Funkcjonujące w kulturze stereotypy są odpowiedzią na nieuświadomione potrzeby bycia zaakceptowanym bezwarunkowo. Mam wrażenie, że niektórzy chcieliby wrócić do brzucha matki i tam bezpiecznie żyć. Są też tacy, którzy nie potrzebują się do życia, ale wiodą udane wspólne życie. Pytanie, co ich łączy?

Przyjaźń?

A.W.: Ja uważam, że piękno. Nie ładna figura, ale umiejętność patrzenia na innych nie przez pryzmat braku, dopełnienia. Dzięki temu można widzieć wszystko w niepowtarzalnych kategoriach. To powiedziała ta pani temu panu.

I oni mają szansę na powodzenie jako para?

Największą! Tyle miłości, ile wolności. Jak nie boję się, że zostanę opuszczony, kocham nie dlatego, że czegoś chcę, to nie czuję się zagrożony tym, że druga osoba gdzieś idzie, spotyka kogoś, że ktoś jest dla niej ciekawy.

Widzę człowieka, a nie to, czego on nie ma.

W związku z czym nie stroję go w swoje projekcje, oczekiwania. Ludzie mają mnóstwo sposobów, by upychać się w rolach. Ktoś, kto chce, by się nim opiekować, może robić fochy, zacząć krytykować, być stale niezadowolony. To ciąg-łe organizowanie zachowania drugiej osoby wokół siebie, tak by ten ktoś czuł się potrzebny, by miał poczucie winy, jak mnie zostawi. Ludzie, którzy mają poczucie, że są wystarczająco ważni dla siebie, nie muszą się do tego uciekać.

Ludzie nie zdradzają, bo mają za dużo wolności. Zdradzają, bo szukają czegoś, czego nie mają w związku, albo się sprawdzają, usiłują zrealizować rzeczy , których kiedyś nie zrobili


Andrzej Wiśniewski - Doktor filozofii. Superwizor treningu psychologicznego i psychoterapii Polskiego towarzystwa Psychologicznego i Polskiego towarzystwa Psychiatrycznego. Uczył się psychoterapii w Poradni Synapsis. od 1998 r. pracuje w laboratorium Psychoedukacji. Jest kierownikiem Studium terapii Rodzin. Żonaty, ma córkę.