Świątynia sprzed dwóch tysięcy lat na północy Europy. Ten obiekt zmienia obraz epoki żelaza

Na duńskiej Jutlandii, w miejscu, które na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajną łąką, archeolodzy odkryli centrum, które kwestionuje nasze dotychczasowe wyobrażenia o peryferyjności Skandynawii u progu naszej ery. Badania w tym miejscu trwają od dziesięcioleci, lecz dopiero niedawno udało się zobaczyć pełny obraz. To, co początkowo uznano za ciekawostkę, okazało się jednym z kluczowych ośrodków władzy sprzed dwóch tysięcy lat, utrzymującym zaskakujące kontakty z odległymi cywilizacjami.
...

Hedegård, czyli miejsce, które przeczy regułom

Skala znaleziska w Hedegård jest niezwykła nawet dla doświadczonych archeologów. Kompleks obejmuje rozległą, ufortyfikowaną osadę, a jego serce stanowi imponująca świątynia. Martin Winther Olesen, archeolog zaangażowany w prace, podkreśla wyjątkowość tego miejsca.

Wszystko w Hedegård jest większe i dziksze niż zwykle. Kiedy mówimy o tym miejscu, nic nie jest zwyczajne.

Pierwsze wskazówki pojawiły się już w 1986 roku, choć prawdziwy przełom nastąpił w 2023 roku, kiedy potwierdzono istnienie całego zespołu osadniczego. Dziś wiadomo, że nie była to zwykła wioska, lecz prawdziwe centrum polityczne, religijne i gospodarcze, którego znaczenie mogło sięgać poza region. Najbardziej intrygującym elementem jest świątynia, zbadana szczegółowo w ubiegłym roku. Budynek o wymiarach około 15 na 16 metrów posiadał kolumnadę i charakterystyczne, bogato zdobione palenisko rytualne. Dla badaczy jest to bezcenny materiał, ponieważ daje pierwszy konkretny obraz architektury sakralnej epoki żelaza w tym rejonie. Dość powiedzieć, że wcześniejsze znane przykłady były o setki lat młodsze.

Czytaj też: Masowy grób wikingów zawiera szczątki olbrzyma. Przed śmiercią zrobili coś z jego czaszką

Wewnątrz znaleziono dwa drobne, ale niezwykle wymowne przedmioty: szklane koraliki. Jeden, turkusowo-niebieski, pochodzi najprawdopodobniej z Egiptu. Drugi, misternie wykonany ze złotej folii, trafił tu z Lewantu, czyli wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego. Te znaleziska to milczący, ale jednoznaczny dowód na dalekosiężne połączenia handlowe Hedegård ze światem śródziemnomorskim. Sugerują one, że Jutlandia wcale nie była odciętą od świata prowincją, ale aktywnym uczestnikiem sieci wymiany towarów i idei.

Fortyfikacje i broń: reakcja na rosnącą potęgę Rzymu

Rozbudowa osady i wznoszenie potężnych umocnień zbiegło się w czasie z ekspansją Cesarstwa Rzymskiego na północ. Wydaje się mało prawdopodobne, by był to zbieg okoliczności. Archeolodzy sugerują, iż fortyfikacje były świadomą odpowiedzią lokalnej społeczności na rosnące zagrożenie. Co ciekawe, w ich konstrukcji widać wpływy rzymskiej inżynierii wojskowej, co oznacza, że mieszkańcy Hedegård znali metody potencjalnego przeciwnika. Ośrodek był również potęgą gospodarczą. Działały tu warsztaty obrabiające złoto, brąz, żelazo i bursztyn, a także produkowano broń. To pokazuje, że Hedegård było nie tylko miejscem kultu, lecz również przygotowanym do obrony centrum władzy, zdolnym do konkurowania z ważnymi ośrodkami Europy Środkowej.

Czytaj też: Ołtarze ze Szkocji to pozostałość tajemniczego kultu. Archeolodzy zgłębiają sekrety tamtejszej świątyni

Odkrycie w Hedegård może zrewidować mapę wpływów i powiązań w starożytnej Europie. Pokazuje społeczeństwo północnej Jutlandii jako zorganizowane, zamożne i świetnie poinformowane o tym, co dzieje się na kontynencie. Mimo to, wciąż pozostaje wiele pytań bez odpowiedzi. Kim dokładnie byli ludzie rządzący tym ośrodkiem? Jaką religię wyznawali w swojej świątyni? I jak ostatecznie potoczyły się ich losy w obliczu rzymskiej potęgi?