Robot, czarodziejka i mit, który wyprzedził epokę. Przeczytaj fragment książki Bogowie i roboty

Sztuczna inteligencja, androidy, maszyny podobne do ludzi – zwykle wydają się pomysłami nowoczesności, dziećmi epoki komputerów, laboratoriów i science fiction. A jednak dużo wcześniej, zanim człowiek nauczył się programować kod, nauczył się programować wyobraźnię. W mitach starożytnych Greków pojawiały się istoty stworzone, a nie zrodzone, mechaniczne straże, samobieżne konstrukcje i pytania, które dziś wracają z nową siłą: gdzie kończy się narzędzie, a zaczyna byt?
Robot, czarodziejka i mit, który wyprzedził epokę. Przeczytaj fragment książki Bogowie i roboty

W książce wydawnictwa Znak Horyzont Bogowie i roboty. Jak ludzie starożytności wymyślili sztuczne życie tłumaczenia Violetty Dobosz, autorka Adrienne Mayor pokazuje, że antyk wcale nie był tak odległy od naszych współczesnych obsesji, jak lubimy sądzić. Jednym z najbardziej fascynujących przykładów jest Talos – spiżowy olbrzym strzegący Krety, automat powołany do działania przez boskiego wynalazcę Hefajstosa. To nie jest tylko efektowna mitologiczna ciekawostka, ale opowieść, w której pobrzmiewają zalążki pytań o technologię, świadomość, sprawczość i granice człowieczeństwa.

W pierwszym rozdziale tej książki czytelnik trafia od razu w sam środek niezwykłego starcia: z jednej strony stoi Talos, metalowy strażnik działający jak prehistoryczny android, z drugiej Medea – czarodziejka, która rozumie, że nawet najbardziej przerażającą machinę można pokonać nie siłą, lecz wiedzą. To fragment, który czyta się jak skrzyżowanie mitu, historii idei i proto-science fiction, a przy okazji uświadamia, że ludzka fascynacja sztucznym życiem ma znacznie dłuższą historię, niż podpowiadają nam filmy i nagłówki o AI.

Poniżej możecie zapoznać się z fragmentem książki “Bogowie i roboty. Jak ludzie starożytności wymyślili sztuczne życie” autorstwa Adrienne Mayor

Rozdział 1

Robot i czarodziejka

Talos i Medea

Pierwszym „robotem”, który stąpał po ziemi – w starożytnej greckiej mitologii – był spiżowy olbrzym nazwany Talosem.

Talos był strzegącym Krety żywym posągiem, jednym z trzech cudownych darów stworzonych przez Hefajstosa, boga kowalstwa, patrona wynalazczości i technologii. Cuda te Zeus zamówił dla swego syna Minosa, legendarnego pierwszego króla Krety. Poza olbrzymem Minos otrzymał też złoty kołczan (lub włócznię) z samonaprowadzającymi strzałami, które nigdy nie chybiały celu, i Lelapsa, złotego psa, który zawsze doścignął ofiarę. Spiżowemu automatowi powierzono zadanie bronienia Krety przed piratami.

Talos patrolował królestwo Minosa: trzy razy dziennie obchodził wyspę dookoła. Jako ożywiona metalowa maszyna o wy­glądzie mężczyzny – zdolny tak jak człowiek prowadzić złożone działania – Talos może być uznany za androida, automat, „którego konstrukcja pozwalała na samodzielne poruszanie się”. Zaprojektowany i zbudowany przez Hefajstosa w celu odparcia najazdu, był „zaprogramowany” tak, by po dostrzeżeniu nieznanych przybyszów cis­kał głazami i zatapiał wszelkie obce statki zbliżające się do wybrzeża Krety. Miał jeszcze jedną umiejętność wzorowaną na ludzkiej cesze. W walce wręcz ten mechaniczny olbrzym umiał wykonać upiornie przewrotny gest powszechnie wyrażający ciepłe uczucia, mianowicie uścisk. Ponieważ jednak był w stanie rozgrzać swe spiżowe ciało do czerwoności, gdy tulił ofiary do piersi, jednocześnie żywcem je smażył.

Najbardziej pamiętne w mitologii jest wystąpienie rzeczonego automatu pod koniec poematu epickiego autorstwa Apolloniosa z Rodos, opisującego przygody greckiego bohatera Jazona i jego Argonautów podczas wyprawy po złote runo. Dziś epizod z Talosem jest znany licznym widzom za sprawą niezapomnianej animacji poklatkowej spiżowego robota stworzonego przez Raya Harryhausena na potrzeby kultowego filmu Jazon i Argonauci z 1963 roku (zdjęcie 1 przedstawia kadr z modelem postaci Talosa).

Apollonios z Rodos, tworząc w III wieku p.n.e. poemat epic­ki Wyprawa Argonautów po złote runo (Argonautiká), czerpał ze znacznie starszych mówionych i spisanych wersji mitu o Jazo­nie, Medei i Talosie, opowieści, które były jego odbiorcom już dobrze znane. Autor, badacz przeszłości, celowo używa stylu typowego dla epoki archaicznej i w jednym z fragmentów przedstawia Talosa jako ocalałego albo relikt z epoki „brązu”. Była to rozbudowana aluzja do metaforycznego passusu dotyczącego odległej przeszłości, zaczerpniętego z Pracy i dni Hezjoda (750–650 p.n.e.). W Wyprawie Argonautów i innych wersjach mitu Talos został jednak opisany jako wytwór technologii i przedstawiony jako automat wykonany z brązu przez Hefajstosa, a następnie umieszczony na Krecie, gdzie miał wykonywać konkretne zadania. Zdolności Talosa były zasilane przez boski ichor, krew nieśmiertelnych bogów. To zaś rodzi pytania: czy Talos był nieśmiertelny? Czy był bezduszną maszyną czy świadomym bytem? Te wątpliwości miały się okazać kluczowe dla Argonautów, choć odpowiedzi pozostają niejasne.

