Odkryto tunele Inków ukryte pod Cusco. Znana z legend sieć okazała się prawdą

Przez stulecia miejscowe opowieści i stare zapiski mówiły o ukrytym świecie pod ulicami Cusco. Mówiono o labiryncie przejść, którymi inkascy władcy lub kapłani mogli przemieszczać się niewidoczni dla ludu. Nazywano go Chincana i traktowano raczej jako barwną legendę niż historyczny fakt. Brakowało namacalnych dowodów, lecz aura tajemnicy właśnie się rozwiewa. Archeolodzy potwierdzili bowiem istnienie rozległej, podziemnej struktury. To nie są pojedyncze korytarze, lecz skomplikowana sieć rozciągająca się na dystansie blisko dwóch kilometrów.
...

Kroniki jezuitów wskazały drogę

Kluczem do rozwiązania zagadki nie były nowoczesne wykopaliska, a żmudna praca w archiwach. Archeolodzy Jorge Calero Flores i Mildred Fernández Palomino postanowili potraktować poważnie dawne źródła. Prześwietlili dokumenty z XVI i XVII wieku, w tym szczególnie cenne kroniki jezuickie. To w nich znaleźli konkretne opisy, które po wiekach posłużyły jako mapa.

Przeanalizowaliśmy dokumenty z XVI i XVII wieku. Kronikarz Anello de Oliva wskazuje nam, że istniało wiele podziemnych przejść. Anonimowy kronikarz mówi nam, że przechodziło obok Katedry, czyli domów arcybiskupich, potem mówi, że jest obok Sacsayhuamán. To wszystko pomogło zlokalizować ślad – relacjonuje Flores

Dawne teksty dość precyzyjnie opisywały trasę tego przejścia. Mówiły o głębokiej jaskini zaczynającej się w Sacsayhuamán, biegnącej przez wzgórze w stronę dzielnicy San Cristóbal i kończącej w miejscu, gdzie dziś stoi kościół Santo Domingo: wzniesiony przecież na ruinach inkaskiej świątyni. Te zapiski przez lata uznawano za przesadzoną opowieść. Okazały się instrukcją obsługi. Mając wskazówki z kronik, badacze mogli wziąć się do roboty w terenie. Zastosowali metody, które minimalnie ingerują w grunt, pozwalając „zobaczyć” to, co ukryte. Najpierw użyli prospekcji akustycznej. Jest to metoda polegająca na uderzaniu w ziemię i wsłuchiwaniu się w echo. Obszary, w których dźwięk rezonował głębiej, sugerowały obecność pustych przestrzeni.

Czytaj też: Prehistoryczna pieczęć z Turcji ujawnia tajemnice pierwszych społeczeństw świata

Następnie przyszła kolej na technologię z zupełnie innej epoki: georadar penetrujący grunt. Emitowane fale elektromagnetyczne stworzyły szczegółową, podpowierzchniową mapę. W ten sposób potwierdzono nie tylko główny tunel, lecz również trzy odgałęzienia. Jedno prowadzi ku kościołowi San Cristóbal, drugie do części Sacsayhuamán zwanej Muyucmarca, a trzecie w kierunku Callispuquio. To nie był pojedynczy szyb ewakuacyjny, a prawdziwa podziemna arteria.

Mistrzowska inżynieria Inków

Sam sposób budowy mówi wiele o kunszcie inkaskich budowniczych. Nie kuli się oni w miękkim gruncie, lecz najpierw wykopywali głębokie rowy, które następnie wzmacniali potężnymi, kamiennymi ścianami i starannie obrobionymi belkami stropowymi. Wymiary są imponujące jak na podziemny obiekt: szerokość od 1 do 2,6 metra przy wysokości sięgającej około 1,6 metra. To rozmiary pozwalające na wygodny ruch. Co ciekawe, układ odkrytych przejść zdaje się odzwierciedlać siatkę ulic naziemnego Cusco. To sugeruje, że Chincana nie była dziełem przypadku ani prostym schronem, acz integralną częścią miejskiej infrastruktury, zaprojektowaną z rozmysłem. Pytanie o jej główną funkcję wciąż wisi w powietrzu. Czy służyła do dyskretnego transportu elity, miała znaczenie rytualne, czy może stanowiła element systemu obronnego? Na razie możemy tylko spekulować.

Czytaj też: Ma siedem milionów lat i był bliższy człowiekowi, niż ktokolwiek sądził. Badania ujawniły nieznaną stronę hominida z Czadu

Ogłoszenie odkrycia to dopiero początek długiej drogi. Prawdziwa archeologiczna gratka czeka pod ziemią. Zespół archeologów szykuje się do kolejnej fazy: fizycznego wejścia do tuneli. Cusco było sercem jednego z najpotężniejszych imperium prekolumbijskiej Ameryki. Każde takie odkrycie powoduje, że nasz obraz tej cywilizacji staje się trochę mniej mglisty. Jeśli uda się bezpiecznie zbadać tunele, czeka nas najciekawszy rozdział tej historii.