Tragiczne trzęsienie ziemie na Haiti nie schodzi z pierwszych stron gazet i otwiera wydania telewizyjnych wiadomości. Tu i ówdzie, a propos wysłania polskiej pomocy do tego najbiedniejszego na półkuli zachodniej, a dziś zrujnowanego kraju, ktoś przypomina, że z tym odległym zakątkiem świata łączą nas szczególne więzi.

A wszystko przez kłopot, jaki pierwszemu konsulowi Bonapartemu sprawiali – niepotrzebni po pokoju z Austrią i Anglią (1801–1802) – polscy żołnierze. Poczynając od 1797 r., setki oficerów ochotników oraz tysiące pańszczyźnianych galicyjskich chłopów wziętych w austriackie „kamasze”, a potem do francuskiej niewoli, służyło Francji w Legionach Polskich we Włoszech i w Legii Naddunajskiej. Po wojnie stłoczono ich we włoskich garnizonach, gdzie mieli czekać na dalsze decyzje. W słonecznej Italii szeregi stopniały o jedną trzecią (do 10,6 tys.) – oficerowie odchodzili ze służby, szeregowi dezerterowali. Rozczarowani swym losem Polacy szemrali, policja donosiła o oficerskich kontaktach z włoską antyfrancuską opozycją…

Rozwiązaniem „problemu” zdawało się wysłanie Polaków na San Domingo (Haiti) do poskromienia czarnych mieszkańców wyspy, słynącej z produkcji cukru, bawełny, indygo i kawy. Już od stycznia 1802 r. ekspedycja generała Leclerca, szwagra Bonapartego, usiłowała wybić z głowy zwolennikom generała Toussaint L’Ouverture’a marzenie o niepodległości. Francja potrzebowała zysków z San Domingo. Początkowo Leclerc odnosił sukcesy, ale przywrócenie w maju 1802 r. niewolnictwa (zniesionego 8 lat wcześniej) wywołało wielki murzyński bunt.

Gdy na początku września Polacy dopływali do wyspy – a także w styczniu 1803 r., gdy lądowała 114. półbrygada – pogoń za „buntownikami” zamieniała się już w walkę z powstaniem czarnych. Zryw zakończy się rozbiciem Francuzów pod Vertieres (18 listopada 1803 r.) i ogłoszeniem niepodległości Haiti przez generała Jacques’a Dessalinesa 1 stycznia 1804 roku. Wcześniej na febrę zmarł Leclerc, a Francuzów zdziesiątkowali partyzanci i choroby.

Los Francuzów podzielili Polacy – z około 5,3 tys. 4 tys. zginęły lub zmarły od chorób, 500 – jako jeńców wcielili do armii Anglicy, ok. 200 wywędrowało na Kubę lub do USA. Tylko ok. 330 żołnierzy zawiozło do Europy wieść o klęsce. Pozostali osiedlili się na Haiti.

ROZBITKOWIE BRUDNEJ WOJNY