W ostatniej księdze Wyprawy Jazon i Argonauci wyruszają z bezcennym złotym runem do domu. Ich statek Argozostaje jednak unieruchomiony przez flautę. Wyczerpani po wielu dniach wiosłowania i wciąż nie mogąc liczyć na wiatr, żeglarze kierują się ku osłoniętej zatoczce między dwoma wysokimi klifami na Krecie. Natychmiast spostrzega ich Talos. Olbrzymi spiżowy wojownik zaczyna odrywać fragmenty skały z urwiska i miotać je w stronę statku. Czy argonauci zdołają uciec przed potwornym androidem? Drżąc ze strachu, desperacko próbują umknąć budzącemu przerażenie kolosowi stojącemu okrakiem nad skalistą zatoczką.

Z pomocą przychodzi im czarodziejka Medea.

Piękna księżniczka z leżącego nad Morzem Czarnym królestwa Kolchidy, krainy złotego runa, była czarującą femme fatale, na której koncie z czasem znalazło się wiele mitycznych przygód. Posiadała klucze do młodości i starości, do życia i śmierci. Potrafiła zahipnotyzować człowieka i zwierzę, umiała rzucać uroki i warzyć eliksiry o wielkiej mocy. Medea wiedziała, jak się bronić przed płomieniami, i znała tajemnice działania niedającego się ugasić „ognia w płynie”, znanego jako „olej Medei”, a będącego naftą z naturalnych złóż ropy znajdujących się w okolicy Morza Kaspijskiego. W napisanej przez Senekę w I wieku n.e. tragedii Medea (w wersach 820–830) czarodziejka trzyma ów „magiczny olej” w zamknięciu i twierdzi, że to sam dawca ognia Prome­teusz nauczył ją, jak zachować jego moc.

Zanim oboje znaleźli się na Krecie, Medea pomogła Jazonowi podczas wyprawy po złote runo. Jej ojciec, król Ajetes, obiecał dać Jazonowi runo, jeśli ten wykona niemożliwe do wypełnienia, śmiertelnie niebezpieczne zadanie. Ajetes posiadał parę potężnych spiżowych byków, dzieło Hefajstosa. Polecił Jazonowi zaprząc w jarzmo ziejące ogniem spiżowe bestie, zaorać pole i obsiać je smoczymi zębami, z których natychmiast miała wyrosnąć armia żołnierzy androidów. Medea postanowiła ocalić przystojnego bohatera przed niechybną śmiercią, po czym tych dwoje zostało kochankami. (Opowieść o tym, jak Jazon rozprawił się z robobykami i armią smoczych zębów, znajduje się w rozdziale czwartym).

Para musiała uciekać przed rozwścieczonym królem Ajetesem. Medea – której rydwan ciągnęły dwa poskromione smoki – zabrała Jazona do matecznika innego groźnego smoka, tego, który strzegł złotego runa. Dzięki psychologicznej przenikliwości, przy użyciu potężnych pharmaka (eliksirów) i technai (sztuczek, umiejętności praktycznych), pokonała bestię. Szeptała zaklęcia, czerpała z zasobów egzotycznych ziół i rzadkich substancji zebranych z odległych grani i łąk wysoko w górach Kaukazu, aż sprowadziła na smoka głęboki sen i zabrała złote runo dla Jazona. Kochankowie czmychnęli ze zdobyczą na Argo i czarodziejka wyruszyła wraz z Argonautami w podróż powrotną do ich domu.

W obliczu zagrożenia, jakim był dla nich czyhający spiżowy automat, Medea także wzięła sprawy w swoje ręce. „Słuchajcie!”, nakazała nieustraszonym żeglarzom Jazona. „Ciało Talosa może być ze spiżu, ale nie wiemy, czy olbrzym jest nieśmiertelny. Myślę, że umiem go pokonać”.

Medea (od greckiego medeia,oznaczającego przebiegłą i wywodzącego się od medos, oznaczającego plan, strategię) przygotowuje się do zniszczenia Talosa. W Wyprawie Argonautów Apolloniosa wykorzystuje swoją zdolność kontrolowania umys­łu i znajomość fizjologii robota. Jak wie, boski kowal Hefajstos skonstruował go tak, że ten miał tylko jedną wewnętrzną żyłę bądź rurę, w której od stóp do głowy pulsował ichor, eteryczny życiodajny płyn bogów. Ten biomimetyczny „układ życiowy” był zapieczętowany spiżowym gwoździem lub bolcem na kostce. Medea zdaje sobie sprawę, że właśnie kostka robota jest słabym punktem jego fizyczności.

Apollonios opisuje Jazona i Argonautów, którzy stoją i z daleka pełni podziwu przyglądają się imponującemu pojedynkowi między potężną czarodziejką i przerażającym robotem. Medea przez zaciśnięte z wściekłością zęby cedzi tajemnicze słowa przywołujące wrogie duchy i wbija przenikliwe spojrzenie w oczy Talosa. Wiedźma „telepatycznie” posyła swego rodzaju złowrogą energię, która dezorientuje olbrzyma. Talos potyka się, gdy sięga po kolejny głaz, by cisnąć nim w statek. Ostry kamień zahacza o jego kostkę i otwiera jedyną żyłę. Siły witalne wypływają z niej „jak struga płynnego ołowiu”, a robot chwieje się niczym wielka sosna odrąbana u podstawy pnia. Z ogłuszającym hukiem niezwyciężony spiżowy gigant upada na plażę.

Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy nad sceną śmierci Talosa przedstawioną w Wyprawie Argonautów (4.1652–1686). Czy wpływ na ów barwny opis zdarzenia miał widowiskowy upadek prawdziwego wielkiego posągu z brązu? Uczeni sugerują, że Apollonios, który część życia spędził na Rodos, pisał z myś­lą o wspaniałym Kolosie Rodyjskim zbudowanym w 280 roku p.n.e. z wykorzystaniem skomplikowanych technik inżynieryjnych, składającym się z rozbudowanego szkieletu wewnętrznego i okładziny z brązu. Ten jeden z siedmiu cudów starożytnego świata mierzył blisko 33 metry wysokości, czyli dorównywał niemal wielkością Statui Wolności w nowojorskim porcie. W prze­ciwieństwie do mitycznego Talosa, który całe dnie spędzał w ruchu, olbrzymi pomnik Heliosa („Słońca”) nie miał ruchomych części, za to służył jako latarnia morska i brama prowadząca na wyspę. Kolos uległ zniszczeniu podczas silnego trzęsienia ziemi za życia Apolloniosa, w 226 roku p.n.e. Ogromna spiżowa statua złamała się w kolanach i runęła do morza.

Dostępne były także inne modele. Apollonios tworzył w III wie­­­ku p.n.e., kiedy w egipskiej Aleksandrii, tętniącym życiem ośrodku inżynieryjnej innowacyjności, powstało i zostało wystawionych na pokaz wiele samobieżnych maszyn i automatów. Żyjący w Aleksandrii Apollodor kierował tamtejszą wielką biblioteką (Papirus Oxyrhynchus 12.41). Jego opisy automatycznego Talosa (i przypominającego drona orła – zob. rozdział 6) wskazują na znajomość słynnych aleksandryjskich automatycznych posągów i urządzeń mechanicznych (zob. rozdział 9).

W starszych wersjach opowieści o Talosie kwestie technologii i psychologii wydają się jeszcze istotniejsze – i bardziej zawiłe. Czy metalurgiczne pochodzenie czyni olbrzyma zupełnie nieludzkim? Warto zauważyć, że to, czy Talos ma sprawczość lub uczucia, nigdy nie zostało w mitach do końca rozstrzygnięte. Choć został „stworzony, a nie zrodzony”, wydaje się w jakimś sensie tragicznie ludzki, nawet bohaterski, zgładzony podstępem podczas wypełniania obowiązków. W innych, bardziej złożonych opisach jego upadku Medea podporządkowuje sobie spiżowego olbrzyma za pomocą otumaniających pharmaka, po czym korzysta z siły sugestii i sprawia, że Talos roi sobie koszmarną wizję własnej brutalnej śmierci. Następnie czarodziejka gra na „emocjach” automatu. W tych wersjach Talos, jak się wydaje, odczuwa ludzkie lęki i nadzieje, ma swego rodzaju wolną wolę i inteligencję. Medea przekonuje olbrzyma, że może mu zapewnić nieśmiertelność – ale tylko jeśli ten usunie ze swojej kostki spiżowy bolec. Talos się zgadza. Gdy niezbędna plomba zostanie wyjęta, ichor wypływa niczym stopiony ołów, a z giganta uchodzi „życie”.

Dzisiejszym czytelnikom powolna śmierć robota może przypominać kultową scenę z filmu Stanleya Kubricka 2001: Odyseja kosmiczna z 1968 roku. Kiedy komputer HAL, skazany na wyłączenie, stopniowo traci pamięć, zaczyna recytować historię swoich „narodzin”. Z tym że HAL został „stworzony, a nie zrodzony”, a jego „narodziny” są fikcją implantowaną mu przez jego twórców, podobnie jak ejdetyczne wspomnienia uczuć są wytwarzane i implantowane replikantom w filmach Łowca androidów (1982) i Blade Runner 2049 (2017). Niedawne badania interakcji między ludźmi a robotami dowodzą, że ludzie mają skłonność do antropomorfizowania robotów i sztucznej inteligencji, jeśli wytwory te zachowują się jak ludzie i mają imię oraz osobistą historię. Robotom brak świadomości i subiektywnych uczuć, a jednak przypisujemy naśladującym ludzkie zachowanie samodzielnie poruszającym się obiektom emocje i zdolności odczuwania cierpienia, a nawet żywimy empatię, gdy zostaną uszkodzone albo zniszczone. W filmie Jazon i Argonauci twarz zwalistego automatu z brązu pozostaje bez wyrazu, ale zadziwiająca animacja Harryhausena sugeruje, że w Talosie mogą się tlić iskry osobowości i intelektu. W przejmującej scenie „śmierci”, gdy wycieka z niego życiodajny płyn, wielki robot walczy o oddech i bezradnym gestem chwyta się za gardło, podczas gdy jego spiżowe ciało pęka i się rozpada. Współczesna publiczność współczuje „bezradnemu olbrzymowi i żałuje, że został nieuczciwie pokonany” przez podstęp Medei.

