Nasi rodacy piszą o swoich badaniach na łamach Scientific Reports. Jak wyjaśniają, gwałtowne wyłączanie gry po serii porażek, rzucanie padem bądź klawiaturą, wybuchy złości i nerwowe opuszczanie rozgrywki mogą być czymś więcej niż chwilową frustracją. Czym dokładnie? Badacze mówią o poważnym sygnale ostrzegawczym świadczącym o rozwijającym się problemie z uzależnieniem od gier wideo.
Czytaj też: Granie w planszówki przynosi nieoczekiwane korzyści. Naukowcy postanowili je wyliczyć
Zespół badawczy z Uniwersytetu Jagiellońskiego postanowił sprawdzić, jakie mechanizmy psychologiczne odpowiadają za rozwój zaburzenia grania, uznawanego dziś za uzależnienie behawioralne i wpisanego do międzynarodowej klasyfikacji ICD-11. Jak wyjaśniają, samo spędzanie wielu godzin przed komputerem lub konsolą nie jest jeszcze wystarczającym wskaźnikiem problemu. Coraz więcej analiz pokazuje bowiem, iż gry pełnią różne funkcje psychologiczne i dla większości osób pozostają bezpieczną formą rozrywki. Kluczowe znaczenie mają natomiast emocje towarzyszące graniu oraz to, co dzieje się z graczem po zakończeniu sesji.
A rage quitting okazuje się tutaj wysuwać na pierwszy plan. Takie gwałtowne przerywanie rozgrywki pod wpływem silnej złości może obejmować przeklinanie, agresywne reakcje czy rzucanie przedmiotami. Według dr Agnieszki Strojny z Instytutu Psychologii Stosowanej UJ takie zachowanie nie zawsze oznacza jedynie chwilowe odreagowanie emocji. Naukowcy zauważyli, że osoby częściej doświadczające rage quittingu wykazywały również więcej symptomów uzależnienia od gier. Szczególnie istotne okazało się jednak to, że nawet po odejściu od komputera wielu graczy nadal pozostawało emocjonalnie i poznawczo zaangażowanych w rozgrywkę. Innymi słowy, choć sesja formalnie się kończyła, ich uwaga wciąż skupiała się na wydarzeniach z gry, porażkach czy potrzebie rewanżu.
Autorzy badania opisują to jako trudność w adaptacyjnym odłączeniu się od gry. Gracz fizycznie przestaje grać, lecz psychicznie wciąż pozostaje w świecie rywalizacji. W praktyce może to utrudniać skupienie się na codziennych obowiązkach, zwiększać impulsywność oraz negatywnie wpływać na funkcjonowanie w innych obszarach życia. Przyznacie chyba, że nie brzmi do zbyt zachęcająco. A pewnie znacie kogoś, kto tak ma lub sami tego doświadczyliście.
W badaniu wzięło udział 259 uczniów szkół średnich. Gdy przyszła pora na analizę zebranych danych, stało się jasne, że szczególnie silnie z objawami zaburzenia grania wiązały się dwa typy motywacji. Pierwszą była amotywacja, czyli granie wynikające z poczucia pustki, braku celu lub bezsensu. Drugą stanowiła potrzeba regulowania własnych emocji i samooceny poprzez świat gry.
Czytaj też: Kino coraz głośniej gra na tych samych emocjach. Dlaczego znamy filmowe sztuczki, zanim jeszcze się wydarzą?
Oczywiście nie dajmy sobie wmówić, że gry komputerowe w jakiejkolwiek formie są czymś złym. Nawet sami autorzy badania zwracają na to uwagę. Mogą przecież rozwijać kompetencje, dawać poczucie sprawczości, budować relacje społeczne i stanowić ważną formę odpoczynku. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy granie zaczyna dominować nad innymi aktywnościami, a utrata kontroli nad własnymi emocjami staje się coraz bardziej widoczna. Jeśli wybuchy złości podczas gry pojawiają się regularnie i stają się coraz intensywniejsze, to wtedy powinni zainterweniować rodzice. Ale zamiast karania dziecka należy umożliwić mu wyciszenie emocji i przejść do zdrowszych metod ich uwalniania. W wywiadzie opublikowanym przez serwis Nauka w Polsce czytamy również, że rage quitting niekoniecznie musi być twardym dowodem uzależnienia. To raczej symptom ostrzegawczy, na który warto jak najszybciej zareagować.
Źródło: Scientific Reports
