Szkielet mężczyzny odkryto w 2010 roku, w trakcie prac wykopaliskowych prowadzonych w okolicy starożytnego grobowca znajdującego się w wiosce Shiyanzi w Chinach. Archeolodzy od razu stwierdzili, że najprawdopodobniej mają do czynienia z „cmentarnym rabusiem”, który chciał okraść grobowiec, ale utknął w tunelu prowadzącym do wejścia. Nie mogąc się wydostać, złodziej zmarł z wycieńczenia i głodu – uznali.

Jednak nowa analiza szczątków pokazuje, że badacze byli w błędzie. W trakcie badania kości naukowcy znaleźli bowiem ślady licznych obrażeń, sugerujące, że mężczyzna został wielokrotnie raniony i dźgnięty ostrym narzędziem. Ślady urazów znaleziono zarówno na przednich częściach szkieletu, jak i na plecach.

Co więcej, w pobliżu ciała odkryto miecz – prawdopodobne narzędzie zbrodni.

Mężczyzna żył w VII wieku

Cmentarz, na którym znaleziono szkielet dwudziestopięciolatka, został odkryty w 2002 roku podczas budowy gazociągu. W latach 2009–2011 archeolodzy prowadzili tam intensywne wykopaliska, w trakcie których zidentyfikowali kilkanaście grobowców. W jednym z nich, liczącym nieco ponad 2000 lat, spoczywały trzy osoby: dorosły mężczyzna, dorosła kobieta i dziecko nieznanej płci.

Zmarli prawdopodobnie byli rodziną, a biorąc pod uwagę wielkość grobowca (komora miała 18 m2) najpewniej dobrze sytuowaną. Wysoki status rodziny sugeruje, że bogate było też wyposażenie grobowca. Dlatego gdy odkryto wykopany przez szabrowników tunel prowadzący do wejścia, a w nim kolejne szczątki, od razu uznano, że należą do pechowego złodzieja.

Ułożenie kości w momencie ich odkrycia oraz położenie szybu prowadzącego do grobowca / (fot. Wang i in., Archaeological and Anthropological Sciences, 2021)

Dobra grobowe musiały być bardzo bogate. To doprowadziło do rabunku na dużą skalę, o czym świadczy też wielkość szybu – mówi główny autor badania prof. Qian Wang z Uniwersytetu Texas A&M.

Prof. Wang zauważa, że znanych jest kilka przypadków odkrycia przez archeologów szczątków złodziei, którzy zginęli podczas próby obrabowania grobowców. Ale w przypadku pochówku z  Shiyanzi stwierdzono, że większość artefaktów została skradziona w czasach starożytnych - podczas gdy datowanie radiowęglowe kości „rabusia” ujawniło, że żył w VII wieku naszej ery. Odkrycie skłoniło naukowców do poszukania innego wyjaśnienia tej nietypowej śmierci. 

Ciało podrzucono do starego szybu

Autorzy nowego badania twierdzą, że analiza szczątków jasno wskazuje, iż mężczyzna został zamordowany. Usytuowanie urazów – zarówno z przodu, jak i z tyłu – sugeruje z kolei, że w zbrodni mogło brać udział kilku napastników. Jeśli tak było, znaleziony obok szkieletu miecz mógł być własnością zamordowanego, a nie jego oprawców.

Usytuowanie obrażeń na kościach ofiary / (fot. Wang i in., Archaeological and Anthropological Sciences, 2021)

Naukowcy nie wiedzą, dlaczego mężczyzna został zamordowany. Nie znaleziono przy nim żadnych przedmiotów, które mogłyby cokolwiek wyjaśnić. Nie wiadomo też, gdzie doszło do morderstwa, ale niewykluczone, że miejscem zbrodni był właśnie cmentarz, gdzie łatwo było ukryć zwłoki.

„Ta sprawa pokazuje, że strategia ukrywania ciał ofiar w istniejących grobach lub na cmentarzach, podobna do ukrywania liści w lesie, była praktykowana od starożytności” – czytamy w artykule.

 

Źródło: Archaeological and Anthropological Sciences.