(…)

Jak wiekowa jest opowieść o Talosie? Nie ma co do tego pewności, ale mogliśmy się przekonać, że olbrzym pojawiał się na dziełach sztuki już w V wieku p.n.e. Historie o innych ożywionych posągach i samobieżnych urządzeniach służących bóstwom na górze Olimp można napotkać w podaniach po raz pierwszy ujętych około 750 roku p.n.e. przez Homera w jego Iliadzie, poemacie epickim o legendarnej wojnie trojańskiej toczącej się w epoce brązu (około 1150 roku p.n.e.). W antyku wierzono, że król Minos władał Kretą trzy pokolenia przed wojną trojańską. Zasłynął swoim prawodawstwem oraz silną flotą, którą zbudował, by poskromić piractwo, i był traktowany jak autentyczny władca nie tylko przez żyjących w V wieku p.n.e. historyków, takich jak Herodot (Dzieje 3.122) i Tukidydes (Wojna peloponeska 1.4), lecz także przez późniejszych, między innymi Diodora Sycylijskiego (Biblioteka historyczna 4.60), Plutarcha (Tezeusz 16) i Pauzaniasza (Wędrówka po Helladzie 3.2.4). Współcześni archeolodzy na cześć legendarnego króla Minosa nadali ówczesnej cywilizacji kreteńskiej (lata 3000–1100 p.n.e.) nazwę kultury minojskiej.

Pochodzące z Krety pieczęcie z okresu minojskiego przedstawiają wiele dziwnych potworów i demonów, które najwyraźniej służyły za strażników miast i za talizmany. Na niektórych z nich pojawia się człowiek o głowie byka, Minotaur. Jedna z późnominojskich pieczęci, datowana na lata 1450–1400 p.n.e., robi szczególne wrażenie. Przedstawia ufortyfikowane miasto na wzgórzu skalistego wybrzeża (co pokrywa się z topografią wzgórza Kastelli w dawnej Kydonii, obecnie Chanii, na Krecie, gdzie pieczęć została znaleziona). W najwyższym punkcie miasta wznosi się ogromna, pozbawiona twarzy męska postać, „nadzwyczaj potężna, mocno zbudowana”. Nie jest to Talos z grec­kich mitów. Jeśli jednak ta i jej podobne pieczęcie krążyły po starożytnym greckim świecie, możliwe, że tego rodzaju scena – olbrzym strzegący, jak się mogło zdawać, minojskiego miasta – wpłynęła na pojawienie się we wczesnych przekazach ustnych Talosa pilnującego Krety na polecenie króla Minosa. Jest to, rzecz jasna, tylko przypuszczenie, a w obliczu braku jakichkolwiek źródeł lite­rackich scena z minojskiej pieczęci pozostaje tajemnicą.

Król Minos pojawiał się w innych starożytnych opowieściach o technologii i był w nich łączony z legendarnym rzemieślnikiem Dedalem, którego dzieła wiązały się zaś z tymi stworzonymi przez boskiego wynalazcę Hefajstosa (zob. rozdziały 4 i 5). Tak czy inaczej jest jasne, że Talos, spiżowy automat z Krety, był dobrze znany w greckiej poezji i sztuce długo przed tym, jak Apollonios z Rodos napisał w III wieku p.n.e. Wyprawę Argonautów po złote runo. Skąd poza odami Pindara (Oda pytyjska czwarta) Apollonios czerpał wiedzę na temat Talosa, nie wiadomo, ale według niektórych uczonych epickie podania o podróżach odbytych statkiem Argosą nawet starsze niż opowieści o wojnie trojańskiej. Historia Talosa może być zatem w istocie bardzo wiekowa.

Talos pojawił się także w zaginionej tragedii Sofoklesa Dedal z V wieku p.n.e. Najwcześniejszy jednak jego opis znajduje się we fragmencie wiersza autorstwa Simonidesa (556–468 p.n.e.). Poeta pisze o nim phylax empsychos – „ożywiony strażnik” – zrobiony przez Hefajstosa. Co ciekawe, Simonides twierdzi, że przed objęciem strażniczych obowiązków na Krecie wielki spiżowy wojownik zgładził wielu ludzi swoim palącym uściskiem na Sardynii. Sardynia, duża wyspa leżąca na zachód od Włoch, słynęła w starożytności jako ośrodek metalurgii miedzi, ołowiu i brązu. Od dawna, bo od epoki brązu, łączyły ją związki z Kretą, a Etruskowie handlowali z wyspą i osiedlali się na niej już w IX wieku p.n.e. W latach 950–700 rozkwitała na Sar­dynii cywilizacja nuragijska, a jej kowale odlewali metodą wosku traconego niezliczone spiżowe posągi. Nuragijscy rzeźbiarze korzystali z zaskakująco wyrafinowanych narzędzi, za pomocą których stworzyli armię wielkich kamiennych posągów strzegących wyspy (zob. rozdział 5). Mierzące od dwóch do dwóch i pół metra imponujące kamienne figury zostały zgromadzone na Mont’e Prama na zachodnim wybrzeżu. Niezwykłe nuragijskie statuy to najwcześniejszy przykład wielkich antropomorficznych rzeźb w obszarze śródziemnomorskim, jeśli nie liczyć egipskich kolosów.

Tajemnicze olbrzymy z Sardynii mają charakterystyczne twarze z wielkimi koncentrycznymi dyskami zamiast oczu i małymi szczelinami w miejscu ust (zob. zdjęcie 7). Nietrudno zauważyć, dlaczego te prymitywne rysy są w sposób humorystyczny kojarzone z wizerunkami typowych nowoczesnych robotów w popu­larnych dziełach science fiction, takimi jak droid C-3PO z serii Star Wars (1977–2017). Od 1974 roku archeologom udało się wydobyć spod ziemi czterdziestu czterech wielkich kamiennych mężczyzn z Mont’e Prama na Sardynii. Uważa się, że giganci służyli jako święci strażnicy. A skoro tak, to pełnili taką samą funkcję jak Talos i inne posągi strzegące granic w starożytności.

