Świadome sny jako terapia. Badania zdradzają ich zbawienny wpływ

Terapeutyczny potencjał świadomych snów przestaje być tematem ezoterycznych dyskusji, a zaczyna trafiać do recenzowanych czasopism. Kluczem nie jest sama świadomość bycia we śnie, którą doświadcza od czasu do czasu wiele osób. Chodzi o coś głębszego: o zdolność do aktywnego kształtowania fabuły tych nocnych wizji. Dla osób zmagających się z nawracającymi, przerażającymi marzeniami sennymi, taka umiejętność mogłaby oznaczać odzyskanie spokoju i poczucia bezpieczeństwa we własnym umyśle. Zamieszczona niedawno publikacja, dostępna w Annals of Medicine & Surgery, szerzej opisuje ten fenomen.
...

Różne poziomy świadomego śnienia

Nie każde świadome śnienie jest takie samo. Badacze wyróżniają przynajmniej dwa jego poziomy. Podstawowy to po prostu uświadomienie sobie podczas snu, iż to, co przeżywamy, nie jest rzeczywistością. Drugi, znacznie rzadszy i bardziej interesujący z punktu widzenia terapii, obejmuje pełną kontrolę. Osoba śniąca nie tylko wie, że śni, lecz może też zmieniać scenariusz, podejmować decyzje i wpływać na zachowanie innych “postaci” ze swojego snu. To właśnie ta zaawansowana forma przyciąga uwagę psychologów i neurologów. Dla kogoś, kto w koszmarach wielokrotnie przeżywa traumatyczne zdarzenie, możliwość zatrzymania agresora, ucieczki inną drogą czy nawet rozmowy z prześladowcą mogłaby mieć działanie lecznicze. Zamiast biernie doświadczać traumy, pacjent mógłby ją przetwarzać w bezpiecznym, choć wirtualnym, środowisku, stopniowo zmniejszając jej emocjonalny ładunek.

Czytaj też: Kataklizm, po którym powstał las widmo. Po ponad 60 latach naukowcy wciąż są pod wrażeniem wydarzeń z Alaski

Co dzieje się w mózgu, gdy zyskujemy taką niezwykłą władzę? Okazuje się, że stan świadomego śnienia z kontrolą to efekt skoordynowanej pracy kilku specyficznych regionów. Aktywuje się przede wszystkim kora przedczołowa, odpowiedzialna za planowanie i podejmowanie złożonych decyzji, oraz przedklinek, będący częścią sieci odpowiadającej za wędrówki myśli podczas odpoczynku. Do tego zespołu dołączają inne struktury. Zakręt kątowy pomaga nam zwrócić uwagę na coś nieoczekiwanego – w tym przypadku na surrealizm sytuacji, która zdradza, że śnimy. Z kolei skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe bierze udział w utrzymywaniu poczucia tożsamości i przywoływaniu wspomnień. Moment przejścia w stan pełnej świadomości we śnie następuje wtedy, gdy kora przedczołowa nawiązuje intensywniejszą współpracę z hipokampem, strukturą kluczową dla pamięci. To połączenie ośrodków kontroli, emocji i wspomnień daje nam niebywałą wolność działania w świecie snu.

Podobieństwa do terapii EMDR

Interesujące jest to, iż efekty, które naukowcy obserwują w przypadku świadomego śnienia, przypominają te osiągane za pomocą uznanej terapii EMDR (terapia odwrażliwiania i ponownego przetwarzania informacji za pomocą ruchów gałek ocznych). Obie metody pozwalają na ponowne przetworzenie trudnych wspomnień w kontrolowanych warunkach, zmieniając sposób, w jakie mózg je przechowuje i przywołuje. Potencjał jest więc duży. Taka metoda może wzmacniać odporność psychiczną i poczucie sprawczości, oddając pacjentowi narzędzie do walki z koszmarami. To podejście, w którym pacjent jest aktywnym twórcą swojej poprawy, a nie tylko odbiorcą interwencji. Naukowcy widzą jednak wyzwania.

Czytaj też: Arka Noego na miarę naszych czasów. Co naprawdę znajdzie się w BioVault?

Kolejne badania mają skupić się na treningu świadomego śnienia, co mogłoby pomóc osobom z PTSD. Planowane jest też sprawdzenie skuteczności metody w różnych grupach kulturowych oraz u osób neuroróżnorodnych. Pojawiają się też ważne zastrzeżenia: intensywne praktykowanie świadomego śnienia nie jest zalecane dla osób ze skłonnością do dysocjacji lub psychozy, ze względu na pewne podobieństwa w doświadczeniu tych stanów. Zanim techniki pracy ze snami staną się standardowym elementem terapii traumy, konieczne są dalsze, rygorystyczne badania kliniczne. Obecne wyniki są jednak na tyle obiecujące, iż warto im się przyglądać.