Oficjalnie zapowiedziano, że do końca bieżącego roku audiobooki zadebiutują na ponad 180 rynkach na całym świecie, oddając do dyspozycji ponad 750 milionów użytkowników potężny katalog liczący ponad 350 tysięcy tytułów. Wśród nich znalazła się całkiem pokaźna baza polskojęzycznych produkcji, licząca na start ponad 20 tysięcy pozycji. Oficjalny debiut funkcji zaplanowano już na 15 października 2026 roku.
Jak to będzie wyglądało?
Na naszym rynku funkcjonuje już kilka platform do słuchania książek audio, więc Spotify będzie miało sporą konkurencję. Najważniejsza będzie więc oferta i podoba mi się tu fakt, że użytkownicy Premium dostaną co miesiąc pakiet 12 godzin słuchania audiobooków za darmo. To bardzo przyjemny bonus, który w zupełności wystarczy na przesłuchanie jednej średniej długości powieści czy kilku krótszych poradników w ciągu trzydziestu dni.
Dla mnie taka ilość zdecydowanie nie wystarcza, więc bardziej interesuje mnie opcja dodatkowa. Tu dostajemy opcję o nazwie Audiobook+. Dokupienie tego pakietu zapewnia dostęp do kolejnych 15 godzin odsłuchu w danym miesiącu i trzeba za to zapłacić 17,99 złotych. A jeśli 27 godzin łącznie to wciąż mało, będzie można też kupować pojedyncze tytuły, ale ich ceny i dostępność będą już zależeć od ustaleń z konkretnymi wydawcami, więc na razie nie mamy tu żadnych konkretów.
Czytaj też:Najlepszy trening dla szarych komórek. Czytanie buduje tarczę chroniącą mózg przed starzeniem
Wiemy jedynie, że zawarte umowy nie mają charakteru wyłączności, więc te same książki audio bez problemu znajdziemy też na innych popularnych platformach dystrybucyjnych. Czy więc to się będzie opłacało? To zależy. Na pewno dobrą opcją jest 12 godzin za darmo dla subskrybentów Premium. Również te 15 godzin kosztuje całkiem korzystnie, bo np. 20 godzin słuchania kosztuje na BookBeat 22,99 zł, a Storytel oferuje 25 godzin za niecałe 25 złotych. Dla okazjonalnych słuchaczy lub osób, które chcą przesłuchać konkretną pozycję i nic więcej, to dobra propozycja.
Z kolei dla tych, którzy jak ja słuchają dużo i nie zmieszczą się w przedziale 27 godzin (tu uwzględniam Audiobook+) Spotify raczej się nie sprawdzi. Sama korzystam od lat z planu Unlimited na Storytel (44,90 zł) i najwyraźniej Spotify nie będzie tu dla mnie alternatywą, choć na pewno przydziałowe godziny na coś wykorzystam.
Co jeszcze nowego pojawi się dla miłośników audiobooków?
Samo wprowadzenie nowej funkcji przyniesie też kilka udogodnień, zwłaszcza narzedzie o nazwie Page Match, czyli Dopasowanie strony. To akurat przyda się każdemu, kto chce kończyć zaczętą w papierze książkę w wersji audio. Kiedy trzeba wyjść z domu i oderwać się od czytania, wystarczy otworzyć Spotify, zeskanować fizyczną stronę, na której skończyliśmy (lub wpisać ISBN i numer strony), a apka znajdzie nam ten fragment i uruchomi audiobook dokładnie w momencie, w którym przerwaliśmy.
Żeby ułatwić nam poruszanie się po tak bogatej bibliotece, wewnątrz aplikacji powstanie specjalny hub poświęcony wyłącznie audiobookom. Pozwoli on na wygodne przeglądanie gatunków, sprawdzanie bestsellerów czy odkrywanie poleceń dopasowanych do naszych dotychczasowych gustów muzycznych i podcastowych.
Czytaj też: Po dobrej książce świat wydaje się trochę lżejszy. To uczucie ma psychologiczne wyjaśnienie
Czy Spotify uda się przebić? Cóż, na pewno serwis ma tę przewagę nad innymi, że klientów już ma i to takich, którzy płacą. W takim wypadku łatwiej będzie przekonać ich do słuchania książek także tam, bo aplikację już mają, wszystko wypełnione i nie trzeba robić gdzie indziej nowego konta. Gdyby pojawiła się w przyszłości opcja unlimited, na pewno bym ją rozważyła (choć to też zależy od biblioteki), tymczasem teraz skorzystam, ale raczej pozostanę przy obecnej opcji, bo po prostu słucham za dużo.
Źródło: Spotify