Czy stwierdzenie poety Pindara, że olbrzymi automat Talos obronił pewnego razu Sardynię, wiąże się w jakiś sposób z obserwacjami Greków czy też doniesieniami o górujących na wys­pie kamiennych gigantach? Co ciekawe, wyspa broniona przez ciskających skalne odłamki olbrzymów, Lajstrygonów, pojawia się także w Odysei Homera (10.84–85, 23.329). Ich nazwa przywołuje na myśl podobnie brzmiący wyraz „Lestriconi” oznaczający plemię, które zamieszkiwało północny zachód Sardynii. Można nieraz spotkać się z sugestią, że homerycka opowieść o gigantach broniących wyspy i rzucających głazami mogła mieć źródło w relacjach żeglarzy, którzy widzieli wielkie posągi na Sardynii. Podobieństwo do sposobu działania Talosa jest uderzające.

Niektórzy współcześni historycy badający automaty błędnie traktują Talosa jako bezwładną materię w nadnaturalny sposób ożywioną przez bogów lub magię. Przykładowo Minsoo Kang w swojej historii europejskich automatów dzieli te opisane w starożytności na cztery kategorie: (1) mityczne twory, które przypominają współczesne roboty tylko z wyglądu; (2) mityczne obiekty stworzone przez człowieka i ożywione przez magię; (3) obiekty historyczne projektu człowieka; (4) hipotetyczne automaty w teoretycznych dociekaniach dotyczących pojęć moralnych. Kang umieszcza Talosa w pierwszej kategorii „mitycznych tworów”, które wyglądają jak roboty, lecz zostały powołane do istnienia przez „nadprzyrodzone siły bez udziału rzemiosła i mechaniki”. „Wyobrażeniowe pojmowanie” takich automatów jak Talos „w czasach przednowoczesnych miało niewiele wspólnego z mechaniką”, twierdzi Kang, według którego Talos „nie był tworem mechanicznym, tylko jak najbardziej żywą istotą”. Tymczasem starożytne źródła opisują Talosa jako „stworzonego, a nie zrodzonego”. Jak się przekonaliśmy, budowa wewnętrzna olbrzyma i jego ruchy były wyjaśniane za pomocą koncepcji mechanistycznych, co znalazło odzwierciedlenie w starożytnych przedstawieniach artystycznych: jakaż to żywa istota ma metalowe ciało i pozbawiony krwi układ krążenia zatkany bolcem? Co więcej, mityczne opowieści i dzieła sztuki z V wieku p.n.e. ilustrujące zniszczenie Talosa pokazują, że jego unicestwienie wymagało zastosowania techniki, a mianowicie usunięcia bolca.

Dokładna definicja wyrazu „robot” podlega dyskusji, ale Talos spełnia jej podstawowe założenia: jest samodzielnie poruszającym się androidem ze źródłem zasilania, które dostarcza mu energii, został „zaprogramowany” tak, by „wyczuwać” otoczenie, i ma swego rodzaju inteligencję lub zdolność przetwarzania danych pozwalającą mu decydować o sposobie reagowania na okoliczności, podejmować działanie i wykonywać zadania. Przekonanie Kanga, że starożytne wizje technologiczne nie odegrały żadnej roli w micie o Talosie, opiera się po pierwsze na błędnym skojarzeniu z boskim pochodzeniem Adama, który według Starego Testamentu został stworzony z gliny, a po drugie na pobieżnej lekturze jedynego fragmentu Wyprawy Argonautów po złote runo (4.1638–42) opisującego Talosa jako ostatniego „ze spiżowej rodziny ludzi”, co stanowi element wspomnianego wcześniej poetyckiego nawiązania do stylu archaicznego.

Filozofka nauki Sylvia Berryman twierdzi, że z mitów greckich nie wynika, jakoby bogowie olimpijscy stosowali technologię, a urządzeń tworzonych przez Hefajstosa wcale nie ożywiano za pomocą rzemiosła. Twórca Talosa, Hefajstos, był jednak bogiem metalurgii, technologii i wynalazczości zwykle przedstawianym przy pracy ze swoimi narzędziami, a jego dzieła wyobrażano sobie jako zaprojektowane i skonstruowane z zastosowaniem narzędzi i rzemiosła. Zdaniem Berryman Talos nie może reprezentować „wyprodukowanego przy zastosowaniu techniki działającego artefaktu”, ponieważ nie istnieją „fizyczne środki, które umożliwiłyby mu działanie”. Talos wyróżnia się jednak spośród sztucznych istot, gdyż starożytni pisarze i artyści przedstawiali go jako automaton, coś zdolnego do samodzielnego poruszania się, spiżową statuę ożywianą przez „mechanizm wewnętrzny”, którym w jego przypadku była pojedyncza rura lub naczynie ze specjalnym płynem, a do opisania tego układu użyto terminów z dziedziny biologii, medycyny i mechaniki.

