Czytaj także: Słońce wyłączy nas na wiosnę

Focus: W 2008 roku pana zespół opublikował pierwszy kompleksowy raport wskazujący na zagrożenie, jakie dla naszej cywilizacji może stwarzać aktywność Słońca. Jakie były wówczas reakcje?

prof. Daniel Baker: Generalnie bardzo pozytywne. Owszem, niektóre doniesienia w mediach były czasem zbyt alarmistyczne, ale większość dała dobry obraz zagrożeń i wyzwań, jakie przed nami stoją. Kwestia pogody kosmicznej przebiła się do świadomości amerykańskiej administracji rządowej, członków Kongresu oraz wielu firm, także z sektora energetycznego.

A więc dziś jesteśmy lepiej przygotowani na burze geomagnetyczne niż kilka lat temu?

I tak, i nie. Dysponujemy kilkoma satelitami, które obserwują Słońce i dostarczają nam na bieżąco danych. Dzięki nim możemy szybko nadać ostrzeżenie, że do Ziemi zbliża się coś groźnego. Mamy też lepsze modele, bazujące na danych z obserwacji satelitarnych i naziemnych, co pozwala nam na prognozowanie kosmicznej pogody. Bardzo nam w tym pomaga NASA, zarówno od strony sprzętowej, jak i naukowej.

Gorzej zatem jest chyba z przygotowaniami „naziemnymi”?

Tak, tu czeka nas jeszcze sporo pracy. Ale jest nadzieja, że wkrótce pojawią się jej efekty. Organizujemy coraz więcej spotkań i konferencji, rośnie zainteresowanie rządów i sektora prywatnego. Jest szansa, że zostaną wdrożone rozwiązania, które zabezpieczą najbardziej kluczowe fragmenty sieci energetycznej – nie tylko przed efektami burz geomagnetycznych, ale także przed atakami terrorystycznymi.

Żeby jednak cały ten system sprawnie funkcjonował, wasze prognozy muszą być precyzyjne. Inaczej grozi nam nawał fałszywych alarmów...

Oczywiście, dlatego intensywnie nad tym pracujemy. Staramy się opracować programy komputerowe – rodzaj sztucznej inteligencji – bazując na doświadczeniu ludzi zajmujących się prognozowaniem kosmicznej pogody. Chodzi o to, by działały precyzyjnie i błyskawicznie, bo jeśli dojdzie do wielkiej eksplozji na Słońcu, szybkość wysłania komunikatu jest kluczowa. Te programy już są niezłe, ale nadal nie idealne – podobnie jak ogólny stan naszych przygotowań.

A który okres może być najbardziej niebezpieczny, jeśli chodzi o kosmiczną pogodę? Podobno właśnie najbliższe miesiące?

Na ten rok prognozowane jest maksimum aktywności naszej gwiazdy, mierzone liczbą plam na Słońcu. Ale prawdopodobnie to nie będzie okres, w którym wystąpią najgroźniejsze dla nas zjawiska, takie jak koronalne wyrzuty masy (CME). Z naszych badań wynika, że one pojawiają się 1–2 lata po maksimum aktywności słonecznej – i nadal nie jest dla nas jasne, dlaczego tak się dzieje. Dlatego nie powinniśmy porzucać badań i przygotowań, jeśli bezpiecznie przejdziemy przez 2013 rok.