Starożytny sarkofag z dwunastoma nogami. Sensacyjne odkrycie w indyjskim Chennai

Głęboko pod ziemią, na przedmieściach jednego z największych indyjskich miast, archeolodzy natknęli się na coś, co spoczywało w ukryciu przez ponad dwa tysiące lat. O co dokładnie chodzi? W Chennai w stanie Tamil Nadu, pod dwumetrową warstwą gleby, czekała niespodzianka, która może znacząco uzupełnić naszą wiedzę o regionie. Okazało się, że to sarkofag wykonany z terakoty i mający absolutnie unikalną formie, ponieważ posiada aż dwanaście starannie ukształtowanych nóg. Strukturę grobową wydobył zespół Archaeological Survey of India, a wstępne szacunki sugerują, jakoby obiekt liczył około 2300 lat.
...

Dwunastonożny sarkofag z terakoty zadziwia szczegółami

Sam wygląd artefaktu budzi uznanie. Ma on około 170 centymetrów długości, 45 centymetrów szerokości i pół metra głębokości. Wykonany z wypalanej gliny, przetrwał w zadziwiająco dobrym stanie jak na swój wiek. Dwanaście nóg, które podtrzymują całą konstrukcję, nie jest przypadkowym zabiegiem: to świadomy element projektu, świadczący o wysokich umiejętnościach technicznych jego twórców. Badacze podkreślają, iż taka forma nie pojawia się często. Amv Subramanyam, naukowiec zaangażowany w projekt, zwraca uwagę na szerszy kontekst:

Ten sarkofag z terakoty wskazuje na obecność osiadłej społeczności w III wieku p.n.e. z możliwościami technologicznymi do produkcji wyrafinowanych ceramicznych pojemników grobowych

Czytaj też: Budowa serbskiej linii kolejowej doprowadziła do odkrycia osady, o której historycy nie mieli pojęcia

Precyzja, z jaką został wykonany, sugeruje głębokie zrozumienie zarówno zasad obróbki ceramiki, jak i architektury funeralnej. To poziom rzemiosła, jaki wcześniej nie był powszechnie przypisywany temu regionowi w tak odległym okresie. Opisywane odkrycie to coś więcej niż ciekawostka muzealna. Stanowi mocny argument za istnieniem złożonego, osiadłego społeczeństwa na tych terenach już w III wieku p.n.e. Sam fakt wytworzenia tak dużego i skomplikowanego obiektu grobowego wymagał nie tylko umiejętności, ale i odpowiedniej infrastruktury, między innymi dostępu do dobrej jakości gliny, zaawansowanych pieców oraz zorganizowanego zespołu rzemieślników. Wszystko to wskazuje na rozwiniętą gospodarkę z wdrożonym podziałem pracy. Co istotne, tak finezyjny przedmiot najprawdopodobniej nie służył każdemu. Jego posiadacz musiał zajmować szczególną pozycję w społeczności, co potwierdzałoby tezę o istnieniu wyraźnej hierarchii społecznej w tamtym czasie.

Długa historia Pallavaram i plany na przyszłość

Miejsce znaleziska ma już swoją kartę w historii archeologii. Około 140 lat temu brytyjski badacz Alexander Rea odnalazł tam inną starożytną trumnę. Niestety, przez dziesięciolecia kolejne prace były blokowane przez spory prawne dotyczące własności ziemi. Dopiero korzystna decyzja sądu pod koniec ubiegłego roku umożliwiła Archaeological Survey of India wznowienie systematycznych wykopalisk. Ta zwłoka dobrze obrazuje, jak wiele podobnych stanowisk w Indiach wciąż czeka na odkrycie z powodu podobnych, pozanaukowych utrudnień. Teraz, gdy badania wreszcie trwają, naukowcy planują przeprowadzenie datowania termoluminescencyjnego ceramiki.

Czytaj też: Starożytny port rzeczny zapisał się na kartach historii. Monumentalne znalezisko zdradza sekrety dawnej sieci handlowej

Rzeczona metoda pozwoli na precyzyjne ustalenie wieku obiektu. Dalsze analizy mają na celu odtworzenie praktyk pogrzebowych, struktury społecznej i kultury materialnej dawnych mieszkańców. Odkrycie w Pallavaram stanowi ważny głos w dyskusji o przeszłości południowych Indii, a zarazem wyraźny sygnał ostrzegawczy. W obliczu dynamicznej rozbudowy Chennai, wiele podobnych, niezbadanych jeszcze miejsc może bezpowrotnie zniknąć pod fundamentami nowych inwestycji.