Historyczka klasyczna Clara Bosak-Schroeder słusznie przestrzega, że my, nowożytni, musimy unikać „przenoszenia naszych technologicznych wyobrażeń na przeszłość”. Sugeruje, że w podobny sposób Grecy okresu hellenistycznego mogli przenosić własną wiedzę o wynalazkach na swoje pradawne mity. Podążając tropem Kanga i Berryman, Bosak-Schroeder przyjmuje, że wszystkie mityczne przykłady „automatów były pierwotnie wyobrażane jako czysto magiczne”, i twierdzi, że „pojawienie się zaawansowanych urządzeń mechanicznych w późniejszym okresie starożytności (…) skłoniło Greków okresu hellenistycznego i rzymskiego do reinterpretacji magicznych automatów i uznania ich za mechaniczne”. A jednak argument, że to swego rodzaju „relatywny modernizm” przywiódł Greków do przypisania wymyślonym automatom z mitów i legend cech współczesnej im technologii, nie ma zastosowania w przypadku Talosa i innych mitycznych przykładów sztucznego życia przedstawianych jako stworzone w klasycznych dziełach Hezjoda, Homera, Pindara i innych. Jak można przeczytać w rozdziale dziewiątym, niektóre z historycznych samoczynnych urządzeń powstały w IV wieku p.n.e. Ponadto cech Talosa nie można interpretować jako projekcji wstecz z okresu hellenistycznego, bo jak łatwo zauważyć, nawet w najwcześniejszych wersjach mitu i w dziełach sztuki Talos był przedstawiany jako konstrukcja, „samodzielnie się poruszający lub samowystarczalny wytworzony obiekt, który naśladował naturalną formę życia”, co zgadza się z typową definicją robota.

Wydaje się, że bardziej rzeczowa, szczegółowa analiza Talo­sa i innych ożywionych posągów starożytności pozwoliłaby zrozumieć, jak „mitologia zaciera różnicę między technologią a boską mocą”. Istnieje różnica między opowieściami o bogach wyrażających życzenie lub nakazujących, by bezwładna mate­ria ożyła – tak jak było w przypadku biblijnego Adama oraz mitu o Pigmalionie i stworzonym przez niego posągu (zob. rozdział 6) – a podaniami o bóstwach korzystających ze zdobyczy technologicznych, by stworzyć sztuczną formę życia, nawet jeśli wewnętrzny mechanizm jej działania nie został opisany. Wielu uczonych zauważa, że w przekazach o stworzonych bytach, takich jak Talos, Pandora i inne, sztuczne istoty są postrzegane jako wytwory boskiego rzemiosła, a nie tylko boskiej woli. W rzeczy samej „podejście mistyczne do tworzenia sztucznego życia nie różni się od technologicznego tak bardzo”, jak się niektórym wydaje – twierdzi Elly R. Truitt, historyczka zajmująca się auto­matami w średniowieczu. Truitt wyjaśnia, że urok takich procesów technologicznych jak obróbka metali „polegał właśnie na tym, że technologie te oferowały możliwość pokonania” typowych ograniczeń ludzkiej kreatywności i pomysłowości.

(…)

Czary i tajemnicza biomechanika oczywiście splatają się ze sobą w opowiadanych językiem ludu mitach o sztucznym życiu. W różnych opowieściach o Talosie uwagę przykuwa to, że fizjologia spiżowego automatu została opisana mityczno-technologicznym językiem nawiązującym do obowiązujących w starożytności koncepcji medycznych i naukowych.

Przykładowo w świecie mitu słowo „ichor” miało szczególne znaczenie i opisywało krew bogów. Ale w kontekstach starożytnej medycyny i nauk przyrodniczych „ichor” oznaczał wodnistą, bursztynowej barwy surowicę krwi u ssaków. Ponadto w Wyprawie Argonautów po złote runo słowo, którego poeta użył w odniesieniu do żyły stanowiącej układ krążenia giganta, było tym samym fachowym terminem, który w greckich traktatach medycznych oznaczał naczynia krwionośne. Wyimagi­nowane połączenie komponentów żywych i nieożywionych, powiązanie biologii z metalurgiczną „mechaniką” czyni z Talosa swego rodzaju starożytnego cyborga o biomechanicznych częściach ciała.

Talos jako android skonstruowany w boskiej odlewni Hefajstosa i ożywiony przez ichor prawdopodobnie miał być maszyną typu perpetuum mobile. Wydaje się, że w micie olbrzym jednak wykazuje przebłyski świadomości i instynktu przetrwania, w dodatku ulega namowom Medei, co świadczy o posiadanej przez niego sprawczości i wolnej woli. Talos pozostaje jednakże nieświadomy swojego pochodzenia i nie rozumie własnej fizjologii. Doprawdy, jak zatem należało rozumieć jego naturę? Według zaginionego dramatu Sofoklesa Talos był „skazany na zagładę”. Medea domyśliła się, że nie jest nieśmiertelny – choć wierzono, że ichor może nieśmiertelność zapewnić. Mit zawiera więc zagadkę: czy Talos był pewnego rodzaju półbogiem, „człowiekiem” opakowanym w brąz, czy ożywionym posągiem?

W mitologii greckiej złocisty ichor zamiast czerwonej krwi krążył w żyłach bogów, gdyż odżywiali się oni ambrozją i nektarem, dzięki którym ani wiek, ani śmierć nie miały nad nimi władzy (o próbach przeniesienia atrybutów wiecznego życia i niekończącej się młodości na rodzaj ludzki – zob. rozdziały 3 i 4). Nieśmiertelni bogowie i boginie mogli doznawać powierzchownych ran i tracić po kilka kropli ichoru, lecz nie umierali, bo ich ciała szybko się regenerowały (Homer, Iliada 5.363–381; zob. też los Prometeusza – rozdział 3). Mimo że w ciele Talosa płynął nieśmiertelny ichor, Medea doszła do wniosku, że jeśli doprowadzi do jego całkowitego „wykrwawienia”, to olbrzym zginie.

