Nie ma wątpliwości, że globalne ocieplenie postępuje. Każda z poprzednich czterech dekad była cieplejsza od poprzedniej. W ubiegłym dziesięcioleciu średnia temperatura Ziemi była o 1,09 stopnia wyższa od średniej z lat 1850–1900, zanim globalne ocieplenie się zaczęło. Ale to średnia dla całego globu. Im dalej od równika, tym ocieplenie jest większe. Europa jest już prawie o 2 stopnie cieplejsza niż sto lat temu.

Czy w Europie da się już uprawiać tropikalne rośliny? Mieszkająca na Sycylii rodzina od trzydziestu lat próbuje na tej wyspie uprawiać kawę.

– Po wielu podróżach po świecie, w latach 90. XX wieku mój ojciec postanowił zasadzić kawę w naszym niewielkim ogrodzie na przedmieściach Palermo, położonym 350 metrów nad poziomem morza. Kawa rośnie zwykle na wysokości około 1500 m n.p.m. – mówi Andrea Morettino.

Mimo tego, że krzewy nie przynosiły owoców, sadzono je co roku przez trzydzieści lat w nadziei, że wydadzą owoce w kolejnym sezonie. Ten upór przyniósł właśnie owoce. Dosłownie, bowiem w 2021 r. rodzinie Morettino udało się zebrać pierwsze ziarna kawy.

Pierwsza kawa, która wydała owoce w Europie

66 sadzonek dało zbiór wystarczający na wyprodukowanie 30 kilogramów kawy. Dla rodziny może być to początek niezwykle dochodowego biznesu – znajdzie się zapewne wielu snobów gotowych słono zapłacić za pierwszą kawę zebraną w Europie. Może być to też początek większych upraw kawy w Europie.

Problemem dla upraw kawy w Europie jest, rzecz jasna, chłód – wyjaśnia Adriano Cafiso, który po 15 latach podróży do Ameryki Południowej i Afryki doradza rodzinie Morettino przy uprawach. Z tego powodu sadzonki aklimatyzowano początkowo w szklarniach. Ich kolejne pokolenia miały czas, by się stopniowo przystosować do chłodniejszych europejskich warunków.

– Naszym marzeniem jest stworzenie „kawy odległej o zero kilometrów”, czyli uprawianej na miejscu, w Europie. W ostatnich latach zmiany klimatu sprawiły, że na Sycylii można myśleć o uprawach roślin, które jeszcze dziesięć lat temu by tu nie wyrosły – mówi Andrea Morettino.

Coraz mniej sycylijskich pomarańczy i cytryn. Wszystko przez katastrofę klimatyczną

Sycylijski klimat sprzyja tropikalnym uprawom. Od stuleci na wyspie uprawia się pomarańcze i cytryny. Pierwsze sadzonki przywieźli ze sobą Arabowie ponad tysiąc lat temu, w początkach dziewiątego wieku.

Zmiany klimatu sprawiły jednak, że drzewa dają coraz mniej owoców. Lata coraz częściej są gorące i suche. Brak wody nie pozwala owocom się rozwinąć. W ostatnich piętnastu latach powierzchnia upraw cytryn na Sycylii zmniejszyła się o połowę, pomarańczy prawie o jedną trzecią. Naukowcy komentują, że problem przegrzewania klimatu będzie dla regionów śródziemnomorskich szczególnie dotkliwy.

– Istnieje wysokie i rychłe ryzyko pustynnienia wyspy . Zniknie z niej wiele historycznych winnic. W najgorszym scenariuszu południowo-zachodnia część wyspy będzie miała klimat taki sam, jak Tunezja – mówi prof. Christian Mulder, ekolog i specjalista od zmian klimatu z Uniwersytetu w Katanii.

Naukowiec dodaje, że to zmusza rolników do poszukiwania innych roślin, które w tych warunkach wydadzą plony. Może będzie to sycylijska kawa. Hodowcy pokładają też nadzieję w dzikiej odmianie z Sierra Leone. Ma być ona mniej wrażliwa na zmieniające się warunki klimatyczne.

Źródło: The Guardian.