Dlaczego w ogóle chce się nam jeść? Przede wszystkim zależy to od poziomu glukozy we krwi. Komórki nerwowe w mózgu monitorują go na bieżąco i gdy wykryją, że spada, wysyłają informację „jedz!”. Niestety, nie wystarczy kontrolować poziomu cukru we krwi, by zapanować na apetytem. Mechanizm sterujący głodem i sytością jest skomplikowany i nie do końca poznany.

Wiadomo jednak, że kluczową rolę odgrywają w nim hormony. Z jednej strony to insulina, wytwarzana przez trzustkę wtedy, gdy jesteśmy najedzeni, oraz inne substancje produkowane w układzie pokarmowym. Z drugiej – neuroprzekaźniki, czyli hormony powstające w układzie nerwowym. Przykładem może być adrenalina. To za jej sprawą nie czujemy głodu, gdy jesteśmy zakochani albo gdy się czymś stresujemy.

Wszystkie te substancje wpływają na pracę naszego mózgu w sposób, z którego najczęściej nie zdajemy sobie sprawy. Ale ten sam mechanizm można z powodzeniem wykorzystać w walce z otyłością czy nadwagą. Naukowcy są dziś zgodni, że w odchudzaniu najważniejszy jest umysł.

 

ROSNĄCA WAGA PROBLEMU

Zbędne kilogramy dawno przestały być problemem kosmetycznym czy „odmianą urody”. Już ponad dziesięć lat temu Światowa Organizacja Zdrowia uznała otyłość za chorobę przewlekłą, która skraca życie. Szacuje się, że tylko w Stanach Zjednoczonych co roku 300 tys. osób umiera z powodu powikłań z nią związanych. Chodzi przede wszystkim o choroby układu krążenia, takie jak nadciśnienie tętnicze czy niewydolność serca. Poza tym otyłość zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworów, m.in. raka piersi u kobiet po menopauzie, raka macicy (endometrium), jelita grubego, pęcherzyka żółciowego, trzustki i nerki.