Badacze prehistorycznych gadów wciąż gonią za rekordami. Nie milkną spory o to, który dinozaur był największy, który najcięższy, a który najszybszy. Nie są to dyskusje czysto akademickie. Odkrywcy rekordzistów mają zapewnione miejsce na pierwszych stronach gazet, a co za tym idzie, także fundusze na dalsze badania! Szczególnie cenionym atutem w wyścigu o sławę i pieniądze są rozmiary. Każdy paleontolog chciałby znaleźć największe zwierzę lądowe wszech czasów, bo to właśnie wśród dinozaurów należy szukać posiadacza tego zaszczytnego tytułu. Jak się okazało, znaleźć go można całkiem blisko – także w krainie mało dotąd znanej z dinozaurów. W Europie.

OLBRZYMY WSZERZ I WZDŁUŻ


Największe dinozaury żyły w jurze i kredzie. Należały do grupy zauropodów, wielkich czworonożnych roślinożerców o beczkowatych ciałach, kolumnowatych nogach, długich biczowatych ogonach i równie długich szyjach, na których osadzone były małe główki. W Ameryce Północnej znaleziono odciśnięte w skamieniałym błocie szlaki tropów setek tych zwierząt, które podążały w jednym kierunku. Wygląda na to, że zauropody włóczyły się wielkimi stadami po praamerykańskim kontynencie, niczym stada bizonów. Jedne zauropody biły rekordy wysokości, inne długości. W pierwszej grupie przednie nogi były dłuższe od tylnych, a stercząca pionowo szyja umożliwiała obgryzanie listowia w koronach wysokich drzew, tak jak to czynią dziś żyrafy. U zwierząt należących do drugiej grupy przednie nogi były nieco krótsze od tylnych, a budowa długiej szyi uniemożliwiała jej podnoszenie wysoko w górę. Te zauropody ogołacały jak największy obszar z niskiej roślinności, poruszając szyjami na boki.

Najbardziej znanym pretendentem do rekordu wysokości jest Brachiosaurus. Jego kości wykopano jeszcze przez I wojną światową na pokrytym dżunglą wzgórzu Tendaguru w dzisiejszej Tanzanii. Brachiozaur mierzył ponad 12 m, o czym można się przekonać, podziwiając jego szkielet w berlińskim Muzeum Humboldta (jest to największy zmontowany szkielet dinozaura na świecie). Berliński gad ma jednak paru konkurentów: najpoważniejszym z nich jest amerykański Sauroposeidon, którego wysokość oszacowano na 18 m. Sęk w tym, że znamy tylko olbrzymie kręgi szyjne tej bestii, które są rzeczywiście większe od kręgów brachiozaura.

Ale może zauroposejdon wcale nie był taki duży, tylko miał mocniejszą szyję niż brachiozaur? Do miana najdłuższego zauropoda pretenduje Argentinosaurus, odkopany – jak wskazuje nazwa – w Argentynie. Dotąd nie znaleziono kompletnego szkieletu tego zwierzęcia, ale wydobyte kości – na pierwszą natknął się przypadkowo pasterz owiec – pozwalają oszacować jego długość na 35 m od czubka pyska do końca ogona, a ciężar – na 80–100 ton. W szranki z argentynozaurem staje afrykański Paralitytan z długością ocenianą na 32 m. Inne „długie” zauropody, takie jak słynny Diplodocus czy Apatosaurus, a także wydobyta w 1965 roku przez Polaków mongolska Ophistocoelicaudia, były znacznie mniejsze.

GIGANT Z HISZPAŃSKIEJ WIOSKI


Rekordy wielkości dinozaurzego rodu padały dotychczas daleko od Europy. Do niedawna nasz kontynent mógł się poszczycić jedynie swego rodzaju „antyrekordem” – karłowatym zauropodem. Jest nim Europasaurus, na którego kości natrafiono w kamieniołomie na północnych stokach Gór Harcu w Niemczech. Dorastał raptem do sześciu metrów długości. Z początku europazaury uważano za dzieci „dużych” zauropodów, jednak badania mikroskopowe kości wykazały, że największe z nich praktycznie nie rosły w chwili śmierci – były więc dorosłymi zwierzętami. Skarlały zapewne na skutek przebywania na małych wyspach o niewystarczających zasobach roślinnego pokarmu.

