Sepsa pod kontrolą. Coraz lepiej radzimy sobie z jej leczeniem

Sepsa to częsty i trudny do okiełznania problem zdrowotny; dotyczy średnio co dziesiątego chorego leczonego w szpitalu i może być przyczyną aż 1/3 wszystkich zgonów hospitalizowanych pacjentów. Najnowsze badania wskazują, że radzimy sobie z jej leczeniem coraz lepiej.
Sepsę przez długi czas utożsamiano z zakażeniem krwi /Fot. Pixabay
Sepsę przez długi czas utożsamiano z zakażeniem krwi /Fot. Pixabay

Według niektórych szacunków, sepsa stanowi 30-50% wszystkich zgonów hospitalizowanych pacjentów na świecie. Lekarze muszą działać szybko, aby rozpoznać oznaki sepsy i rozpocząć leczenie antybiotykami.

Niektórzy eksperci zastanawiali się, czy wysiłki na rzecz szybszego leczenia sepsy, a więc i wcześniejsze włączanie antybiotyków, nie przyczynią się do wzrostu globalnej antybiotykooporności. Badania przeprowadzone z Uniwersytetu Michigan rozwiały te wątpliwości. Wyniki opublikowano w JAMA Internal Medicine.

Czym jest sepsa?

Sepsa (nazywana inaczej posocznicą) sama w sobie nie jest chorobą – to zestaw objawów, który często prowadzi do niewydolności wielonarządowej, a nawet śmierci. Cechą charakterystyczną sepsy jest obecność patogenów we krwi i gwałtowny przebieg.

To jak objawi się sepsa w naszym organizmie zależy głównie od rodzaju czynnika, który ją wywołał oraz chorób współistniejących. Objawy sepsy najczęściej zawiera się w czterech punktach: temperatura ciała: > 38,3oC lub < 36oC; tętno: > 90/min; częstość oddechu: > 20/min; liczba białych krwinek: > 12000/ml (leukocytoza) lub < 4000/ml (leukopenia). Jeżeli są spełnione co najmniej trzy z powyższych lub gdy we krwi są wykrywalne bakterie lub grzyby chorobotwórcze, możemy mówić o sepsie.

Sepsa jest najczęściej konsekwencją zakażenia bakteryjnego: sepsa meningokokowa (wywołują ją dwoinki zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych); sepsa paciorkowcowa (wywołują ją Streptococcus pneumoniae i Streptococcus pyogenes) i sepsa wywoływana przez pałeczki grypy. Rozwojowi sepsy sprzyja stres, infekcje wirusowe, urazy, zabiegi chirurgiczne, nowotwory i inne.

Do weryfikacji ciężkości sepsy lekarze wykorzystują system SOFA (Sepsis-related Organ Failure Assessment).

Coraz lepiej leczymy sepsę

Lekarze pod kierownictwem dr Hallie Prescott z Health Division of Pulmonary and Critical Care Uniwersytetu Michigan i dr Vincenta Liu z Kaiser Permanente Division of Research przyrzeli się danym ponad 1,5 mln pacjentów ze 152 szpitali zebranych w USA w latach 2013-2018.

Pacjenci trafili na oddział ratunkowy z objawami zespołu ogólnoustrojowej reakcji zapalnej (SIRS), który obejmuje m.in. zwiększoną częstość akcji serca i nieprawidłową temperaturę ciała. Naukowcy przeanalizowali historię leczenia antybiotykami u nich. Wnioski były pozytywne.

Dr Hallie Prescott mówi:

Pokazaliśmy, że stosowanie antybiotyków zmniejszyło się. Nastąpił niewielki spadek odsetka leczonych w ciągu 48 godzin, bardziej imponujący spadek średniej liczby dni leczenia antybiotykami, a także spadek stosowania antybiotyków o szerokim spektrum.

Połowa osób, które cierpiały na SIRS, otrzymała antybiotyki w ciągu 12-48 godzin po przyjęciu do szpitala, a praktyka ta nieznacznie zmniejszyła się w czasie. W tym samym czasie zmniejszyła się również 30-dniowa śmiertelność (ile osób zmarło w ciągu 30 dni od pobytu w szpitalu), długość hospitalizacji i rozwój bakterii wielolekoopornych.

Dr Hallie Prescott dodaje:

Nie powinno się wprowadzać pomiaru czasu leczenia sepsy, ponieważ spowoduje to więcej szkody niż pożytku. Wykazaliśmy, że 152 szpitale były w stanie dokonać ulepszeń w zakresie stewardingu i leczenia sepsy w tym samym czasie, wbrew powszechnemu przekonaniu.