Tuńczyki błękitnopłetwe, cenne ryby połowowe, które w Japonii kosztują po sto tysięcy dolarów za sztukę, potrafią przepłynąć cały Atlantyk, aby wymieszać się z rybami mieszkającymi po jego drugiej stronie. Ostatnie odkrycie każe więc nieco inaczej spojrzeć na te ryby. Duże osobniki chętnie poławiane przez rybaków u wybrzeży Stanów Zjednoczonych trzymają się miejsca, w którym przyszły na świat z jajeczek. To dlatego, że do miejsca urodzenia ryby te wracają na tarło. Podobnie czynią ryby zamieszkujące Morze Śródziemne. I jedne i drugie na rozród wybierają te miejsca, z których się wywodzą. Jednak młodsze osobniki wędrują - i to dosyć daleko. Jak się zdaje, osobniki z Morza Śródziemnego płyną nawet do wybrzeży Ameryki. I na odwrót. Podróż przez Atlantyk skutkuje wymieszaniem ławic. Dotąd nic o tym nie wiedziano, ale po badaniach otolitów - czyli kamyczków błędnikowych występujących u tuńczyków - okazało się, że ulubione przez łowiących na haczyk amerykańskich wędkarzy błękitnopłetwe tuńczyki mniejszych rozmiarów pochodzą często właśnie z Morza Śródziemnego. Grupa naukowców pod kierownictwem Jaya Rookera z Uniwersytetu A&M w Texasie oraz Davida Secora z Universytetu Maryland zbadała otolity i doszła do wniosku, że młodsze ryby migrują wyjątkowo licznie. Może to powodować zagrożenie dla ich populacji. Jeśli bowiem młodociane osobniki z USA płyną co roku na Morze Śródziemne, gdzie połowy są intensywne, to na tarło powraca tylko niewielki ich procent. A to może skutkować poważnym przerzedzeniem ławic. h.k.