Kamieniołom w Jerozolimie okazał się portalem do starożytności

Wyobraźcie sobie robotników, którzy od świtu w pocie czoła odłupują kolejne bloki wapienia. W powietrzu unosi się kurz, słychać tylko rytmiczny stukot narzędzi. Nagle, jeden z nich gubi coś małego, metalowego. To klucz, który wsuwa się w szczelinę między skałami i znika na zawsze. Dwa tysiące lat później kamieniołom z okresu Drugiej Świątyni w dzielnicy Ramat Shlomo znalazł się w centrum zainteresowania archeologów. Wraz z nim na światło dzienne powrócił też ten sam, zagubiony niegdyś klucz.
...

Fabryka kamieni dla rosnącej metropolii

To, na co natrafili archeolodzy z Israel Antiquities Authority, nie było przypadkowym dołkiem w ziemi. To prawdziwy, starożytny zakład produkcyjny, działający na pełnych obrotach w I wieku. Prace, którymi kierowała Irina Zilberbod, choć prowadzone już w 2007 roku, dopiero teraz trafiły do szerszej świadomości. Można odnieść wrażenie, że robotnicy porzucili stanowisko w pośpiechu, ponieważ w skale wciąż tkwią bloki „zamrożone” w połowie procesu obróbki. Skala tego przedsięwzięcia robi wrażenie. Widać wyraźne ślady po wydobytych monumentalnych bryłach, niektóre liczące sobie ponad dwa metry długości. Pozostawione filary skalne i wykute stopnie tworzą obraz miejsca, które działało jak dobrze naoliwiona maszyna. Cała ta operacja miała jeden cel: zaopatrzenie rozkwitającej Jerozolimy w trwały budulec. Lokalny wapień typu meleke był ceniony właśnie za swoją wytrzymałość, która rosła z upływem czasu.

Czytaj też: Narzędzia z Chin przesuwają historię ludzkości. Ewolucja człowieka do zmiany

Wśród wszystkich znalezisk to małe, zakrzywione żelazko z wypustkami budzi największe emocje. To klucz korbowy, który przed wiekami wypadł z czyjejś kieszeni. Obok niego leżały narzędzia, które tworzyły całą historię: siekiery do żłobienia rowów i kliny do rozłupywania skały. Prawdziwym dowodem na zaawansowanie tego miejsca nie są jednak same narzędzia, lecz ślady po infrastrukturze. W skale wykuto systemy do zbierania wody, niezbędnej przy pracy. Ale najciekawsza jest układanka z ponad dwustoma małymi wgłębieniami w podłożu. Ich regularny układ nie pozostawia wątpliwości. Zdaniem ekspertów służyły jako podstawy dla drewnianych konstrukcji dźwigowych. To one umożliwiały przemieszczanie ciężkich, liczących setki kilogramów bloków.

Od Rzymian po nowożytnych podróżnych

Choć główny rozdział historii tego miejsca pisano w okresie Drugiej Świątyni, jego historia się na tym nie skończyła. To ciekawe, jak takie miejsca przyciągały ludzi przez kolejne epoki. Archeolodzy znaleźli tu monety z czasów rzymskich prefektów, fragmenty naczyń, a nawet bizantyjską lampkę. Najbardziej zaskakujące było jednak odkrycie siedemnastu metalowych podków, niektórych z wbitymi jeszcze gwoździami.

Czytaj też: Ukraińskie megamiasto sprzed 6000 lat. To kolebka ludzkiej cywilizacji?

To pokazuje, że teren przez długi czas służył jako trakt komunikacyjny. Kamieniołom z Ramat Shlomo to nie tylko opowieść o wielkiej, anonimowej budowie. To przede wszystkim historia zwykłych ludzi – w tym przypadku wykwalifikowanych rzemieślników, których codzienny wysiłek, pot i być może frustracja z powodu zgubionego klucza, wciąż czekają pod powierzchnią współczesnego miasta. To oni, a nie tylko królowie, byli prawdziwymi architektami monumentalnej Jerozolimy.