Szkielety, których ułożenia nie da się wyjaśnić
Najbardziej niezwykłe w tym odkryciu jest to, że nie chodzi o pojedynczy przypadek. Tylko w marcu archeolodzy odnaleźli tam pięć takich pochówków, a łącznie w tym rejonie naliczono około 20 podobnych grobów. To wyjątkowa liczba, biorąc pod uwagę, że na całym świecie znaleziono zaledwie około 75 tego typu pochówków.
Czytaj też: Pożar sprzed 3,5 tysiąca lat ujawnił prehistoryczne tajemnice z terenów Hiszpanii
Szkielety znajdowały się w niewielkich, okrągłych jamach o średnicy około jednego metra. Każde ciało zostało ułożone w niemal identyczny sposób: siedzące, z podkurczonymi nogami, plecami opartymi o ścianę wykopu i głową skierowaną na zachód. Ręce spoczywały wzdłuż tułowia lub na kolanach. Taki układ znacząco odbiega od typowych pochówków znanych archeologom, gdzie zmarli są zwykle układani w pozycji leżącej.
Badacze są zgodni: szczątki należą do przedstawicieli ludu Galów, który zamieszkiwał te tereny w epoce żelaza, mniej więcej między III a II wiekiem p.n.e. Większość odnalezionych osób to dorośli mężczyźni, często w wieku od 40 do 60 lat, o stosunkowo dobrym stanie uzębienia i oznakach ciężkiej pracy fizycznej.
Dorośli mężczyźni noszący ślady przemocy
To jednak nie sama pozycja ciał budzi największe emocje. Na wielu kościach znaleziono ślady przemocy, w tym rany zadane ostrymi narzędziami oraz urazy czaszki, które mogły być przyczyną śmierci. To prowadzi archeologów do kilku możliwych scenariuszy. Jedna z hipotez zakłada, iż osoby te mogły być ofiarami egzekucji lub rytuałów. Inna sugeruje, że był to sposób pochówku zarezerwowany dla przestępców albo przeciwników politycznych, mający charakter ostrzegawczy. Pojawiają się również bardziej niepokojące przypuszczenia, że część z nich mogła zostać pochowana żywcem.
Co istotne, w grobach niemal całkowicie brakuje przedmiotów osobistych czy ozdób, które zwykle pomagają w interpretacji pochówków. Jedynym elementem pozwalającym na datowanie była pojedyncza bransoleta z czarnego kamienia. Brak dodatkowych artefaktów znacząco utrudnia ustalenie, czy mamy do czynienia z rytuałem religijnym, karą, czy może jeszcze innym, nieznanym zwyczajem.
Czytaj też: Odnaleźli statek widmo po 140 latach. Wrak skrywało jezioro większe od Słowacji
Archeolodzy z francuskiego instytutu INRAP podkreślają, że mimo liczby odkryć wciąż nie ma jednej dominującej teorii wyjaśniającej to zjawisko. Problemem jest również brak górnych warstw gleby, które mogły zawierać kluczowe wskazówki dotyczące kontekstu pochówków. Pewne jest natomiast to, iż odkrycia w Dijon rzucają nowe światło na życie i zwyczaje Galów, o których wiedza wciąż jest ograniczona i często oparta na przekazach ich przeciwników.
Źródło: Euronews
