Czy zasmucił cię widok tonącego Titanica? Może nawet w twoim oku zakręciła się łza – w końcu tyle marzeń poszło pod wodę przez głupią górę lodową... Gdyby James Cameron kręcił film dziś, dzięki wrażliwości takich osób jak ty statek mógłby ocaleć, wszyscy pasażerowie przeżyć, a publiczność wyjść z kina w dobrych nastrojach. Na takie zwroty akcji pozwala wykorzystanie w kinie technologii biometrii i biofeedbacku. Pierwsza to pomiar parametrów organizmu, druga zaś to wykorzystanie wyników tych pomiarów do kierowania fabułą filmu.

Kiedy filmy oglądają nas

W 2010 r. powstał Biosuite: pierwszy system tzw. kina reakcji emocjonalnej. To efekt współpracy firm BioControl Systems i Sonic Arts Research Center z uczelnią Queen’s University Belfast oraz irlandzkim studiem produkcyjnym Filmtrip. System śledzi reakcje emocjonalne widzów, badając przewodnictwo elektryczne ich skóry –  wchodząc na salę kinową, widzowie zakładają na palce opaski z czujnikami, podłączonymi do niewielkich transmiterów. Wyreżyserowany przez Nigela Bristowa 15-minutowy horror „Unsound” to pierwszy film prezentujący możliwości interaktywnego kina. Zaczyna się tak: starsza kobieta odkrywa, że w jej mieszkaniu ktoś jest... Od tego momentu, na podstawie przekazywanych na bieżąco do komputera odczytów EKG i reakcji skórno- galwanicznej widzów, oprogramowanie Biosuite dobiera kolejne wydarzenia. Również muzyka, efekty dźwiękowe – wszystko zależy od intensywności doświadczanych przez publiczność emocji.

Scenarzysta „Unsound” Spencer Wright wyznaczył w opowieści momenty węzłowe, z których rozchodzą się alternatywne wersje wydarzeń. Przed podobnym wyzwaniem stanął kompozytor i dźwiękowiec Miguel Angel Ortiz Pérez – stworzył ścieżkę dźwiękową, która nie tylko bezkolizyjnie podąża za rozwojem opowieści, ale też moduluje jej nastrój zależnie od reakcji widzów. Oczywiście całkowita ilość nakręconego materiału znacznie przekracza to, co można obejrzeć podczas jednej projekcji.