Specjaliści w dziedzinie nie mają wątpliwości, że za nowym trendem stoi znacznie więcej niż jeden czynnik. Wśród rozpatrywanych przyczyn wymieniają rosnące temperatury, coraz częstsze fale upałów oraz niechęć turystów do zatłoczonych kurortów. Dla lokalnych gospodarek oznacza to szansę na wydłużenie sezonu i stabilniejsze zatrudnienie, choć z drugiej strony niebezpieczne wydaje się ryzyko dalszego uzależnienia od turystyki.
Przez długie lata wakacje nad Morzem Śródziemnym kojarzyły się przede wszystkim z lipcem i sierpniem. To właśnie wtedy miliony Europejczyków wybierały się na plaże Grecji, Hiszpanii, Włoch czy Chorwacji. Nic nie może jednak wiecznie trwać, a model wakacyjny zmienił się do tego stopnia, że coraz więcej podróżnych decyduje się na urlop poza szczytem sezonu, kiedy temperatury są łagodniejsze a plaże mniej zatłoczone. Nierzadko wiążą się z tym również bardziej atrakcyjne ceny.
Czytaj też: Polskie muzea coraz popularniejsze na mapie świata. Wysoka pozycja w prestiżowym gronie
W artykule opublikowanym w Financial Times pojawiły się dane przytaczane między innymi przez Grecką Federację Hotelarzy. Jak się okazuje, wrzesień stał się obecnie najlepszym miesiącem na wypoczynek, natomiast październik oferuje turystom szczególnie korzystny stosunek jakości do ceny. Coraz więcej osób wybiera tygodnie, w których można uniknąć zarówno ekstremalnych upałów, jak i wakacyjnych tłumów.
W Grecji wydłużanie sezonu turystycznego rozpoczęło się wyraźnie po pandemii COVID-19, około 2022 roku. Korzystają na tym przede wszystkim popularne wyspy, takie jak Kreta, Rodos, Kos, Korfu i Santorini. Kraj odwiedziło w ubiegłym roku 43 mln turystów, a jesienne miesiące odgrywają coraz większą rolę w generowaniu przychodów. Podobne zjawisko występuje w innych częściach kontynentu. Na przykład hotele w Taorminie na Sycylii, Neapolu i Lizbonie osiągnęły we wrześniu wyższe obłożenie niż w sierpniu.
Nie bez znaczenia pozostają zmiany klimatyczne. Letnie fale upałów sprawiają, iż część turystów zaczyna unikać podróży w najgorętszych miesiącach. Jesienią można natomiast swobodniej korzystać z restauracji na świeżym powietrzu, spacerować po plażach, a w grę wciąż bezproblemowo wchodzą kąpiele w morzu. Skala problemu związanego z wysokimi temperaturami jest poważna. Europejskie lato było najgorętszym w historii pomiarów, a badacze oszacowali liczbę zgonów związanych z upałami na około 50 tysięcy.
Mimo wyraźnego trendu wakacyjne miesiące nadal przyciągają najwięcej osób. Jeśli jednak skupimy się na zmianach, to najszybszy wzrost zainteresowania dotyczy wiosny i jesieni. Potwierdzają to dane ekonomiczne z Grecji. W 2019 roku lipiec i sierpień odpowiadały za 42,9 procent rocznych przychodów turystycznych kraju. W 2025 roku ich udział spadł do 37,8 procent. W przypadku Hiszpanii w maju było tam 10,3 mln zagranicznych turystów, czyli o 9,5 procent więcej niż rok wcześniej. Był to wynik wyższy niż w czerwcu, kiedy odnotowano 9,7 mln przyjazdów.
Czytaj też:Nowe dania i zmienione ceny. WARS ma dla nas sporo zmian
We Włoszech coraz więcej nadmorskich hoteli pozostaje otwartych do końca października. Jeszcze niedawno wiele obiektów działało jedynie w czerwcu, lipcu i sierpniu, a obecnie nawet we wrześniu zdarzają się obiekty z pełnym obłożeniem. W skali całego kraju wykorzystanie miejsc hotelowych wyniosło w tym miesiącu 56,2 procent, wobec 58,5 procent w sierpniu.
A kto w największym stopniu odpowiada za wzrost? Jesienny wypoczynek wybierają przede wszystkim emeryci, pary, których dzieci opuściły już dom, oraz młodzi ludzie. Dla tych grup podróżowanie poza wakacjami szkolnymi jest często łatwiejsze i pozwala uniknąć największego natężenia ruchu turystycznego. Wśród plusów tego zjawiska występuje coś jeszcze: ograniczenie negatywnych skutków overtourismu, czyli nadmiernej koncentracji turystów w popularnych miejscowościach.
