadczaj czegoś, co wprowadza cię w takie zdumienie, że nie znajdziesz słów, by to wyrazić. Jest jeszcze tradycja kartezjańska, czyli wątpienie – człowiek wątpiący nie przyjmuje wszystkiego, nawet autorytetów, za dobrą monetę – warto więc kwestionować i krytycznie myśleć. I nie bać się tego. Nawet jeśli moja opinia jest idiotyczna, jest moja. Potem mogę ją skorygować. Rozwijać.

Żeby się jednak rozwijać, trzeba mieć cele, a skoro ich nie mamy, nie możemy nic zaplanować, to leżymy na kanapie i żyjemy chwilą, a jedyny program, jaki mamy, to program telewizyjny.