Badanie pośmiertnego rozkładu ciała jest jedną z bardziej zaniedbanych dziedzin nauki. Większość badaczy skupia się na organizmach żywych. Tymczasem poznanie procesu rozpadu jest koniecznością – nie tylko w kryminologii. Całkiem prawdopodobne bowiem, że faszerując się chemią, mimowolnie powstrzymujemy ciała przed rozkładem. „Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaki wpływ będą na nas miały chemikalia, które teraz kumulują się w naszych organizmach. Tymczasem jest prawdopodobne, że mikrobom będzie trudniej rozłożyć ciała współczesnych ludzi, w porównaniu ze zwłokami naszych dziadów” – mówi dr Jakub Trnka z Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu.

POKONAĆ ŚMIERĆ

Największym ośrodkiem na świecie badającym rozpad ciała jest tzw. trupia farma w Knoxville, należąca do University of Tennessee. W tej chwili znajduje się tam 40 ciał w różnym stopniu rozkładu – niektóre leżą na słońcu, inne w cieniu, część jest zanurzonych w stawie. Farmę założył w 1971 roku patolog sądowy Bill Bass.

Zaczynał z kawałkiem ziemi wyrwanym uczelni i z jednym ciałem. Teraz dysponuje całym hektarem, a ponad 200 osób zgodziło się oddać mu do dyspozycji swoje ciała po śmierci. „Kiedy zaczynałem pracę na uniwersytecie, ponad połowa z 10 pierwszych ciał, które badałem, była pokryta czerwiami” – opowiadał stacji CNN. „Detektywi już nawet nie pytali, kto to był, mieli tylko nadzieję, że uda mi się ustalić, kiedy to się stało. Ale brakowało odpowiedniej literatury. Wtedy poprosiłem o kawałek ziemi, żebym mógł badać, co się dzieje z ludźmi po śmierci. Po 36 latach pracy ciągle mam wrażenie, że odkryliśmy zaledwie czubek góry lodowej”. Naukowcy z trupiej farmy skupiają się na stworzeniu precyzyjnego kalendarza śmierci – chcą ustalić, krok po kroku, co dzieje się z ciałami, z których uszło życie.

WSPÓŁCZYNNIK ROZKŁADU

Ogólnie rzecz biorąc, rozkład zaczyna się już w cztery minuty po śmierci – od procesu nazwanego autolizą (samotrawieniem). Gdy wystarczająco dużo komórek się rozpadnie, do dzieła przystępują obecne w ciele bakterie. Za nimi wkraczają grzyby i owady ze środowiska. Jednak tempo rozpadu zależy przede wszystkim od warunków w środowisku. Proces postępuje najszybciej, gdy zwłoki leżą na powietrzu. W wodzie wszystko trwa dwa razy wolniej, a pod ziemią jeszcze dłużej.

Patolodzy sądowi przyjmują, że czas potrzebny bakteriom na całkowity rozkład ciała to liczba 1285 podzielona przez temperaturę otoczenia. To oznacza, że przy 10°C ciało rozłoży się w 128 i pół dnia. W praktyce te wyliczenia nie mają dziś wiele współnego z prawdą. „W trumnach ciała rozkładają się naprawdę powoli. Zwłaszcza teraz, gdy w modzie są trumny z drewna dębowego, o grubych ścianach, wzmacniane metalem i wypełnione poszyciem ze sztucznych materiałów. Dużą rolę odgrywa także to, czy grób jest wycementowany – szczelne wypełnienie utrudnia pracę mikroorganizmom” – mówi Zbigniew Skoczek, redaktor naczelny miesięcznika „Kultura pogrzebu”. Zgodnie z polskim prawem, grób można otworzyć po 20 latach, by dołożyć do niego kolejne ciało. „Ustawa mówi, że ten czas wystarczy na całkowite zmineralizowanie zwłok, ale często zdarza się, że jeszcze szczątki pozostają. Wtedy zbiera się je do worka i zostawia w grobie (umieszcza w rogu). Ostatnio popularne jest poddawanie takich szczątków kremacji” – mówi Jarosław Wydmuch, dyrektor cmentarza komunalnego w Częstochowie.