Najzabawniejsze jest to, że te dwie dekady temu nawet nie myślałem, że kiedyś technologia pójdzie w ten sposób. Bowiem EP-35 to nie tylko wzmacniacz, to może się stać w każdej chwili przyczynkiem do stworzenia małej sceny i to w każdym miejscu. Teenage Engineering tak to sobie wymyślili, że nie tylko podłączymy do tego wzmacniacza gitarę, ale i pianino, mikrofon, a co najważniejsze, ma on własne zasilanie. Nic nie zatrzyma przed muzyką gdziekolwiek.
EP-35 Teenage Engineering, to spełnienie marzeń każdej osoby artystycznej oraz tych, którzy potrzebują wzmacniacza gdzie zechcą
Szwedzka marka Teenage Engineering znana jest z tworzenia urządzeń audio, które łączą przemyślany minimalizm z unikalnym przełamaniem tradycyjnych schematów nowoczesnym, zacięciem. Wręcz można powiedzieć, że wyglądają jak sprzęt przygotowany do futurystycznego filmu, o trochę surowej stylistyce. Jednocześnie mają w sobie, to coś przykuwającego uwagę i ujmującego za serce.

Ich najnowsza propozycja to przenośny wzmacniacz EP-35, który idealnie się w ten styl wpisuje i stanowi rozszerzenie serii kompaktowych urządzeń Teenage Engineering. Wzmacniacz ten powstał z myślą o dość szerokim spektrum entuzjastów muzyki, od tych ćwiczących w domowym zaciszu, przez artystów obozowych i twórców piosenek, aż po osoby poszukujące po prostu wszechstronnego głośnika bezprzewodowego do codziennego słuchania muzyki.
Czytaj też: JBL wie, jak mnie skusić. Nowy głośnik nie tylko dostarczy rozrywki, lecz i marzenie z przeszłości
Jak widać, wzmacniacz idealnie się dopasowuje do charakterystycznej estetyki tego producenta. Idealnie łączy szarości z surowymi kształtami i kolorowymi akcentami. Można by nawet się pokusić o stwierdzenie, że Teenage Engineering muszą być fanami Nothing Phone’a. Jest trochę futurystycznie, odrobinę wręcz chirurgicznie, ale idealnie na każdą okazję i ponadczasowo.


Wytrzymała obudowa została zaprojektowana w taki sposób, aby znosić trudy codziennego transportu, a jej konstrukcję zabezpieczono przed przypadkowym zachlapaniem. Zintegrowana rączka ułatwia przenoszenie, a do tego te wszystkie fizyczne niespodzianki i kolory, zachęcają do tego, żeby wejść w interakcje i użyć pokręteł oraz przycisków, a do tego unikają cyfrowych wyświetlaczy. Rzadko się o tym myśli, ale estetyka też jest ważna. Przedmioty, które nam się podobają, kuszą, więc się częściej ich używa.
Czytaj też: Mam już dość identycznych głośników Bluetooth. Gankéké pokazuje, że można inaczej
Ciekawym elementem designu jest schowek umieszczony z tyłu urządzenia. Pomaga on w przechowywaniu kabli w jednym miejscu oraz drobnych akcesoriów, a dodatkowo wyposażono go w podświetlenie z opcją zmiany trybów świecenia, tak żeby stał się dyskotekowym światłem grającym do rytmu muzyki.

Wzmacniacz EP-35 może się nawet zmienić w swoiste centrum muzyczne, twórcom wyraźnie tutaj zależało na dostarczeniu elastyczności. Dlatego górna warstwa mieści zestaw podstawowych wejść i wyjść analogowych oraz cyfrowych. Dostępne jest tu dedykowane wejście mikrofonowe, gitarowe, a także standardowe gniazda minijack 3,5 mm. Pełna lista jest dokładnie opisana w instrukcji.
Nie mogło w dzisiejszych czasach zabraknąć i wejścia USB-C, które umożliwia pracę w trybie interfejsu audio po podłączeniu do komputera. Dodatkowo specjalne złącze pozwala na bezpośrednie podłączanie zewnętrznych nośników pamięci czy kompatybilnych syntezatorów i dedykowanych akcesoriów. Jest na miejscu i Bluetooth z obsługą technologii Auracast, istnieje także możliwość bezprzewodowego łączenia kilku egzemplarzy tego modelu w jeden system.
Cena i dostępność

Jeżeli miałbym wskazać jedną rzecz, która sprawia, że tego typu wzmacniacz to game changer, to zdecydowanie byłaby to wbudowana bateria. RP-35 nie tylko wygląda genialnie, ale też pozwala się zabrać na wycieczkę czy jednonocny wypad, na którym wiadomo, że będzie można w pewnym momencie przejść na wspólne śpiewanie albo włączyć coś w tle.
Czytaj też: Znajomi będą pytać, czy przybył z innej planety. To coś więcej, niż zwykły głośnik
Akcesoria oraz sam głośnik można już zamawiać na stronie producenta w cenie 399 euro. Tam też nie brakuje porad jak rozbudowywać dalej to centrum muzyczne o kolejne akcesoria, a także zestawy głośników-wzmacniaczy. Co prawda mało w tym wszystkim designu z punkowym pazurem albo chociaż rockową surowością, lecz z drugiej strony wciąż się prezentuje obłędnie, więc czy jest potrzeba narzekać na siłę?
Źródło: wallpaper