Podobnemu wyspowemu „kurczeniu się” podlegały w przeszłości także inne zwierzęta, np. mamuty z Wyspy Wrangla u wybrzeży Syberii (dotrwały tam do czasów pierwszych egipskich piramid) albo odcięte na wyspach Morza Śródziemnego afrykańskie słonie. Pociechę dla europejskich dinomaniaków przyniósł dopiero artykuł trójki hiszpańskich badaczy, opublikowany w prestiżowym tygodniku „Science”. Opisano w nim znalezisko największego europejskiego zauropoda. Olbrzyma „namierzono” w kontynentalnych utworach, które powstały na pograniczu okresów jurajskiego i kredowego (czyli 145 mln lat temu) w okolicach dzisiejszej wioski Riodeva, w hiszpańskiej prowincji Teruel.

Tytan otrzymał naukową nazwę Turiasaurus riodevensis. Obok niego znaleziono zęby drapieżnych dinozaurów, kości innych dinozaurów, a także szczątki krokodyli oraz żółwi. Turia to stara nazwa prowincji Teruel, zaś słowo riodevensis pochodzi od wioski Riodeva – miejsca znalezienia giganta. Hiszpańscy paleontolodzy wydobyli kompletną nogę zwierzęcia, fragmenty czaszki, zęby, kręgi, żebra i inne kości. Wydaje się, że wszystkie należą do jednego osobnika. Kość udowa turiazaura ma długość 179 cm. Dla porównania taka sama kość argentynozaura mierzy 181 cm, zaś paralitytana 169 cm. Naukowcy mają swoje sposoby – choć ze znalezionych kości turiazaura nie da się złożyć kompletnego szkieletu, długość zwierzęcia oszacowano na ponad 30 metrów, zaś jego ciężar na 40–48 ton. Olbrzym z Teruel osiągał więc podobne rozmiary jak światowi rekordziści!

GRANICE MEGALOMANII

 


Dlaczego zauropody były tak duże? Odpowiedź jest prosta – zwiększanie rozmiarów ciała jest jedną z wielu strategii ewolucyjnych, umożliwiających roślinożercom ochronę przed drapieżnikami. Dinozaury pancerne i stegozaury przyoblekły się w ciężkie pancerze, dinozaury rogate wykształciły wielkie kostne kołnierze najeżone kolcami. Inni roślinożercy szukali ratunku w szybkości. A zauropody postawiły na rozmiary i ciężar ciała. W wieku dojrzałym nie mogły im zagrozić żadne drapieżniki. To dlatego rosły tak szybko po wykluciu się z jaj, o czym świadczą badania pierścieni przyrostowych kości młodych zwierząt. Czy znajdziemy skamieniałe szczątki jeszcze większych gigantów? Filary mostu pękają pod zbyt dużym obciążeniem i podobnie stałoby się z nogami zauropodów. Uwzględniając wytrzymałość tkanki kostnej, więzadeł i mięśni, teoretycy wyliczyli, że ciężar największych lądowych czworonogów nie może przekraczać 100 ton. Przy większej masie ciała kości ich kończyn byłyby tak grube, że dla nóg nie starczyłoby miejsca pod tułowiem. Takie zwierzę nie zrobiłoby ani jednego kroku.

Innym czynnikiem ograniczającym wielkość ciała jest temperatura. Z wyjątkiem pokrytych piórami krwiożerczych teropodów, takich jak pokazane w „Parku Jurajskim” Spielberga raptory, dinozaury były zmiennocieplne. Znaczy to, że ciepłota ich ciała zależała od otoczenia, podobnie jak u dzisiejszych jaszczurek i węży. To wielka słabość w nocy, gdy trzeba błyskawicznie wyjść z odrętwienia, by uniknąć ataku nieczułego na zimno raptora. Wielkie rozmiary ciała pozwalały zauropodom uniknąć takich kłopotów – ich duże ciała bardzo powoli wypromieniowywały zgromadzone wcześniej ciepło. Innymi słowy, zauropody były prawie tak samo aktywne w nocy jak i w dzień. Jednak im więcej ciała, tym cieplej. Obliczono, że największym gigantom groziło przegrzanie – temperatura ciała zauroposejdona musiała sięgać 48 stopni Celsjusza. Wszystko wskazuje więc na to, że największe zauropody, takie jak hiszpański turiazaur, sięgnęły górnego pułapu rozmiarów zwierząt tego rodzaju. Miłośnicy światowych i europejskich rekordów dinozaurzego rodu będą zawiedzeni! Nie ma żadnych nadziei na znalezienie zauropodów o wysokości Pałacu Kultury lub długości mostu Poniatowskiego...

dr Marcin Machalski