Rzymskie akwedukty były prawdziwymi cudami techniki. Wyniki poświęconych im badań zaskakują

Bruce Fouke i jego współpracownicy przeprowadzili badania poświęcone rzymskim akweduktom. Ich wyniki zostały zaprezentowane na łamach Scientific Reports oraz GSA Special Papers i pozwalają zrozumieć, w jakich okolicznościach funkcjonowały te systemy służące do transportowania wody.
Rzymskie akwedukty były prawdziwymi cudami techniki. Wyniki poświęconych im badań zaskakują

Dokładniej rzecz biorąc, naukowcy skupili się na tzw. Aqua Anio Novus, akwedukcie transportującym wody pochodzące z Apeninów. Powstałe w ten sposób osady wapienne zdradzają historię tego niezwykłego miejsca. W jej zgłębianiu pomogły zaawansowane zasady inżynierii, a także mikroskopia o wysokiej rozdzielczości, dzięki czemu badacze ustalili między innymi, jak powstał falisty trawertyn, czyli forma skały osadowej.

Czytaj też: Jak żyła klasa średnia w starożytnych Pompejach?

Do jej utworzenia doprowadziły pokłady węglanu wapnia, które nagromadziły się wzdłuż wewnętrznych podłóg, ścian i sufitów wspomnianego akweduktu. Najpierw członkowie zespołu zebrali próbki trawertynu zorientowane w górę i w dół rzeki. Zwrócili wtedy uwagę na dwie szczególnie zwracające uwagę cechy: niewielkie wzory jasnych i ciemnych warstw oraz nieco większe faliste kształty utrzymujące się w tych warstwach.

Do tej pory naukowcy zakładali, iż warstwy w trawertynie pokrywającym Anio Novus są pokłosiem zmian w szybkości przepływu wody wynikających albo z sezonowych różnic albo celowych działań prowadzonych przez Rzymian. Warto jednak mieć na uwadze fakt, iż trawertyn o podobnych warstwowych cechach występuje w różnych miejscach na świecie, niezależnie od panującego tam klimatu czy sposobu eksploatacji. Fouke i jego współpracownicy postanowili przekonać się, jak mikroby rozwijające się w bogatych w minerały wodach wpływają na krystaliczną architekturę trawertynu i innych podobnych złóż mineralnych. Wyciągnięte w ten sposób wnioski powinny pomóc w lepszym zrozumieniu wielu innych aspektów, takich jak występowanie życia na Marsie czy też wewnątrz ludzkiego ciała.

Rzymskie akwedukty są pokryte warstwami osadów, które mogą dostarczać wskazówek na temat ich działania

Geolog powie, że jedynym sposobem na tworzenie falistości jest przepływ ścinający i zależny od grawitacji transport osadów. Teoria jest taka, że woda lub wiatr mogą poruszać luźne osady w kształty przypominające fale, które powoli posuwają się do przodu i znajdują się pod wpływem grawitacji, tworząc znane asymetryczne kształty fal, które widzimy wzdłuż brzegów rzek, wydm i w starożytnych skałach osadowych zdeponowanych w tych środowiskach.

wyjaśnia Fouke

Ale czy tak samo było w tym przypadku? Zespół związany z nowymi badaniami sądzi, iż kryształy trawertynu w Anio Novus wytrąciły się, narastały i gromadziły w płynącej wodzie wewnątrz akweduktu. Miałoby to następować niezależnie od siły grawitacji. Naukowcy zmierzyli też kształt falowania, chcąc zrekonstruować objętość i prędkość wody przepływającej przez akwedukt w czasach starożytnego Rzymu. Nigdy wcześniej nie prowadzono tego typu działań.

Czytaj też: Archeolodzy znaleźli Helmowy Jar. Iście tolkienowskie odkrycie wprost ze starożytności

Wykorzystując trawertyn osadzony w bezpośrednim kontakcie z oryginalną zaprawą, naukowcy doszli do wniosku, że kiedy akwedukty zostały po raz pierwszy włączone, woda przepływała przez nie w tempie około jednego metra na sekundę, co było znacznie szybszym rezultatem niż mogłoby się wydawać. Poza tym wniosek jest jeszcze jeden: warstwy najprawdopodobniej nie tworzyły się na skutek sezonowych zmian ani celowych działań Rzymian, którzy chcieli za ich sprawą kontrolować natężenie przepływu.