Spotify oczywiście wciąż ma funkcję odnajdywania nowych propozycji. Znam wiele osób, które nadal korzystają z tych list i są zadowolone. Mnie po prostu nie wystarcza, że teraz polecanie się ograniczyło do szukania czegoś podobnego. Mam uczucie, że dawniej algorytm podsuwał mi osoby artystyczne, na które sam bym nie wpadł. Tego mi brakuje, lecz trochę się udało odzyskać.
Cała muzyka naraz w jednym miejscu, wszystko dzięki jednej osobie, którą Spotify zapewne zastąpiło AI
Portal Every Noise at Once (czyli Wszystkie dźwięki na raz), doskonale ilustruje, jak proste metody często potrafią być najlepszymi. Do swojej obsługi wymaga jedynie minimalnej znajomości internetu, działania myszki komputerowej lub ekranu dotykowego i ciekawości. Cała reszta dzieje się dosłownie sama i z każda chwilą wciąga coraz bardziej w podróż, która niestety się zatrzymała w 2023 roku, lecz służy do dzisiaj.

Po wejściu na Every Noise at Once, przed osobą głodną nowej muzyki pojawia się cała ściana wypełniona przeróżnymi wyrazami, co na początku może nie przemawiać zachęcająco. Jednak po chwili zaczyna się wyłapywać znajome nazwy, techno, disco, pop, rock, garage i całe mnóstwo innych nazw gatunków muzycznych. O wielu z nich słyszeliśmy, lecz ta ilość ukazuje jak wiele jeszcze jest do odkrycia.
Czytaj też: Generacja Z wie co dobre, więc robią to tak, jak my w latach 2000. Zapomnij o Spotify i Apple Music
I właśnie o to tutaj chodzi. Można sobie po prostu kółeczkiem myszki lub suwakiem zmieniać wysokość, a następnie klikać najbardziej interesujące nazwy, które natychmiast włączą przykładowy utwór reprezentujący dany gatunek. Można się zatrzymać przy nim na dłużej i wcisnąć symbol strzałki obok jego nazwy i poznać kolejnych artystów albo szukać dalej.
Skatalogowanych jest ponad 6200 gatunków muzycznych z całego świata, które bywają powiązane z konkretnym krajem, a nawet kulturą. Każdy z nich kryje pod sobą osoby artystyczne czekające aż ktoś da im szansę zabłysnąć lub są już znani i właśnie zyskali nową osobę, która zacznie słuchać ich twórczości.

Jeżeli taka forma nie jest w smak, jeszcze ciekawszym przyciskiem może się okazać widoczny u góry “scan”, wtedy tworzy się iluzję kręcenia gałką starego radio i zmiany stacji. Za każdym razem, kiedy szum zaczęły zastępować mniej lub bardziej zrozumiałe dźwięki, zaczynało się coraz bardziej zbliżać do nowego utworu i tak raz za razem. Na Spotify nie ma co liczyć na coś takiego, tam nawet tryb losowy musiał zostać zepsuty przez algorytmy.
Every Noise at Once zostało stworzone przez Glenna McDonalda, byłego pracownika Spotify, który wcześniej był częścią firmy zajmującej się analizowaniem upodobań słuchaczy, lecz została ona wykupiona przez giganta streamingu. Przez 10 lat, McDonald, był odpowiedzialny za poprawne funkcjonowanie algorytmów odkrywania muzyki i też wtedy stworzył swoją stronę, która oddawała w ręce użytkowników możliwość odkrywania nowości po swojemu.
Czytaj też: Gramofon dla pokolenia Spotify. Victrola połączyła winyle z wygodą
Działało to na API Spotify, więc też dało radę łatwo przechodzić do słuchania i aktualizować bazę. Niestety w 2023 roku doszło do zwolnienia ponad 1000 osób, a w tym twórcę portalu. Ten już nie ma możliwości jej zarządzania jak dawnie, ale zarchiwizował ja na wszelki wypadek, jak już przestanie działać.
Dzisiaj jest dalej wspierana, lecz trochę naokoło żeby ostatecznie móc wciąż rozbudowywać bazę i to nadzorowaną przez człowieka, który rozumie niuanse gatunków muzycznych. Podczas gdy na Spotify jest to już teraz sztuczna inteligencja, która bez oporów wrzuci disco polo i italo disco do jednego worka disco, a jednak diabeł tkwi w szczegółach.
Źródło: instagram@ediepeffley
