Tragiczny rejs z września 1886 roku
Jednostka o długości około 44 metrów została zbudowana w 1867 roku i przez blisko dwie dekady transportowała zboże oraz rudę żelaza między portami regionu. Jej ostatni rejs odbył się we wrześniu 1886 roku, kiedy to podczas transportu rudy żelaza z Escanaby do Chicago statek napotkał gwałtowny sztorm u wybrzeży półwyspu Door w stanie Wisconsin. Silny wiatr i wysokie fale doprowadziły do rozszczelnienia kadłuba. Mimo wielogodzinnej walki załogi z napływającą wodą kapitan William Griffin podjął decyzję o ewakuacji. Ośmiu marynarzy opuściło pokład i zostało uratowanych przez przepływającą jednostkę, a F.J. King zniknął w mroku nocy.
Czytaj też: Ten pojazd siał spustoszenie wśród wrogów. Jego czterokołowa wersja z Wysp jest zaskakująco stara
Choć nikt nie zginął, miejsce spoczynku statku przez dziesięciolecia pozostawało nieznane. Wrak stał się jednym z najbardziej poszukiwanych na jeziorze Michigan, a jego legenda rosła. Rybacy wielokrotnie twierdzili, iż wyławiali fragmenty konstrukcji w swoich sieciach, a lokalny latarnik jeszcze w XIX wieku relacjonował, że widział maszty wystające ponad powierzchnię wody. Mimo licznych ekspedycji i nawet wyznaczonych nagród za odnalezienie jednostki, wszystkie próby kończyły się niepowodzeniem.
Przełom nastąpił dopiero niedawno, gdy zespół około 20 poszukiwaczy związanych z Wisconsin Underwater Archaeology Association postanowił ponownie przeanalizować dostępne źródła historyczne. Zamiast opierać się wyłącznie na relacji kapitana, który w chwili katastrofy mógł nie znać dokładnej pozycji, większą wagę przyłożono do obserwacji latarnika. Na tej podstawie udało się wyznaczyć nowy obszar poszukiwań.
Wody jezioro Michigan skrywały wrak przez 140 lat
Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Już po dwóch godzinach od rozpoczęcia prac sonar boczny zarejestrował wyraźny zarys dużego obiektu na dnie jeziora. Analiza wymiarów sugerowała jednoznacznie: to poszukiwany od pokoleń F.J. King. Wkrótce na miejsce skierowano zdalnie sterowane pojazdy podwodne, które po raz pierwszy od 139 lat ukazały wrak ludzkim oczom.
Odkrycie zaskoczyło nawet samych badaczy. Jak przyznawali, spodziewali się raczej ćwiczeń i testów sprzętu niż spektakularnego sukcesu. Tymczasem jednostka zachowała się w wyjątkowo dobrym stanie. To dlatego, że zimne, słodkie wody jeziora Michigan działają jak naturalny konserwant, dzięki czemu wrak przypomina swoistą kapsułę czasu z XIX wieku.
Czytaj też: Archeolodzy odnaleźli największy na świecie zbiór ostrakonów. Co mówią o starożytnym świecie?
Znalezisko ma ogromne znaczenie dla historii żeglugi na Wielkich Jeziorach. Pozwala lepiej zrozumieć realia transportu surowców w okresie dynamicznego rozwoju przemysłowego Stanów Zjednoczonych, a także techniki budowy statków z tamtej epoki. Planowane są szczegółowe badania, w tym dokumentacja 3D wraku oraz starania o wpisanie go do rejestrów zabytków, co umożliwi jego ochronę i dalsze badania.
