Przerwa to czyściec?

D.B.: Nie. To moment, w którym nie myśli się za bardzo o celu, o działaniu, tylko się po prostu jest. To może potrwać dwa tygodnie albo miesiąc, czasem dłużej, w zależności od charakteru zmiany, która wiąże się z celem. To szczególny moment, w którym, jak mówią nasi nauczyciele, liczy się to, czy kawa ma dobry smak. I niewiele więcej. Jedna z klientek, pracująca nad tym, jak połączyć rolę bizneswoman i rolę matki, dosyć precyzyjnie dookreślała swoje trzy światy. Jej stary świat, w którym ciągle jeszcze mentalnie funkcjonowała, w którym nie można połączyć obu ról, był całkowicie patriarchalny.

Opisywała go plastycznie jako wioskę nad kołem podbiegunowym, w której mężczyźni przynoszą mięcho do domu i rzucają je na stół, a kobiety nie mają nic do powiedzenia. Liczą się mężczyźni, siła, przetrwanie, nie ma miejsca dla słabych. Świat przerwy określiła jako osadę w puszczy amazońskiej. Gorący klimat, bujna roślinność, jedzenie rosnące na drzewach. Nie trzeba się wysilać. Siebie widziała jako matkę leżącą na hamaku i karmiącą małe dziecko piersią. Mężczyźni przynoszą do wioski mięcho i porcjują je dla każdego. Jest cieplej, również w relacjach. Dzieci są ważne, towarzyszą rodzicom i uczą się.

Brzmi lepiej.

D.B.: Natomiast świat, w którym jej cel może być zrealizowany, w którym połączenie kariery zawodowej z rolą matki jest możliwe, a nawet oczywiste i naturalne, był półwyspem gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Funkcjonowały tam wszystkie nowoczesne technologie. Dzieci gdzieś się uczyły, ona z partnerem siedziała długo na plaży i patrzyli na morze, trzymali się za ręce. Nie było ani patriarchatu, ani matriarchatu, tylko połączone światy.

Ładna historia.

A.G.: Dookreślanie światów jest bardzo ważne. Czasem klient czuje opór przed wejściem do nowego świata, a czasem ma problem z wyjściem ze starego.

D.B.: Czasem okazuje się, że do osiągnięcia celu jeszcze dużo pracy przed nami. Moja klientka nie musiała nigdzie wyjeżdżać, a już na pewno nie za koło podbiegunowe, ale musiała się skoncentrować na tym, czego w starym świecie jeszcze nie zrobiła. A ponieważ ciągle walczyła o niezależność, nigdy nie poddała się nikomu, a zwłaszcza mężczyznom! Jednym z punktów planu wyjścia ze starego świata było codzienne włączenie komputera, otwieranie skrzynki mailowej i pytanie męża: „Kochanie, jest ważny mail, co proponujesz?”. Mąż wszedł w tę konwencję i udało się.

I co dalej?

A.G.: Wciąż jesteśmy w drodze! Na której, podobnie jak w baśniach o podróżach bohaterów, pojawiają się przeszkody. Zachęcamy do podjęcia zadań, które w symboliczny sposób pokażą to, co się w przyszłości ma realnie dokonać.

D.B.: Jedna z klientek przez dwa tygodnie codziennie robiła herbatę, ale nie tak zwyczajnie, tylko z ogromnym namaszczeniem, jakby parzyła ją dla mistrza zen. Siadała z tą herbatą na krześle i patrzyła w okno. Po co był jej ten rytuał? Normalnie o tej porze zawsze się spieszyła: poranna paranoja, szybkie śniadanie, dzieci do szkoły, pośpiech. Postanowiła to zmienić.

A.G.: Klient prowadzi też dzienniczek, w którym zapisuje, co zrobił, a czego nie.

D.B.: Wymyśla zadania, które przybliżają go z każdym dniem do prawdziwej zmiany, do wymarzonego celu.

A.G.: Rysuje znane z coachingu koło życia, analizując, w jakim obszarze dokonuje się wymagana zmiana, gdzie tak naprawdę angażuje swoją uwagę i energię, w jakim obszarze jego życia realizuje się już jego cel.

D.B.: Gdy zmniejsza się motywacja klienta, pomagamy mu ją odzyskać, wykonując z nim ciekawe ćwiczenia, takie jak Logo Projektu albo Mapa Wewnętrznego Zespołu.

A.G.: I w końcu docieramy do celu i razem z klientem stoimy na jego życiowym Mount Evereście!

D.B.: Ściskamy mu dłoń, mówiąc: „zawsze wiedziałam, że to zrobisz”..

Dane dotyczące klientów zostały zmienione.

Warto wiedzieć:

Psychologia procesu

Korzenie psychologii procesu sięgają wielu dziedzin, m.in. psychoanalizy, psychologii analitycznej Junga, teorii systemów, teorii komunikacji, taoizmu, fizyki kwantowej, a tak że wiedzy związanej z rdzennymi kulturami różnych części świata.

Ta metoda pracy została opracowana w latach 70. XX wieku przez Arnolda Mindella. Jego zdaniem, „relacje są sposobem, w jaki doświadczamy samych siebie”. Mindell rozwinął teorię Junga o pracę z ciałem i relacje.

Instytut Psychologii Procesu, w którym powstała metoda coachingu, o której rozmawiamy, współpracuje z Research Society for Process Oriented Psychology w Zurichu i Londynie oraz Process Work Institute w Portland OR. Nauczyciele tego kierunku psychoterapii w Polsce: Joanna Dulińska i Michał Duda kilka lat temu postanowili wykorzystać narzędzia psychologii procesu w coachingu. (DB)