Australijski duet designerów pod nazwą Préssec, stworzyli koncept słuchawek, który ma przywrócić do dyskusji o projektowaniu urządzeń utracone elementy, zastąpione dzisiaj przez ekrany dotykowe, wibracje i aplikacje. Jednocześnie zrywa z miniamalistyczną myślą, która zrobiła się tak bardzo popularna przez największe persony przemysł elektronicznego pokroju Steve’a Jobsa.
Słuchawki w duchu vintage przypominają, że czasami fajnie jest mieć jakieś pokrętło lub przycisk
Studio sięgnęło od razu po kontrasty na wielu płaszczyznach. Ujawniają się one pod kątem doboru kolorów, a także na poziomie istnienia tu i teraz oraz rządzących trendów. Dlatego szczotkowane aluminium od razu rzuca się w oczy, kiedy widzimy wypolerowany na błysk pałąki, ale też jego srebrzystość jeszcze bardziej podkręca pomarańczową jaskrawość nauszników.

Słuchawki czerpią z ducha vintage, odnosząc się do danej technologii studia nagrań, ale nikt nie umieściłby ich w przeszłości. Zamiast tego budzą skojarzenia z retrofuturystycznymi opowieściami. Zamiast chować rozwiązania techniczne, Préssec pozostawiają je na. wierzchu i wręcz zmuszają obserwatora do tego, aby spojrzał na pokrętła i śruby. Jednocześnie, współczesnej osoby nie zdziwiłyby one w towarzystwie starego magnetofonu.
Czytaj też: Moda na przewodowe słuchawki wraca. Ten model może przekonać nawet sceptyków
Każdy fragment Tune X3 musi ze soba prowadzić jakiś dialog i niejako dzielić, ale poprzez te podziały także łączyć. Chropowatość pokrętła do regulacji słuchawek, z pałąkiem pod nim, zębatka do ANC z gładkością pokrętła dźwięku. Jednocześnie, na głębszym poziomie same te funkcje jak aktywna redukcja szumy, czyli rzecz bardzo współczesna, niezmiernie cyfrowa, koresponduje z fizycznością swojej zębatki, która ma bardziej namacalny i technologicznie pierwotny charakter niż stuknięcie w słuchawki, czy przełączenie opcji w telefonie.

Szkoda tylko, że słuchawki te zostały stworzone w ramach fikcyjnej serii duetu, którą publikują na łamach swojego oficjalnego konta na Instagramie. W serii X3 skupiają się na podobnej kolorystyce oraz próbie przywrócenia namacalnym, fizycznie związanym z nami przedmiotom prawo do głosu. Obok Tune X3 są jeszcze Cine X3, czyli mieszanka aparatu i kamery, wyglądem mocno osadzona w przeszłości, a także dyktafon Notess X3, który oczywiście funkcjonuje w tej przestrzeni połączony ze słuchawkami.
Czytaj też: Te słuchawki wyglądają jak z kasetowego dzieciństwa, ale dogadują się z telefonem
Nie wyklucza to jednak potencjału na manifestację w świecie rzeczywistym. Jak opisuje magazyn i portal Designboom, na tę chwilę słuchawki Tune X3 są obiektem konceptualnym, ale kwestia uczynienia go zrealizowanym produktem jest brana pod uwagę i na drodze do bycia zrealizowaną. Nawet jeżeli się to nie powiedzie, to osobiście mam nadzieję, że tego typu szkice będą się pojawiały coraz częściej. W świecie przepełnionym minimalistycznymi słuchawkami i telefonami, brakuje nam czegoś maksymalistycznego oraz po środku, aby nam się ta przestrzeń troszkę wyrównała.

Niemniej, póki co pozostaje jedynie sobie pomarzyć i szukać rozwiązań, które są bliższe naszym zmysłom estetycznym i liczyć na to, że coraz więcej projektantów będzie wyrażało chęć do eksperymentów. Z nimi jednak muszą przybywać też osoby zainteresowane, bo jeżeli nie będzie dla kogo tworzyć słuchawek przewodowych, empetrójek i desmanów, to nie będą powstawać.
