O nowym standardzie w zakresie ochrony przeciwsłonecznej poinformowała niedawno Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA), która zatwierdziła bemotrizinol, czyli nowoczesny filtr znany również jako BEMT. Dzięki takiej decyzji do użytku wejdzie składnik aktywny, który będzie teraz dostępny do stosowania bez recepty. Co ciekawe, w innych częściach świata bemotrizinol stosowany jest od wielu lat.
Czytaj też: Cyberprzemoc i zdrowie psychiczne nastolatków. Badacze wskazali dwa ważne czynniki
Bemotrizinol to dzieło szwajcarskich chemików, którzy opracowali go w latach 90. ubiegłego wieku. Jego pojawienie się na amerykańskim rynku trudno więc określić mianem odkrycia – jest to raczej wdrożenie sprawdzonego rozwiązania. Po prostu do tej pory amerykańscy konsumenci musieli korzystać z bardziej ograniczonego zestawu zatwierdzonych filtrów.
Co sprawia, że bemotrizinol wzbudza tak duże zainteresowanie? Przede wszystkim zapewnia ochronę przed szerokim zakresem promieniowania ultrafioletowego, obejmując zarówno promieniowanie UVA, jak i UVB. To istotna cecha, ponieważ oba rodzaje promieniowania oddziałują na skórę w odmienny sposób. UVB odpowiada przede wszystkim za oparzenia słoneczne i bezpośrednie uszkodzenia DNA, natomiast UVA dociera głębiej i ma istotny udział między innymi w fotostarzeniu skóry oraz powstawaniu części nowotworów skóry.
Według badaczy związanych ze Stanford Medicine szczególnie ważne jest szerokie pokrycie pasma UVA. Dotychczasowe filtry dostępne w Stanach Zjednoczonych nie zapewniały tak szerokiej ochrony przed najdłuższymi falami UVA. Bemotrizinol może pochłaniać promieniowanie aż do około 400 nanometrów, obejmując tym samym praktycznie całe pasmo UVA. Dermatolodzy ze Stanfordu uznają go za znaczący krok naprzód w ochronie skóry.
Kolejną zaletą BEMT jest jego wysoka fotostabilność. Oznacza to, iż filtr nie rozpada się łatwo pod wpływem promieniowania słonecznego. To szczególnie istotne w przypadku kosmetyku, którego zadaniem jest ochrona skóry właśnie podczas ekspozycji na słońce. Bemotrizinol może również pomagać w stabilizowaniu innych filtrów przeciwsłonecznych stosowanych w mieszance.
Czytaj też: To stąd zyskujesz motywację do działania. Naukowcy odkryli kluczowy mechanizm
Naukowcy zwracają uwagę na coś jeszcze: sposób w jaki substancja pozostaje na skórze. Bemotrizinol jest dużą, rozpuszczalną w olejach cząsteczką, dzięki czemu jego wchłanianie przez skórę jest niewielkie. Tworzy na jej powierzchni warstwę, która pochłania promieniowanie ultrafioletowe, a następnie przekształca je w nieszkodliwe ciepło. FDA uznała go za bezpieczny i skuteczny do stosowania w produktach przeciwsłonecznych dla dorosłych oraz dzieci od 6. miesiąca życia.
Oczywiście bemotrizinol nie jest cudownym środkiem, który całkowicie eliminuje zagrożenie związane ze słońcem. Nawet najlepszy filtr powinien być częścią szerszej ochrony. Znaczenie mają ubrania osłaniające skórę, przebywanie w cieniu czy unikanie intensywnego nasłonecznienia. Na amerykańskim rynku bemotrizinol ma pojawić się w produktach przeciwsłonecznych już w przyszłym miesiącu. Dla konsumentów będzie to oznaczało większy wybór preparatów zapewniających szerokopasmową ochronę. Dla dermatologów i badaczy jeszcze ważniejsze może być jednak to, że po wieloletniej przerwie FDA zaczęła otwierać tamtejszy rynek na nowe filtry UV.
Źródło: Stanford Report
