Poniżej szczytu Mount Everest brytyjscy lekarze zmierzyli u alpinistów najmniejszą do tej pory zawartość tlenu we krwi. We krwi wspinających się na ośmiotysięcznik ludzi ciśnienie parcjalne tlenu wyniosło 3,3 kPa. U zdrowego człowieka w normalnych warunkach ciśnienie to wynosi od 12 do 14 kPa — poinformował lekarz medycyny intensywnej i alpinista Michael Grocott, który wraz ze swoimi kolegami z University College w Londynie przeprowadził badanie. Tak duży brak tlenu u osób, znajdujących się na poziomie morza, byłby oznaką sytuacji krytycznej. Alpiniści, którzy przebywali na ekstremalnych wysokościach, ze swojej wspinaczki wrócili cało i zdrowo. Obserwacja mechanizmów, jakie aktywuje nasz organizm w przypadku braku wystarczającej ilości tlenu, a które pomagają mu kompensować jego brak, mogłyby, zdaniem naukowców, pomóc w udzielaniu pomocy osobom cierpiącym na choroby układu oddechowego. 

W maju 2007 roku dziesięciu lekarzy i alpinistów wzięło udział w wyprawie na Mount Everest. Na najwyższym szczycie świata naukowcy chcieli zbadać, w jaki sposób w takich warunkach dochodzi do wymiany gazowej w płucach i zaopatrzenia organizmu ludzkiego w tlen. Uczestnicy ekspedycji na każdym postoju pobierali sobie próbki krwi, które Szerpowie odnosili do analizy do laboratorium znajdującego się w bazie na wysokości 6400 m n.p.m. Próbek krwi nie udało się jednak pobrać na samym szczycie, na którym panowały temperatury rzędu -25 °C i wiał silny wiatr. Dokonano tego jednak w ustronnym miejscu na wysokości około 8400 m n.p.m. Badacze ściągnęli swoje maski tlenowe, przez 20 minut oddychali rozcieńczonym wysokogórskim powietrzem, a następnie pobrali krew do analizy z żyły udowej.

Po przyjeździe do Katmandu brytyjscy naukowcy przez 2 miesiące aklimatyzowali się w surowych himalajskich warunkach. Dzięki temu nie mieli oni problemów z przetrwaniem bez masek tlenowych pod szczytem Mount Everest. Według nich człowiek bez treningu w takich warunkach po trzech minutach straciłby przytomność. Wytrenowani i przystosowani uczestnicy ekspedycji nie ucierpieli na zdrowiu i świadomości, co tłumaczą wspaniałymi możliwościami przystosowawczymi organizmu. 

Według Grocotta brak tlenu jest częstym problemem medycyny ratunkowej. Naukowcy twierdzą, że kolejne badania pomogą w opracowaniu sposobów leczenia ostrej niewydolności oddechowej, mukowiscydozy i rozedmy płuc.

Sprawozdanie z doświadczenia zostało opublikowane w magazynie New England Journal of Medicine. JSL

źródło: www.ucl.ac.uk