Choć od najmłodszych lat lubiłem patrzeć na gwiazdy, dorastałem w Kielcach – mieście na tyle dużym, że nawet w czasach PRL-u nocą paliło się tam wiele świateł. Dlatego też na niebie obserwowałem głównie Księżyc i planety oraz najjaśniejsze z gwiazd. Niewiele tu pomagała lornetka, którą dostałem w prezencie (mam ją zresztą do dziś).

Nocne niebo budzi zachwyt, o ile nie jest zanieczyszczone światłem

Tym większy więc był mój szok, gdy jako nastolatek wyjechałem na wakacje w miejsce tak odległe od cywilizacji, że nocą było tam naprawdę ciemno. Pamiętam ten pierwszy raz, gdy zobaczyłem Drogę Mleczną i to, że zasypiałem z głową wystającą z namiotu, bo nie mogłem się napatrzeć na to wszystko. Była połowa sierpnia, więc dodatkową atrakcję stanowiły Perseidy, zostawiające świetliste smugi na niebie.

Dziś tak spektakularne widoki należą już do rzadkości. Nawet niewielkie miasta czy wsie są nocami rzęsiście oświetlone, a miłośnicy obserwacji astronomicznych wyjeżdżają do tzw. parków ciemnego nieba w Bieszczadach i Górach Izerskich. Niestety, nawet tam może ich za jakiś czas powitać wyświetlana nad ich głowami gigantyczna reklama.

Billboard w kosmosie – kto bogatemu zabroni?

Na taki bowiem pomysł wpadł rosyjski startup kosmiczny StartRocket. Na orbicie ma znaleźć się konstelacja niewielkich satelitów, które będą wyposażone w lustra odbijające światło. Odpowiednio nimi sterując firma chce stworzyć gigantyczny wyświetlacz, pokazujący hasła reklamowe. Znana jest już przybliżona cena (20 tys. dolarów za osiem godzin emisji) i pierwszy klient – firma produkująca tzw. napój energetyczny (nazwy litościwie pominę).

Podobne plany ma SpaceX. We współpracy z kanadyjską firmą Geometric Energy Corporation chce wystrzelić satelitę CubeSat, który ma się stać pierwszym kosmicznym billboardem. Za reklamę na nim chętni mają płacić kryptowalutami.

Nocne niebo zasługuje na ochronę tak samo jak krajobraz

Nie mam nic przeciwko samym satelitom. Można je wykorzystać w dobrych celach – zarówno naukowych (jak badanie zmian klimatycznych), jak i komercyjnych (np. ciągła obserwacja powierzchni Ziemi). Natomiast sam pomysł, by wepchnąć reklamę w jeszcze jedno miejsce – takie, które szczęśliwie wciąż jest wolne od wizualnego zgiełku – jest po prostu koszmarny.

Niestety, trudno byłoby powstrzymać kogoś przed jego realizacją. Międzynarodowe traktaty zabraniają jedynie wykorzystywania przestrzeni kosmicznej w celach militarnych. Nic nie mówią natomiast o zaśmiecaniu jej reklamami ani o tym, że reklamy te nie powinny promować niezdrowych produktów. Tu można jedynie odwoływać się do poczucia przyzwoitości firmy i jej reklamodawców.

Na niebie od dłuższego już czasu pojawiają się obiekty stworzone przez człowieka – pojedyncze satelity czy Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, wyglądająca jak jasna gwiazda majestatycznie sunąca po nieboskłonie. Jednak konstelacje satelitów, umieszczane na orbicie m.in. przez SpaceX budzą uzasadniony niepokój astronomów, ponieważ – podobnie jak kosmiczne śmieci – utrudniają im prowadzenie obserwacji. „Nocne niebo jest cennym zasobem, który należy chronić dla dobra całej ludzkości” – apelowali członkowie Międzynarodowej Unii Astronomicznej. Podpisuję się pod tym oburącz.