Co niezwykłe, umiejscowienie słabego punktu robota było podyktowane przez biologię. Według zapisków Hipokratesa z lat 410–400 p.n.e. dotyczących upuszczania krwi za najlepsze miejsce do przeprowadzenia u pacjenta tego zabiegu będącego tradycyjną metodą leczenia uznawano grubą żyłę na kostce. W 345 roku p.n.e. Arystoteles przytoczył słowa piszącego o zagadnieniach medycznych Polybusa, który wspominał o ważnych ludzkich naczyniach krwionośnych prowadzących od głowy do kostki, gdzie chirurdzy robią nacięcia, by puścić krew. Jedną z zanotowanych przez Arystotelesa cech istot żywych jest to, że krew musi pozostawać w naczyniach tak długo, jak istoty te żyją. Jeśli nastąpi utrata krwi, dochodzi do omdlenia, a jeśli krwi ubędzie zbyt dużo – do śmierci. Już w V wieku p.n.e. mitografowie i artyści umieszczali bolec zatykający „naczynie krwionośne” Talosa w najbardziej logicznym anatomicznie miejscu odpowiadającym umiejscowieniu ludzkiej żyły – według ówczesnej wiedzy najobficiej broczącej krwią – by po uszkodzeniu przez Medeę robot się wykrwawił tak samo, jak stałoby się to w przypadku człowieka.

Myśl, jakoby Medea mogła niszczyć za pomocą „złego oka”, była w starożytności powszechnie przyjętym wierzeniem. Według teorii fizycznych niektórych filozofów przyrody i innych pisarzy źli ludzie byli w stanie wysyłać z oczu śmiercionośne promienie, paranormalne strzałki krzywdzące innych, sprowadzające na nich pecha, a nawet śmierć. Przykładowo Plutarch opisał owo zjawisko jako „ognisty promień” zła emanujący z przenikliwego spojrzenia. Oczy Medei w całej Wyprawie Argonautów po złote runo są opisywane jako niebezpieczne dla mężczyzn. Złym spojrzeniem Medea posyłała Talosowi upiorne widma (deikela). Słuchający mitu starożytni wyobrażali sobie oczy Talosa jako zupełnie ludzkie, jak te u greckich posągów z brązu, które widywali: takie posągi były realistycznie malowane, ich oczy wykładano kością słoniową, srebrem, marmurem i kamieniami szlachetnymi, a także ozdabiano srebrnymi rzęsami. Złe oko powinno jednak działać tylko na żywe istoty. Koncepcja posyłania złowrogich „promieni” w celu zdezorientowania lub zniszczenia maszyny rodzi dręczące, pozostające bez odpowiedzi pytanie o prawdziwą naturę Talosa. Spiżowy strażnik miał posiadać magiczne siły obronne. Czy metalowy przedmiot bez uczuć mógłby być podatny na działanie złego oka? To, że Medea była w stanie wzrokiem rzucić urok i zdezorientować Talosa, stanowi kolejną wskazówkę, że był on czymś więcej niż nieczułą metalową maszyną.

Tysiące lat przed powstaniem takich hollywoodzkich filmów jak RoboCop (1987) o policjancie cyborgu i serii Terminator (1984–2015) z bionicznymi zabójcami i ochroniarzami czy innych produkcji z gatunku science fiction o cyborgach zdolnych używać śmiercionośnej siły starożytni Grecy potrafili sobie wyobrazić robostrażników tworzonych z wykorzystaniem naśladującej naturę supertechnologii, biotechne. Talos, tak jak współcześnie wymyślone cyborgi i jak inne starożytne automaty powołane do istnienia za sprawą boskiego rzemiosła, był przedstawiany jako hybryda złożona z części żywych i nieożywionych. Ponadto takie mity jak ten o Talosie stanowiły dla starożytnych pretekst do rozważań, czy istota „stworzona, a nie zrodzona” jest po prostu bezmyślną maszyną, czy samodzielnym bytem obdarzonym wrażliwością i inteligencją. Czarodziejka Medea dostrzegła w istnieniu Talosa dylematy, które stały się tematami twórczości science fiction od Frankensteina Mary Shelley (1818) przez Łowcę androidów Ridleya Scotta (1982) czy Blade Runnera 2049 Denisa Villeneuve’a (2017) aż po takie filmy jak Ona Spike’a Jonze’a (2013) i Ex Machina Alexa Garlanda (2014). Opowieść o Talosie stanowiła wczesną próbę zmierzenia się z myślą o automatach, które mogą zechcieć stać się prawdziwymi ludźmi. Jak widać, Medea wyczuła, że Talos, tak jak każda śmiertelna istota, może bać się własnej śmierci i pragnąć nieśmiertelności.

(…)

Talos w świecie nowożytnym

Pojedyncza rura mieszcząca tajemniczą siłę, która dawała Talo­sowi życie, bywa porównywana do prądu zmiennego. Brąz czy będący jego odmianą spiż składają się głównie z miedzi, dlatego są dobrymi przewodnikami, ale w starożytności o tym nie wiedziano (choć kolosy z tych stopów działały jak piorunochrony). W 2017 roku autor piszący dla „Popular Mechanics” porównał ichor Talosa do niebieskiej cieczy wypływającej z wyimaginowanych robotów humanoidalnych w popularnym serialu telewizyjnym HUMANS (płyn zapewniający im życie jest tam opisany jako „syntetyczny przewodnik magneto-hydrodynamiczny”). Starożytne wyobrażenie pojedynczego naczynia z tajemniczym płynnym ichorem może stanowić odzwierciedlenie tego, co kognitywiści nazywają „intuicyjnymi teoriami” na temat fizyki i biologii funkcjonującymi wśród dzieci i dorosłych. Nawet obecnie ludzie, którzy rozumieją, że obwód elektryczny składa się z dwóch przewodów, w głowach często mają obraz dającego energię „soku” płynącego jednym kabelkiem. Nasza „przednaukowa” intuicyjna wizja współistnieje z nowoczesną wiedzą naukową.

