Amerykanie nie wiedzieli, że mają w ogrodzie rzymski zabytek. Naukowcy odczytali starożytne napisy 

W Nowym Orleanie rozegrała się niedawno wyjątkowo intrygująca historia. Właściciele pewnego domu sprzątała zaniedbany, gęsto zarośnięty ogród, kiedy natrafili na duży fragment marmurowej płyty z wyrytym łacińskim napisem. Na pierwszy rzuta oka wyglądał ona jak zwykła ozdoba ogrodowa, lecz szybko okazało się, iż to coś znacznie bardziej niezwykłego: autentyczna rzymska tablica nagrobna sprzed niemal dwóch tysięcy lat.
...

Rzymska tablica w ogródku na terenie Nowego Orleanu

Na marmurowej płycie, dziś już rozpoznanej przez ekspertów, wyryty jest łaciński tekst rozpoczynający się od frazy Dis Manibus, co można przetłumaczyć jako „duchom zmarłych”. Takie określenie było klasycznym wstępem na rzymskich nagrobkach. Późniejsza część inskrypcji sugeruje, jakoby tablica upamiętniała mężczyznę o imieniu Sextus Congenius Verus, który był żołnierzem i żeglarzem w służbie Rzymu, żyjącym około 1900 lat temu. Eksperci od łaciny i archeologii, w tym Susann Lusnia z Tulane University oraz D. Ryan Gray z University of New Orleans, potwierdzili autentyczność znaleziska po po tym, jak przeprowadzili analizę inskrypcji.

Czytaj też: Enigmatyczne znaki sprzed 40 000 lat. Naukowcy wskazali ich przeznaczenie

Płyta pochodziła pierwotnie z Narodowego Muzeum Archeologicznego we włoskiej Civitavecchii. W placówce znajdowała się jako część kolekcji, lecz zaginęła po bombardowaniach alianckich podczas II wojny światowej w latach 1943–1944, które mocno uszkodziły wiele europejskich zbiorów archeologicznych. Jej ślad w Europie urwał się wtedy na dziesięciolecia: aż do momentu, w którym przypadkowo trafiła do prywatnej kolekcji w Luizjanie, prawdopodobnie jako pamiątka przywieziona z Włoch przez amerykańskiego żołnierza po wojnie. Tam była przekazywana z pokolenia na pokolenie, aż w końcu trafiła jako ozdoba do ogrodu obecnych właścicieli.

Czas na powrót do miejsca pochodzenia

To, co początkowo wydawało się dekoracyjnym elementem ogrodowym wzbudziło podejrzenia antropolog Danielli Santoro, mieszkanki domu. Zamiast ignorować znalezisko, skontaktowała się z fachowcami, którzy szybko rozpoznali, że to prawdziwy artefakt archeologiczny o dużym znaczeniu historycznym.

Czytaj też: Zagadka biblijnych gigantów nabiera kształtów. Wszystko przez papirus mający ponad 3000 lat

Napisy pogrzebowe na rzymskich tablicach często zaczynały się od frazy Dis Manibus. Była to dedykacja dla duchów zmarłych, a dalsza część zawierała informacje o imieniu zmarłego, jego wieku, długości życia czy służby wojskowej bądź rodzinnych więziach. W tym przypadku tekst sugeruje, że Sextus Congenius Verus zmarł w wieku około 42 lat po 22 latach służby. Co ciekawe, opisywany artefakt ma wkrótce wrócić do miejsca pochodzenia. Mówiąc krótko, przeprowadzona zostanie repatriacja tablicy z powrotem do Narodowego Muzeum Archeologicznego w Civitavecchii.

Źródło: Associated Press