Robot-spawacz na pokładzie. Włoski pomysł na przyszłość stoczni

Włoska firma robotyczna Generative Bionics połączyła siły z okrętowym potentatem Fincantieri, aby stworzyć autonomicznego humanoida wyspecjalizowanego w pracach spawalniczych. Mówimy o potężnej maszynie zaprojektowanej do pracy ramię w ramię z ludźmi w ekstremalnie trudnych warunkach stoczniowych. Bo przecież roboty nie są tworzone tylko do parzenia kawy i przenoszenia kartonów.
...

Nie chodzi jednak o zastępowanie pracowników, bo tych wykwalifikowanych po prostu brakuje. Dlatego ta inicjatywa jest tak istotna, stanowiąc odpowiedź na brak odpowiedniej kadry oraz coraz większą złożoność produkcji nowoczesnych jednostek pływających.

Stalowy spawacz z AI. Jak to ma działać w praktyce?

Maszyna, która ma trafić do hal stoczniowych, będzie czymś więcej niż zaprogramowanym manipulatorem. Jej sercem ma być tak zwana Physical AI, czyli system łączący zaawansowaną sztuczną inteligencję z możliwościami percepcyjnymi. Robot nie tylko ma wykonywać spoiny, ale również je na bieżąco oceniać, a także optymalizować własne ruchy w dynamicznym i często nieprzewidywalnym otoczeniu stoczni.

Kluczową kwestią jest projektowanie systemu pod kątem współpracy, a nie zastępowania załogi. Koncepcja zakłada, że maszyna będzie pracować ramię w ramię z ludźmi, przejmując najbardziej monotonne i obciążające fizycznie zadania. Priorytetem pozostaje bezpieczeństwo – robot musi funkcjonować w ramach ściśle określonych przepisów, nie zawężając przy tym przestrzeni roboczej dla człowieka.

Stocznie stanowią strategiczny atut dla globalnej produkcji, dlatego wybraliśmy Fincantieri, aby zademonstrować, jak nasze rozwiązania Physical AI mogą przełożyć się na niezawodne, bezpieczne i naprawdę użyteczne systemy — mówi Daniele Pucci z Generative Bionics.

Współpraca została rozłożona na cztery lata, z jasno określonymi kamieniami milowymi. Pierwsze, prawdziwie przemysłowe testy zaplanowano na koniec 2026 roku. Miejscem, które posłuży za poligon doświadczalny, będzie stocznia Fincantieri w Sestri Ponente. To celowy wybór – warunki tam panujące są wyjątkowo trudne: ciasne wnętrza kadłubów, skomplikowane konstrukcje ze stali i zmienne oświetlenie. Jeśli technologia sprawdzi się w takim środowisku, jej zastosowanie gdzie indziej będzie już tylko formalnością.

Czytaj też: Robot TROT. Maszyna za 4 tysiące dolarów pozwala nam zrozumieć miliony lat ewolucji

Ambitnym celem jest osiągnięcie pełnej funkcjonalności operacyjnej w ciągu pierwszych dwóch lat. Oznacza to, że już około 2028 roku robot mógłby być gotowy do rutynowej pracy. Kolejne dwa lata zostaną poświęcone na rozwój i ewentualną ekspansję rozwiązania na inne obszary produkcji.

Strategiczna odpowiedź na brak wykwalifikowanych spawaczy w Europie

Decyzja o wdrożeniu robotyki humanoidalnej wpisuje się w nowy Plan Przemysłowy Fincantieri. Niedobór spawaczy to palący problem całego kontynentu – zawód ten cieszy się coraz mniejszym zainteresowaniem wśród młodych, a doświadczeni specjaliści odchodzą na emeryturę. Automatyzacja wydaje się logicznym kierunkiem, choć jej koszty i skomplikowanie nie są bagatelne.

Zaawansowana robotyka i sztuczna inteligencja zastosowane w procesach przemysłowych stanowią strategiczną dźwignię dla ewolucji przemysłu stoczniowego i dla konkurencyjności europejskiego systemu przemysłowego — mówi Pierroberto Folgiero, CEO Fincantieri.

Projekt ma również wymiar geostrategiczny. Opierając się na dorobku europejskich instytutów badawczych i lokalnym łańcuchu dostaw, jego twórcy chcą wzmocnić technologiczną suwerenność Europy. To istotny głos w dyskusji, w której dominują zazwyczaj firmy z USA i Azji. Fincantieri eksperymentuje z automatyzacją od dłuższego czasu, jednak współpraca z Generative Bionics poszerza zakres procesów, które można zautomatyzować.

Czytaj też: Tiangong 3.0 wyznacza nową erę robotów, które „czują” dotyk i biegają maratony

Sukces tego projektu mógłby stać się wzorem dla innych gałęzi przemysłu, które borykają się z podobnymi wyzwaniami. Oczywiście, droga od testów do powszechnego wdrożenia jest długa i usiana niewiadomymi – od odporności sprzętu na trudne warunki po akceptację społeczną takiej formy współpracy. Mimo to, sam fakt podjęcia tej próby w tak wymagającym środowisku każe patrzeć w przyszłość z ostrożnym, ale konkretnym optymizmem.