W 1958 roku autor krótkiej his­torii robotów w „Popular Electronics” zwrócił uwagę na Talosa i jego „pojedynczą »żyłę« biegnącą od szyi do kostki, zatkaną gdzieś w okolicy stopy przez wielki brązowy bolec”. Zdaniem piszącego, z „punktu widzenia współczesności” owa żyła „mogła być głównym przewodem zasilającym, a bolec jego bezpiecznikiem”. Autor piszący te słowa w środku zimnej wojny stwierdził następnie, że Talos był „starożytnym sys­temem ostrzegania i pociskiem kierowanym w jednym!”.

Co ciekawe, w tym samym 1958 roku pełną sprawność osiągnął największy rakietowy pocisk kierowany ziemia-powietrze. Jakże znamiennie, z uwagi na rolę Talosa jako zautomatyzowanego pomocnika potężnej minojskiej floty, nowy system uzbrojenia marynarki wojennej USA został nazwany „Talos”. Gdy w 1947 roku rozpoczęły się prace nad tą bronią, wojskowi projektanci poszukiwali „stosownej nazwy”. Znaleźli ją w mitologii Thomasa Bulfincha zatytułowanej The Age of Fable (Wiek bajki) z 1855 roku. W oficjalnym opisie rakiety znalazła się informacja, że Talos „czuwał nad Kretą i jej strzegł. Był wykonany z mosiądzu i słynął jako ten, który latał w powietrzu z tak ogromną prędkością, że rozgrzewał się od niej do czerwoności. Jego metoda radzenia sobie z wrogami polegała na przyciskaniu ich mocno do piersi, przez co od razu zmieniali się w rozżarzone węgle”. W tej nowożytnej opowieści Talos unosił się w powietrzu, co przywodzi na myśl skrzydlate wizerunki na monetach z Fajstos, a nagrzewał się od silnego tarcia, tych szczegółów jednak nie znajdziemy w żadnym z wydań mitów Bulfincha ani w tekstach starożytnych.

„Nazwa nowego pocisku odrzutowego została zatwierdzona” w 1948 roku. Talosy umieszczone na wielkich okrętach transportowych marynarki patrolowały morza, gotowe posłać swoje głowice w stronę wrogów. Analogicznie do kreteńskiego olbrzyma wypełniały zadania pierwszej linii obrony. Miały zasięg 320 kilometrów i osiągały prędkość 2,5 macha (czyli około 3 tysięcy kilometrów na godzinę – dwanaście razy tyle, ile według szacunków wynosiła prędkość spiżowego Talosa). Podobnie jak gigant, który bezustannie okrążał swoje terytorium, namierzał i śledził intruzów, a potem miotał głazy, by zniszczyć nieprzyjaciół, system obrony Talos był kierowany automatycznie, a w pobliżu celu działał częściowo autonomicznie. Pociski przez większość drogi były prowadzone wiązką lasera, ale pod koniec do gry wkraczało „samonaprowadzanie półczynne”.

Współczesna fascynacja wojskowych mitem o wielkim spiżowym robocie trwała. W 2013 roku pod wpływem starych jak świat, wyjętych z dzieł science fiction wyobrażeń niepokonanego wojownika stworzonego z wykorzystaniem najmocniejszych materiałów i najbardziej zaawansowanej technologii Amerykańskie Dowództwo Operacji Specjalnych (US SOCOM) i Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych Departamentu Obrony zainicjowały projekt stworzenia futurystycznego robotycznego egzoszkieletu, swoistej zbroi dla żołnierzy sił specjalnych, czegoś podobnego do nafaszerowanego bronią kostiumu noszonego przez superbohatera w filmie Iron Man (2008). Ulepszanie człowieka i zwiększanie mocy drzemiącej w śmiertelnikach to bardzo stare pomysły, o czym będzie można się przekonać w rozdziale trzecim. Koncepcja zaawansowanej technicznie zbroi zrodziła się w głowach dowódców pragnących chronić swoich ludzi w niekonwencjonalnych sytuacjach bitewnych w Afganistanie i Iraku. Amerykańskie Dowództwo Operacji Specjalnych, zainspirowane greckim mitem o Talosie, wymyśliło nazwę Tactical Assault Light Operator Suit (lekki taktyczny kombinezon szturmowy), co dało akronim TALOS. Zakrywająca całe ciało, dopasowana i wyposażona w zasilanie zbroja ma zapewniać nadludzką siłę, nadzwyczajne wyczulenie zmysłów i ochronę bitewną. Posiada wbudowane komputery, biosensory, urządzenia wspomagające wzrok i słuch, panele słoneczne oraz elementy odzyskujące energię kinetyczną. Plany wobec TALOS-a obejmują nawet stworzenie aktywowanego elektronicznie systemu „płynnej zbroi”, opracowywanego w MIT (Massachusetts Institute of Technology) i w oczywisty sposób przywołującego na myśl ichor nieśmiertelnych bóstw. W czasie, gdy piszę te słowa, w 2018 roku, TALOS nie trafił jeszcze do użycia.

Lokowanie produktu: Znak Horyzont
Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.