O nietypowej sprawie kryminalnej donosi m.in. „The Guardian”. Niemiecka policja z Nadrenii Północnej-Westfalii, w której granicach znajduje się Gevelsberg, wznowiła śledztwo w sprawie włamania z 2012 roku po tym, jak otrzymała nowe dane od… funkcjonariuszy z Francji. 
To właśnie francuska policja zarejestrowała próbkę DNA, która okazała się zgodna z tą, jaką dziewięć lat temu znaleziono na pozostawionej przez głodnego złodzieja kiełbasie. 

Po włamaniu na miejscu zdarzenia funkcjonariusze odkryli niezwyczajną wskazówkę – nadgryziony kawałek kiełbasy. Lokator wynajmujący mieszkanie zeznał, że owszem – to jego jedzenie, ale nie jego ślady zębów. Policjanci postanowili więc pobrać próbkę śliny z kiełbasy, aby ustalić DNA włamywacza. 

Funkcjonariusze z Nadrenii Północnej-Westfalii w oświadczeniu poinformowali, że DNA zostało zbadane tuż po włamaniu, choć wówczas nie dało żadnego wyniku. Zapis trafił jednak do bazy danych i był automatycznie porównywany z bazą międzynarodową. W końcu system zidentyfikował rekord odpowiadający dziewięcioletniej próbce. Połączenie dotyczyło próbki DNA zarejestrowanej przez francuską policję i pobranej od mężczyzny zaangażowanego w brutalne przestępstwo. 

Mężczyzna został we Franci zatrzymany za inne, niezwiązane z wcześniejszą sprawą przestępstwo. 

Niemieckie organa ścigania poinformowały, że podejrzany to obywatel Albanii. Obecnie mężczyzna ma 30 lat, co oznacza, że w marcu 2012 roku – kiedy doszło do feralnego włamania miał około 21 lat. 

Choć tożsamość sprawcy została w końcu odkryta, to nie zostanie on wydany niemieckim organom sprawiedliwości, ani nie odpowie za włamanie z 2012 roku. Wszystko dlatego, że sprawa uległa przedawnieniu, co pozbawia niemiecką policję możliwości ubiegania się o ukaranie mężczyzny. 

Hot dog, serwetka i ujęcie mordercy

Przypadki włamywaczy-łakomczuchów nie należą do rzadkości. Jednak obok typowo humorystycznych przypadków złodziei, którym zdarzyło się zasnąć po zjedzeniu obiadu stojącego na kuchence, lub uciec z 20 słoikami domowych przetworów, można też znaleźć sprawy całkowicie poważne. 

Technologia pozwalająca na zidentyfikowanie DNA z niewielkich śladów, takich jak te pozostawione na kawałku kiełbasy, doprowadziła m.in. do zatrzymania Jerry’ego Westroma, który okazał się winnym zabójstwa Jeanne Ann Childs. 

Poszukiwania zabójcy trwały 12 lat. Westrom został uznany za podejrzanego po tym, jak próbki z miejsca zbrodni zostały przesłane do prywatnej firmy genealogicznej, a badania ujawniły częściowe powiązanie Westroma ze zbrodnią. Jednak samo to nie wystarczyło, aby go skazać. 

Aby uzyskać próbkę DNA mężczyzny – bez powiadamiania o prowadzonym przeciwko niemu śledztwie – detektywi wybrali się za nim na mecz hokejowy. Westrom zjadł hot doga i wyrzucił serwetkę do kosza. Śledczy wyjęli ją i zabezpieczyli, aby pobrać z niej próbkę DNA. Okazała się zgodna z tą z miejsca zbrodni.