Na hedonistycznej bieżni

Jak to się jednak dzieje, że ludzie w starszym wieku nie tracą poczucia szczęścia mimo kiepskiego zdrowia czy ograniczonych finansów? Kluczem do zagadki jest porównywanie się z innymi. Jak wiemy z licznych badań nad zadowoleniem z życia, porównywanie się do znajomych czy sąsiadów sprawia, że rzeczy materialne dają nam dużo mniej satysfakcji, niż się spodziewamy. Zawsze znajdzie się w końcu ktoś, kto ma bardziej luksusowy samochód, nowszą kuchnię czy większy dom (noblista Daniel Kahneman nazwał to efektem hedonistycznej bieżni).

Hedonistyczna bieżnia działa jednak i w przeciwnym kierunku. Jeśli wszyscy wokół nas mają liche zdrowie i niską emeryturę, nie odczuwamy tych problemów aż tak boleśnie. I tak choćby z badań opisanych w 2007 roku w piśmie „The Journals of Gerontology” wynika, że ludzie młodzi dużo bardziej niż starsi cierpią psychicznie, jeśli mają przewlekłe problemy ze zdrowiem. Trudno w końcu leżeć w szpitalu, kiedy znajomi wychodzą na imprezy. Poza tym naukowcy tłumaczą poczucie radości stulatków tym, że czują się oni dumni, że przeżyli tyle lat, dużo więcej niż inni. Że byli, w pewnym sensie, twardsi.

Możliwe też, że umiejętność koncentrowania się na pozytywnych aspektach codzienności i wynikające z tego poczucie radości życia jest nie tylko kwestią psychologii, ale i fizjologii. Sugerują to wyniki niedawnego badania, które zaskoczyły wielu uczonych: szympansy, goryle i orangutany również przeżywają kryzys wieku średniego, a na starość stają się szczęśliwsze. Nikt oczywiście nie kazał małpom wypełniać psychologicznych testów. Stan psychiczny ponad pół tysiąca zwierząt z kilkudziesięciu różnych ogrodów zoologicznych oceniali ich opiekunowie. „Albo małpy również są w stanie z upływem lat pogodzić się z tym, że nie osiągnęły w życiu tego, co chciały – choćby z tym, że nie są samcem alfa – albo szczęśliwa starość ma podłoże biologiczne” – tłumaczy Andrew Oswald, współautor badania. Na razie naukowcy nie orientują się jeszcze, jakie zmiany w naszych mózgach mogłyby prowadzić do rosnącego z wiekiem poczucia radości.

Skoro jednak wiemy, że na stare lata stajemy się szczęśliwsi, czy możemy czegoś na-uczyć się od seniorów i zaaplikować to choćby podczas kryzysu wieku średniego? Peter Martin uważa, że trzydziesto- czy czterdziestolatkowie powinni przywiązywać mniejszą wagę do rzeczy i wydarzeń, które odciągają od tego, co się naprawdę w życiu liczy – czyli od rodziny i przyjaciół. Innymi słowy – nie warto przejmować się drobiazgami (choćby związanymi z kupowaniem różnych rzeczy). Jak mówi gerontolog Peter Martin, zamiast w lepszy samochód lepiej zainwestować w lepszy plan emerytalny.

To, co jednak najbardziej może nam dodać otuchy i sił na przetrwanie dołka wieku średniego, to sama świadomość, że z upływem lat poczucie szczęścia zwykle rośnie. „Myśl, że im będę starszy, tym pewnie będzie lepiej, napawa mnie optymizmem” – przyznaje psycholog Derek Isaacowitz, czterdziestokilkulatek.