Żyjemy w czasach wielkich powrotów rzeczy i stylu sprzed lat. Znowu można zobaczyć ludzi używających analogowych aparatów, a także wydawnictwa sprzedające płyty winylowe oraz kasety magnetofonowe mają najlepsze wyniki od dosłownie trzech dekad. Może teraz pora, żeby i empetrójki wróciły na tapetę?
Czy to może być odtwarzacz godny zastąpienia kultowego iPoda w naszych czasach?
Co prawda nieliczne firmy już teraz empetrójki produkują i to w różnych ciekawych formach i wysokiej jakości. Trudno jednak powiedzieć, żeby którakolwiek miała w sobie tak dużo uroku, jakiegoś niewypowiedzianego stylu jak klasyczny iPod. Może to nostalgia, może to design, którego już dzisiaj się nie używa. Niemniej, wygląda na to, że ktoś rozgryzł, o co mogło chodzić, bo patrząc na Sudo, aż się łezka w oku kręci.

Sudo to obietnica odtwarzacza, który działa zupełnie inaczej od naszych docelowych źródeł muzyki. Z nim nie trzeba się martwić, że znajomi przerwą muzykę powiadomieniami, po rozpoczęciu żywej dyskusji. Nie ma też strachu o nadchodzące połączenie od rodziców, które niechybnie oznacza pół godziny przerwy od tego co robiliśmy. Z tą empetrójką, tak jak dawniej z iPodem, jedyne co będzie zaprzątało głowę, to rytm perkusji, riffy gitary i piękny wokal w ulubionych piosenkach.
Czytaj też: Tęskniliście za stylem lat 2000? Już zaraz premiera następcy kultowego BlackBerry
Zupełnie jak za starych czasów, tak tutaj użytkownik miałby do dyspozycji okrąg do nawigacji po urządzeniu z fizycznymi przyciskami, a może nawet dotykową kontrolą menu i dźwięku. Nad nim byłby z kolei niewielki ekran LCD, ale dla odmiany dotykowy, czyli bardzo nie tak jak w 2006 roku. U dołu konstrukcji, na wąskiej krawędzi, miałyby się znajdować gniazdko ładowania oraz wejścia na słuchawki, klasyczny jack 3,5 mm.

Poza tym, producent obiecuje 64 GB pamięci wewnętrznej z możliwością rozszerzenia do 1 TB przy pomocy karty microSD. Bateria miałaby wystarczyć na 20 lub więcej godzin słuchania, lecz nie zostało sprecyzowane, czy wyłącznie podczas używania następcy iPoda ze słuchawkami przewodowymi, a może jednak z Bluetoothem? Nie wiadomo także, czy ten czas zakłada i używanie platform streamingowych, co jest już obiecane w specyfikacji.
Tak naprawdę, to niestety niewiadomych nie brakuje. Bowiem ten projekt wciąż jest w fazie informowania o swoim istnieniu. Jego twórcy – New Matter Inc. – mają wystarczająco sztampową nazwę, żeby była jednocześnie wiarygodna i zmyślona. Na tę chwilę są możliwe jedynie rezerwacje kosztujące 50 dolarów z obietnicą planowanej na czwarty kwartał 2027 roku wysyłce. Po drodze byłaby także pora na zapłacenie reszty ceny, czyli 200 dolarów.

Ten potencjalny następca iPoda ma też bardzo ograniczoną stronę internetową, na której jest kilka zdjęć, bardzo niedługa lista specyfikacji, a także bardziej niż podejrzanie krótkie FAQ. Potencjalnych kupców pozbawiono także możliwości zobaczenia empetrójki w innej formie niż wyrenderowane przez AI grafiki, na których menu Sudo wygląda po prostu jak playlista ze Spotify.
Ogólnie, nie wygląda to wszystko za przejrzyście, ale jest jeden obraz, który bez wątpienia stał się klarowny, a przynajmniej dla mnie. Potrzeba posiadania fizycznych urządzeń do słuchania muzyki nie umarła. Dzisiejsze smartfony, pozwalają nam na posłuchanie, czego tylko zapragniemy, jednak warto siebie zapytać, jak często jesteśmy w stanie spokojnie dokończyć album? Pomijając już pytanie, czy w ogóle płyt słuchamy w całości, to jak często jest możliwość robienia czegoś na smartfonie, żeby jakieś powiadomienie tego nie przerwało? Pewnie rzadko.
Czytaj też: Daj swojemu Apple Watch drugie życie i zamień go w iPoda
Co więcej, dedykowane narzędzia mają w sobie jakąś moc, której są pozbawione urządzenia do wszystkiego. Ich twórcy mają tylko jeden określony cel, nie muszą sobie zaprzątać głowy antenami, czy dostępem do aplikacji bankowych. Po prostu tworzą dopieszczone rzeczy, których aż chce się używać.
Źródło: yankodesign
