Geolog zszedł do jaskini w Alpach i został tam dwa miesiące. Przypadkiem odkrył wewnętrzny zegar ludzkiego organizmu

Kiedy w 1962 roku Michel Siffre szykował się do zejścia do lodowej jaskini Scarasson w Alpach, jego głównym celem były badania geologiczne. Młody francuski naukowiec nie spodziewał się, że ta wyprawa diametralnie zmieni bieg jego życia i przypadkiem utoruje drogę dla zupełnie nowej dziedziny nauki. Zamiast krótkiego pobytu, spędził pod ziemią dwa długie miesiące, celowo odcinając się od wszelkich zewnętrznych wskazówek czasu. Siffre postanowił sprawdzić, jak jego ciało i umysł zareagują na życie bez zegara, światła słonecznego i jakiejkolwiek łączności z powierzchnią. To osobiste, niemal filozoficzne pytanie o poczucie czasu doprowadziło do odkrycia, które na zawsze zmieniło nasze rozumienie ludzkiej biologii.
...

63 dni w całkowitej izolacji

Początkowo Siffre zamierzał przebywać w jaskini tylko piętnaście dni. Jako geolog badał podziemny lodowiec, ale szybko znacznie bardziej zafascynowało go obserwowanie własnego organizmu w ekstremalnych warunkach. Jak sam później mówił, zdecydował się żyć jak zwierzę, bez zegarka, w ciemności, bez znajomości czasu. Jego mały namiot rozbity wśród lodowych ścian stał się domem na wiele tygodni. Kontakt z zespołem na powierzchni ograniczał się do niezbędnych sygnałów o stanie zdrowia.

Czytaj też: Nowe badania obalają mit o Endurance. Shackleton wiedział o wadach konstrukcyjnych statku?

Gdy 14 września usłyszał, iż eksperyment się kończy, był głęboko przekonany, że na zewnątrz jest dopiero 20 sierpnia. Sądził, że przed nim jeszcze cały miesiąc izolacji. Testy psychologiczne ujawniły skalę zaburzeń. Gdy poproszono go, aby odliczył 120 sekund, zamiast dwóch minut zajęło mu to aż pięć. Jego subiektywne poczucie czasu zwolniło niemal dwukrotnie. Jak przyznał po latach, kierowała nim głównie osobista ciekawość. Nie planował żadnej rewolucji, a jednak to właśnie jego samotny pobyt w ciemności nieoficjalnie uważa się za początek chronobiologii człowieka, czyli nauki o biologicznych rytmach.

Wewnętrzny zegar niezależny od Słońca

Najważniejszym wnioskiem z tego pionierskiego eksperymentu było potwierdzenie istnienia wrodzonego, wewnętrznego zegara. Okazało się, że ludzki organizm ma swój własny mechanizm odmierzania czasu, który funkcjonuje nawet w całkowitym odcięciu od cyklu dzień-noc. W jaskini naturalny rytm okołodobowy Siffre’a wydłużył się z 24 do około 24,5 godziny. Dziesięć lat później, w 1972 roku, naukowiec przeprowadził kolejny, jeszcze bardziej wymagający eksperyment. Tym razem jego cykl snu i czuwania wydłużył się do imponujących, a zarazem wyczerpujących 48 godzin. Przez 36 godzin nie spał, po czym następowało 12 godzin snu. Jak relacjonował, nie potrafił odróżnić tych długich dni od dni, które trwały zaledwie dwadzieścia cztery godziny.

Odkrycia francuskiego geologa szybko wzbudziły zainteresowanie instytucji pracujących w ekstremalnych warunkach. NASA przeznaczyła fundusze na dogłębną analizę jego danych, szukając wskazówek do zarządzania czasem pracy astronautów. Francuska marynarka wojenna badała natomiast zastosowania tych obserwacji dla załóg łodzi podwodnych. Praktyczne konsekwencje okazały się szerokie: od lepszego zrozumienia zjawiska jet lagu po badania nad genetycznymi mechanizmami niektórych nowotworów.

Ciemna strona izolacji

Ekstremalna samotność w jaskiniach miała jednak swoją wysoką, często tragiczną cenę. Siffre i inni uczestnicy jego późniejszych projektów doświadczali poważnych problemów psychicznych, w tym halucynacji, zaburzeń wzroku oraz głębokiej depresji. Jeden z eksperymentów zakończył się samobójstwem uczestniczki, Véronique Le Guen. Sam Siffre podczas sześciomiesięcznego pobytu w teksańskiej jaskini Midnight Cave zmagał się z myślami samobójczymi. W najgorszym momencie pisał: „Przeżywam najgorszy okres w moim życiu. Marnuję swoje życie na te głupie badania!“.

Czytaj też: Pod grecką wyspą dzieje się coś, czego nikt nie spodziewał się zobaczyć tak płytko

W latach 90. XX wieku naukowcy podjęli się weryfikacji jego ustaleń w ściśle kontrolowanych warunkach laboratoryjnych. Wskazano wówczas, iż na wyniki Siffre’a mogło wpływać sztuczne oświetlenie, które włączał i wyłączał według własnego uznania, potencjalnie zakłócając naturalne cykle. W tych nowych badaniach nie udało się potwierdzić istnienia 48-godzinnego rytmu. Zamiast tego wykazano, że wewnętrzny zegar człowieka jest niezwykle precyzyjnie dostrojony do 24-godzinnego obrotu Ziemi. Krytycy zarzucali Siffre’owi także lekkomyślność i potencjalne szkody dla ekosystemów jaskiń.